SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto moto news Straż miejska wlepia tajne mandaty. Teraz liczy się czas!

Straż miejska wlepia tajne mandaty. Teraz liczy się czas!

14.04.2016, godz. 02:10
Straż Miejska wlepia tajne mandaty
foto: Super Express

Polowanie trwa! Strażnicy miejscy za punkt honoru nie stawiają już sobie niesienia pomocy mieszkańcom stolicy. Komendant ogłosił kilka tygodni temu wojnę ze źle parkującymi kierowcami i bardzo chce tę wojnę wygrać. Od niedawna, by zwiększyć wydajność, nakazał funkcjonariuszom wypisywać mandaty na czas! By wlepić ich jak najwięcej, nie zostawiają już zawiadomień za szybą, tylko pędzą dalej w poszukiwaniu kolejnych aut pozostawionych na zakazach postoju.

- Odebrałem list polecony ze straży miejskiej. Był to mandat za złe parkowanie. Wcześniej strażnicy zostawiali wezwanie do ich siedziby i tam dopiero wypisywali mandat. A teraz nawet nie wiedziałem, że mi go wlepili - zadzwonił do naszej redakcji ze skargą mieszkaniec Pragi-Południe.

Przeczytaj też: Mandaty za parkowanie na klepisku! Straż miejska nie ma fotoradarów, to szuka pieniędzy gdzie indziej

Faktycznie, najnowszym pomysłem funkcjonariuszy jest rezygnacja z wkładania za wycieraczkę wezwania do zapłaty mandatu. Wypisywanie wezwania po prostu za długo trwa, a w tym czasie można ukarać nie jednego, ale kilku kierowców. I nabijać kasę straży miejskiej. Kierowca o mandacie dowiaduje się z listu poleconego. - Ponad 60 procent kierowców ignorowało pozostawione za wycieraczką pojazdu wezwania - mówi Monika Niżniak, rzeczniczka prasowa straży miejskiej. Jednak koronnym argumentem jest czas. - Brak pozostawionego wezwania za wycieraczką pojazdu upraszcza procedurę i skraca czas przeprowadzenia interwencji na miejscu zdarzenia. Umożliwia to szybsze skierowanie patrolu do kolejnych interwencji - tłumaczy Niżniak. Jak dodaje, od początku roku strażnicy dostali 54 tysiące zgłoszeń w sprawie źle zaparkowanych samochodów, co dziennie daje średnio blisko 600 zgłoszeń.

Kierowcy do nowej metody strażników podchodzą sceptycznie. - Powinno być po staremu. To dla kierowcy ważna informacja. Być może ktoś nie wie, że w danym miejscu nie można parkować. Dlatego, jak zobaczy za wycieraczką wezwanie, to już następnym razem tam nie zaparkuje - mówi Jarosław Kubat (27 l.). Strażnicy jednak obstają przy swoim. - Kierowcy powinni stosować się do przepisów ruchu drogowego i znaków drogowych, a nie reflektować się dopiero po znalezieniu za wycieraczką pojazdu wezwania - argumentuje Niżniak. W 2013 roku strażnicy zarobili na mandatach 44 miliony zł, w 2014 roku 41 milionów.

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku

Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: