SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy Suzuki Splash 1.2 VVT Comfort - TEST, opinie, zdjęcia - DZIENNIK DZIEŃ 6: Podsumowanie japońskiego mieszczucha

Suzuki Splash 1.2 VVT Comfort - TEST, opinie, zdjęcia - DZIENNIK DZIEŃ 6: Podsumowanie japońskiego mieszczucha

14.09.2013, godz. 01:30
Suzuki Splash
foto:

Suzuki Splash to urodzony mieszczuch. Ciasne ulice, wąskie miejsca parkingowe i dojazdy do pracy to jego chleb powszedni. Z powierzonych zadań wywiązuje się znakomicie, a przy okazji będzie wygodnym środkiem lokomocji dla rodziny z dziećmi. Najsłabszym punktem modelu jest silnik, któremu brakuje "pary", na szczęście rekompensuje to zużyciem paliwa, które nie przyprawia kierowcy o zawał serca. Inne aspekty małego Suzuki tylko potwierdzają, że panowie z Japonii przyłożyli się do swojego zadania. W SZÓSTYM i OSTATNIM odcinku dziennika SuperAuto24.pl, prezentujemy PODSUMOWANIE testu, czyli wszystko o Splashu.

Suzuki Splash - WSTĘP

Historia miejskiego modelu Suzuki rozpoczęła się w 2000 roku, w momencie zaprezentowania na targach w Genewie bliźniaczych konstrukcji - Opla Agila i Suzuki Wagon R+. Auta przez swoje charakterystyczne pudełkowate nadwozia o podwyższonej linii dachu, przypisano do kategorii mikrovanów najmniejszego segmentu A. Niemal identycznie wyglądające produkty cieszące się niezłą popularnością, w 2007 roku zastąpiono całkiem nowymi modelami, którym przyszło debiutować na Salonie Samochodowym we Frankfurcie. Obydwie firmy pozostały przy pomyśle tworzenia wspólnego auta, ale Suzuki w przeciwieństwie do Opla postanowiło na zmianę oznaczenia, i w ten sposób narodził się Splash.

Patrząc z perspektywy czasu na japońsko-niemiecką współpracę, na partnerstwie tym zdecydowanie lepiej wyszedł producent z Kraju Kwitnącej Wiśni. Opel Agila nie przetrwał do dnia dzisiejszego, za to Splash wciąż walczy na rynku nowych aut. Produkowany w węgierskiej fabryce w Esztergom wóz, w roku 2012 przeszedł upiększający facelifting. Z przodu pojawił się zmodyfikowany zderzak wraz z innymi światłami przeciwmgielnymi oraz atrakcyjniejsza atrapa chłodnicy. Z boku natomiast styliści pokusili się o skośne poprowadzenie listew ochronnych drzwi, z tyłu zaś umieszczono w zderzaku imitacje wylotów powietrza. Na szczęście auto nie zmieniło swojego charakteru i wciąż jest dobrym przykładem jak projektować pojazdy do metropolii.

PODSUMOWANIE

Czas na podsumowanie testu małego Suzuki. Inżynierowie pracujący nad powstaniem mieszczucha bardzo dosadnie wzięli do serca określenie "samochód miejski". W efekcie powstało pojazd, który w metropolii czuje się jak przysłowiowa "ryba w wodzie". Biorąc pod uwagę całość projektu to okazuje się, że Splash to przyjazne w użytkowaniu auto. Styliści sprawili, że pokazanie się w nim nie jest powodem do chowania głowy pod papierową torebkę. Dodatkowo zadbali także o dużą powierzchnię szyb, co jest bardzo ważne w przypadku pojazdów miejskich. Dzięki temu na drodze i podczas manewru parkowania możemy dostrzec wszystko to, co otacza samochód. Wnętrze oferuje ilość miejsca wystarczającą do codziennego przemieszczania się rodziny z dziećmi, jednak niezbyt pojemny bagażnik będzie nie lada wyzwaniem, jeśli będziemy chcieli się wybrać w dalszą podróż.

Do odległych wojaży nie zachęca również mało energiczny układ napędowy - w mieście radzi sobie całkiem dobrze, jednak poza terenem zabudowanym brakuje mu "kopa". Wyprzedzanie ciężarówek lub ciągu aut może się okazać rosyjską ruletką. Całe szczęście, że walkę o przetrwanie wspomaga precyzyjna skrzynia biegów, o krótkich skokach lewarka i nieco za krótkich przełożeniach. Prędkości autostradowe nie są środowiskiem naturalnym japońskiego auta, jednak nie do tego zostało ono stworzone. Przy spokojnej jeździe silnik jest dosyć oszczędny, a stanie w miejskich korkach jest okazją do zachwycenia się nad kulturą pracy jednostki na wolnych obrotach - pracuje ona niemal niesłyszalnie, a do kabiny nie przedostają się żadne wibracje. Za to w trakcie przyspieszania małolitrowy motor lubi o sobie przypomnieć, zwłaszcza na wyższych obrotach.

Dosyć sztywno zestrojone zawieszenie okazuje się być zbawieniem na polskich drogach, gdyż pokonywanie nierówności nie skutkuje chorobą lokomocyjną pasażerów, ani też nie zmusza do cotygodniowych spotkań z dentystą. Takie zestrojenie podwozia niesie za sobą dobre prowadzenie - na szybkich zakrętach wysokie nadwozie przechyla się w małym stopniu, dzięki czemu są one przejeżdżane pewnie i stabilnie. Auto jest zwinne i nie straszy kierowcy niespodziewanymi wybrykami. Jedynie układ kierowniczy mógłby przekazywać więcej informacji zwrotnych dotyczących poczynań przednich kół, aczkolwiek trzeba przyznać, że polecenia kierowcy wykonuje w pewny i precyzyjny sposób.

Rodzina z dziećmi doceni dosyć przestronne i jasno oświetlone wnętrze. Rodzice docenią obszerne przednie fotele, sporą ilość miejsca z przodu i dobrą widoczność w każdych warunkach, zaś do gustu nie przypadnie im słabe trzymanie boczne oparć. Dzieciaki natomiast będą zachwycone dużymi szybami, przez które będą mogły do woli przyglądać się otoczeniu. Twarde tworzywa, które są wypełnieniem kabiny sprawią, że szkody wyrządzone przez pociