SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy Opel Insignia Country Tourer 2.0 CDTI 4x4: TEST uterenowionego kombi - ZDJĘCIA

Opel Insignia Country Tourer 2.0 CDTI 4x4: TEST uterenowionego kombi - ZDJĘCIA

09.06.2014, godz. 03:30
Opel Insignia Country Tourer
foto: zdjęcia własne

Trwająca moda na pojazdy typu SUV czy crossover sprawiła, że rozszerza się gama aut lekko uterenowionych. Obecnie większość producentów chce mieć w ofercie kombi umożliwiające przełajową jazdę. Zaletą takich samochodów jest bardziej bojowy wygląd, większy spokój przy zjechaniu z asfaltu oraz poprawione właściwości jezdne na luźnych nawierzchniach. Czy taka idea ma sens istnienia? Spróbowaliśmy sprawdzić to na przykładzie Opla Insignii Country Tourer.

Terenowa moda

Świat motoryzacyjny ogarnęła moda na samochody uterenowione. SUV-y, crossovery i inne wynalazki tego typu są bardzo pożądane na niemal wszystkich krańcach naszego globu, co oczywiście wykorzystują producenci aut. Nie brakuje zarówno zwolenników, jak i przeciwników omawianych pojazdów, przez co trudno powiedzieć, czy mają one sens, czy też są po prostu kolejnym wymysłem fachowców od marketingu. Kierowcy wybierający SUV-y cenią sobie wysoką pozycję za kierownicą, większe poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość łatwego zjechania z utwardzonych szlaków, przeciwnicy zaś swoją postawę argumentują prowadzeniem gorszym niż w przypadku zwyczajnych "osobówek", przerostem formy nad treścią, a także miernymi możliwościami terenowymi w porównaniu do "terenówek" z prawdziwego zdarzenia. Bardzo trudno określić kto ma rację, jednak po to na rynku istnieje konkurencja, by każdy mógł wybrać coś dla siebie.

Producenci aut uznali, że skoro SUV-y i crossovery tak dobrze się sprzedają, to może warto pójść o krok dalej i wypuścić na rynek uterenowione kombi. Szlaki przecierało m.in. Audi A6 Allroad i Volvo V70 Cross Country, jednak obecnie coraz większa liczba marek samochodowych może się pochwalić tego typu rodzinnymi pojazdami w swojej gamie. W Polsce można aktualnie kupić np. Skodę Superb Outdoor, Volkswagena Passata Alltrack, Audi A4 Allroad, Audi A6 Allroad, Citroena C5 Crosstourer oraz testowanego przez nas Opla Insignię Country Tourer. Na naszym rynku wymienione modele stanowią jednak raczej urozmaicenie gamy modelowej, gdyż te samochody widać na naszych drogach stosunkowo rzadko.

Znajome kształty

Kształty Opla Insignii są w Polsce dobrze znane, gdyż model ten jest często wybierany przez firmy jako samochody służbowe, a niektóre egzemplarze niemieckiego auta są użytkowane jako "tajniaki" przez policję. Od kilku miesięcy w salonach można nabyć auta po faceliftingu, który był również okazją do wprowadzenia odmiany Country Tourer - tej samej, która trafiła w nasze ręce.

W porównaniu do zwyczajnej Insigni Tourer odmiana Country prezentuje się nieco lepiej, gdyż ma ona więcej charakteru niż wariant "cywilny". Z przodu wyróżnia przede wszystkim zderzak, sugerujący swoim wyglądem off-roadowe zapędy. Czarne dodatki połączone ze srebrnym elementem pośrodku zderzaka sprawiają, że ta partia nadwozia może się podobać, jednak zmiany te tak naprawdę nie przyczyniają się do zwiększenia możliwości terenowych pojazdu. Dobitnie świadczy o tym dolna dokładka, która w terenie może znacząco przeszkadzać. Na szczęście pod silnikiem zamontowano metalową osłonę silnika, która ochroni jednostkę napędową przed dużymi kamieniami. Pomijając te aspekty warto zwrócić uwagę na reflektory oraz atrapę chłodnicy - to właśnie one są częścią niedawnego zabiegu odmłodzenia dużego Opla. Dzięki nim auto nabrało ładniejszego wyglądu oraz prestiżowego "smaczku", co jest nie bez znaczenia dla przyszłych nabywców Insignii.

Z profilu Insignia Country Tourer wygląda dosyć przeciętnie. Jedynymi dodatkami świadczącymi o inności tego modelu są czarne nakładki na zderzaki, progi i nadkola. Reszta jest identyczna z podstawową odmianą niemieckiego kombi. Wyraźne przetłoczenia i wysoko poprowadzona dolna linia okien mają sugerować nam, że auto jest dynamiczne i szybkie - to obecnie powszechnie stosowany przez stylistów zabieg. Rodzinny Opel jest dużym pojazdem - trudno zresztą odnieść inne wrażenie, kiedy samochód ma niemal 5 metrów długości i rozstaw osi równy 2737 mm. Co ciekawe, różnica wysokości pomiędzy konfiguracją Sports Tourer a Country Tourer to zaledwie 6 mm (odpowiednio 1520 mm i 1526 mm). W nadkolach toczą się koła o średnicy 18-cali (w opcji 19"), na które nałożono opony o rozmiarze 245/45 R18.

Facelifting był korzystny przede wszystkim dla tylnej części Opla. Nowe światła sprawiły, że Insignia Tourer zyskała na atrakcyjności. Ciekawostką może być absurdalnie duża klapa bagażnika, zachodząca aż na boki pojazdu. Podczas otwierania klapy ma się wrażenie, że unosi się cały tył auta. Terenowego charakteru dodaje zderzak z czarną listwą biegnącą przez całą szerokość oraz imitacja osłony podwozia pomalowana na srebrny kolor. Zdaniem niektórych osób Opel Insignia Country Tourer najlepiej prezentuje się z tylnej partii nadwozia.

W sumie to auto wygląda bardzo elegancko i nieco ciekawiej niż odmiana Sports Tourer. Charakterystyczne zmiany nie są zbyt duże, jednak nadają autu wyrazistszego charakteru i pozwalają na wyróżnienie się spośród wielu egzemplarzy rodzinnego kombi. Szkoda, że elementy typu osłony silnika nie są wykonane ze stali, ponieważ tworzywo sztuczne nie jest aż tak wytrzymałe jak typowy metal. Zastrzeżenia można mieć też do prześwitu - po aucie uterenowionym spodziewaliśmy się nieco większej przestrzeni pod podwoziem.

Odświeżone wnętrze

Wnętrze odmiany Country jest identyczne jak w modelu Sports Tourer, co oznacza, że brak w nim jakichkolwiek terenowych dodatków. Niedawno przeprowadzony facelifting nie przyniósł rewolucji, a jedynie kilka zmian. Pierwszą z nich jest nowa kierownica, na której zmieniono liczbę i układ przycisków, dzięki czemu możemy kontrolować więcej funkcji nie odrywając rąk od wolantu. Z jednej strony jest to przydatne, z drugiej natomiast kierowca potrzebuje czasu na zapamiętanie co do czego służy.

Drugą zmianą jest zmniejszenie liczby przycisków na konsoli centralnej i ich logiczniejsze ulokowanie, co dotychczas utrudniało życie użytkownikom tego modelu. Teraz mamy do dyspozycji duży, dotykowy wyświetlacz, pod którym zgrupowano wszystkie elementy odpowiedzialne za sterowanie nawiewem. Tu na minus należy zaliczyć dotykowe panele służące do zmiany temperatury powietrza - ich użytkowanie jest bardzo niewygodne i wymaga od kierowcy oderwania wzroku od jezdni.

Trzecią ważną modyfikacją w kabinie pasażerskiej jest wprowadzenie touchpada, który w założeniu ma przypominać rozwiązania stosowane w BMW czy Mercedesie. System dobrze reaguje na dotyk i każdy ruch jest potwierdzany wibracjami powierzchni, aczkolwiek o wiele szybszym rozwiązaniem jest dotknięcie odpowiedniej opcji na multimedialnym wyświetlaczu. Touchpad wymaga przyzwyczajenia, jednak my niechętnie z niego korzystaliśmy - naszym zdaniem stanowi on raczej gadżet niż prawdziwie przydatny dodatek.

Materiały użyte we wnętrzu oplowskiego kombi są dobrej jakości i przyjemne w dotyku. Deska rozdzielcza została pokryta miękkim tworzywem, a sama jej stylizacja jest stonowana. Nie uświadczymy tutaj efektownych przetłoczeń lub niecodziennych rozwiązań, a jedyną awangardą jest plastikowy pasek biegnący od drzwi kierowcy, przez podszybie, do drzwi pasażera. To elegancki dodatek, który powinien przypaść do gustu większości klientów.

Jeżeli chodzi o ilość przestrzeni dla pasażerów z przodu, to większość nabywców powinna być zadowolona z omawianego modelu. Kierowca ma możliwości ustawienia pod siebie idealnej pozycji za kierownicą, a miejsca nie brakuje zarówno na nogi, tułów, jak i głowę. Fotele są bardzo wygodne, dzięki czemu dalekie podróże nie są męczarnią, a same boczki oparć poprawnie wywiązują się z zadania utrzymania ciała na miejscu. Przypadła nam też do gustu kierownica o grubym wieńcu, dobrze leżąca w dłoni i dająca pewny chwyt.

Teraz pora na największą niespodziankę Opla Insignii Country Tourer, czyli przestrzeń dla osób podróżujących z tyłu. Przy długości nadwozia bliskiej 5 metrów oraz rozstawowi osi na poziomie 2737 mm sądziliśmy, iż tylne miejsca będą wręcz zachęcać do podróży, jednak jak się okazało nasze przypuszczenia były błędne. Kiedy na miejscu kierowcy usiadł redaktor mający 188 cm wzrostu i ustawił pod siebie idealną pozycję, naszym oczom ukazała się niewielkie miejsce na nogi tylnych pasażerów. Rozczarowanie było tym większe, że porównywalna wielkościowo Skoda Superb oferuje ogrom przestrzeni. Wracając do rodzinnego Opla - kanapa Insignii Country Tourer wyraźnie została wyprofilowana na dwie osoby (środkowy pasażer siedzi na podwyższeniu), a wysoki tunel utrudnia wygodne zajmowanie "miejscówki". Czuć, że konstruktorzy skupili się przede wszystkim na rodzinie typu 2+2, gdzie kanapę "okupują" przeważnie dzieci.

Pod względem bagażnika uterenowiona Insignia nie rozczarowuje - kufer jest duży (540 litrów), pojemny, a jego regularne kształty pozwalają na efektywne zagospodarowanie przestrzeni. Dodatkowo pod podłogą znajduje się drugie dno, do którego możemy włożyć przedmioty typu apteczka czy płyn do spryskiwaczy. Niestety po złożeniu asymetrycznej kanapy podłoga nie jest płaska, a wkładanie bagaży utrudnia szeroki zderzak. W tym przypadku pojemność "plecaczka" wynosi 1530 litrów. Na pochwałę zasługuje zastosowanie w oparciach tylnych siedzeń otworu na długie przedmioty, dzięki czemu przewożenie nart nie stanowi problemu.

Niemcy nie ustrzegli się w swojej nowej propozycji jescze innej wpadki. Mimo bardzo małego przebiegu pojazdu zostaliśmy w kabinie zaskoczeni przez skrzypiący tunel środkowy i konsolę centralną. W aucie tej klasy nie powinno mieć to miejsca. Jak widać pomyłki mogą się zdarzyć każdemu producentowi.

Mechaniczne rozczarowanie

Opel Insignia Country Tourer został oparty na tej samej płycie podłogowej co odmiana Sports Tourer z napędem na wszystkie koła. To oznacza, że z przodu pracują tradycyjne kolumny McPhersona, z tyłu natomiast inżynierowie zastosowali zawieszenie wielowahaczowe. Takie rozwiązanie jest nieco droższe w produkcji, jednak sprawia, że prowadzenie pojazdu jest bardzo pewne i stabilne niemal w każdych warunkach. Podobnie jest w przypadku rodzinnego niemca - jazda autostradami jest "chlebem powszednim" dla tego modelu, a w zakrętach bardzo trudno wyprowadzić samochód z równowagi. Warto zaznaczyć, że konstruktorzy nastawili podwozie przede wszystkim na podsterowność, przez co w sytuacjach krytycznych uterenowione kombi ma tendencję do "płużenia" przodem, zamiast "uciekać" tyłem. Skutkuje to większym poziomem bezpieczeństwa w trakcie wypadku, jednak odbiera nieco przyjemności z prowadzenia. Trzeba się naprawdę napracować, żeby zmusić tylną część auta do zmiany toru jazdy, zwłaszcza, że do dyspozycji mamy napęd na cztery koła.

Samo resorowanie i pochłanianie drogowych nierówności jest na dobrym poziomie, dzięki czemu podróż po polskich szosach nie jest męczarnią. Dodatkowo Country Tourer standardowo wyposażona jest w adaptacyjny układ zawieszenia FlexRide, przez co możemy ustawić amortyzatory w tryb Sport, Normal i Comfort. Ponadto w zależności od trybu zmienia się siła wspomagania kierownicy oraz reakcja silnika na wciśnięcie pedału gazu.

Układ kierowniczy uterenowionej Insignii nie jest zachwycający. Owszem, kierownica obraca się z przyjemnym oporem, a wszystkie ruchy naszych rąk są dobrze przenoszone na przednią oś, jednak brakuje należytej informacji zwrotnej o poczynaniach przednich kół. Jest to widoczne przede wszystkim w zakrętach, kiedy to skupiamy się na ilości dostępnej jeszcze przyczepności. Dodatkowo przy wysokich prędkościach układ ma tendencję do tzw. martwego punktu. Przejawia się to tym, że w centralnym położeniu wolantu nagle zaczyna brakować bezpośredniości pomiędzy "sterem" a kołami. Mamy także możliwość osłabienia siły wspomagania poprzez wciśnięcie opcji Sport w systemie FlexRide lub jego zwiększenia (Comfort).

Pod maską testowanego egzemplarza pracował 2-litrowy, turbodoładowany silnik wysokoprężny rozwijający 163 KM i 350 Nm (380 Nm overboost), zespolony z 6-biegową przekładnią automatyczną. Szczerze przyznajemy, że taki tandem zupełnie nie pasuje do tego pojazdu. Agregat pracuje głośno zarówno na postoju, jak i w trakcie jazdy, co bywa uciążliwe. Testowany motor dobrze radziłby sobie w przypadku Astry, jednak Insignia Country Tourer waży aż 1768 kg, co znacząco przekłada się na dynamikę jazdy. Sam fakt, że przyspieszenie 0-100 km/h trwa katalogowo 11,4 s, może dobitnie pokazać jak opornie przychodzi poruszanie się niemieckiemu kombi. "Serducho" jest za słabe, co skutkuje również wysokim spalaniem - o ile w trasie udało nam się zejść do poziomu 6,1 l/100 km, o tyle w mieście przy spokojnej jeździe auto potrzebowało 10,9 l/100 km, a wynik ten bardzo łatwo da się powiększyć. Dużą winę za to ponosi także ospała skrzynia biegów, która swoją drogą często bywa irytująca.

Przekładnia próbuje być mądrzejsza niż kierowca, co przejawia się najczęściej na zmianie biegu z 4 na 5 - kiedy wskazówka obrotomierza dochodzi do okolicy 1800 obr./min można by było już zmienić bieg (np. w trasie, stosując się do zasad ecodrivingu) i ewidentnie czuje się, że byłoby to normalne, komputer nie pozwala tego dokonać nawet w trybie manualnym. Trzeba koniecznie "dociągnąć" do 2000 obr./min i dopiero wtedy da się wrzucić kolejne przełożenie. Jest to o tyle męczące, że występuje to przy prędkościach pozwalających na stałą, swobodną jazdę w przeciętnych warunkach, jednak kierowca jest ograniczony do słuchania dźwięku silnika i musi tolerować zwiększone zużycie ON. Ponadto przekładnia czasami lekko szarpie (zwłaszcza w trybie ręcznym) i potrafi się zagubić co do wymagań kierowcy. Konkurencyjny "automat" grupy Volkswagen, czyli DSG, pracuje znacznie lepiej i oszczędniej.

Wypadałoby powiedzieć coś o jeździe terenowej Insignią Country, jednak naszym zdaniem mija się to z celem. Sprawdziliśmy ją na nieco podmokłym leśnym dukcie - niestety był to stresujący wyjazd. O ile napęd 4x4 dawał sobie radę w błocie, o tyle niewielki prześwit i dolna dokładka przedniego zderzaka mocno ograniczały nasze zapędy. Na piasku natomiast czuć dużą masę pojazdu, a perspektywa możliwości zakopania się jest przerażająca. Naszym zdaniem Opel Insignia Country Tourer absolutnie nie nadaje się w teren - jej możliwości przydadzą się przy przejeżdżaniu przez płytką błotną kałużę i w zimowych warunkach, ale wszelkie eskapady typu szaleństwa na piaskach zdecydowanie odradzamy.

Podsumowanie

Przykro nam to przyznać, ale Opel Insignia Country Tourer bardzo nas rozczarował. Pod dużym nadwoziem skrywa się przeciętna wielkościowo kabina pasażerska, w której na tylnej kanapie dorośli mogą mieć problem z wygodnym usadowieniem. Dobre materiały użyte do wykończenia wnętrza są zaletą, jednak skrzypiąca konsola środkowa i tunel centralny nie powinny w ogóle dawać o sobie znać w aucie tej klasy. Na plus należy zaliczyć ograniczenie liczby przycisków odpowiadających za multimedia, co do tej pory u niektórych osób wywoływało ból głowy. Również wygodne fotele i dobre zawieszenie należą do nielicznych atutów tego modelu. Nie można już tego samego powiedzieć o układzie napędowym, który jest za słaby przy takiej masie auta. Dynamiczna jazda Insignią Country bywa męcząca, a jakąkolwiek radość z jazdy można czerpać tylko podczas jednostajnej jazdy. Automatyczna skrzynia biegów denerwuje kierowcę swoimi zasadami, a wysokie zużycie paliwa w warunkach miejskich może znacząco wydrenować zawartość portfela. Ogólnie ujmując uterenowiony Opel prezentuje się bardzo ładnie i elegancko, jednak po bliższym poznaniu zaskakująco mocno rozczarowuje, a czasami nawet wręcz irytuje. Mocniejszy silnik jest tu po prostu wskazany.

Ceny niemieckiego kombi rozpoczynają się od 144 900 zł za odmianę z 2-litrowym dieslem (163 KM/350 Nm) z 6-biegową ręczną skrzynią biegów. Prezentowany wariant z tym samym silnikiem, ale automatyczną przekładnią to wydatek na poziomie 150 000 zł. Mocniejszy "ropniak" o pojemności 2-litrów, generujący 195 KM (tylko z przekładnią automatyczną) został wyceniony na 159 500 zł, zaś turbodoładowana odmiana benzynowa o mocy 250 KM kosztuje 158 100 zł (skrzynia ręczna) lub 163 200 zł (skrzynia automatyczna). Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to astronomicznie wysoka cena w porównaniu do konkurencji, jednak jak się okazuje, rywale po doposażeniu w układ 4x4 i podobne wyposażenie wnętrza nie kosztują taniej. Przykładowo Skoda Superb Outdoor z 170-konnym dieslem, napędem na cztery koła, automatyczną skrzynią biegów i porównywalnym wyposażeniem kosztuje od 151 500 zł. Podobnie wyposażony Volkswagen Passat Alltrack to wydatek od 154 590 zł, a Citroen C5 Crosstourer jest tak samo drogi, a nawet w opcji nie ma napędu na wszystkie koła.

Opel Insignia Country Tourer - Dane techniczne

SILNIK R4 Turbo
Paliwo Olej napędowy
Pojemność 1956 cm3
Moc maksymalna 163 KM/ przy 4000 obr./min
Maks mom. obrotowy 350 Nm (380 Nm overboost) /1750-2500 obr./min
Prędkość maksymalna
200 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 11,4 sekundy
Skrzynia biegów automatyczna/6 biegów
Napęd 4x4
Zbiornik paliwa 70 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/trasa/średnie) 8,7l/ 5,1l/ 6,4l
Długość 4920 mm
Szerokość 1858 mm
Wysokość 1526 mm
Rozstaw osi
2737 mm
Masa własna
1768 kg
Pojemność bagażnika (po złożeniu kanapy)
540 l (1530 l)
Hamulce przód/tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
kolumny McPhersona
Zawieszenie tył
zawieszenie wielowahaczowe
Opony przód i tył
245/45 R18
autor: Łukasz Kuźmiuk zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: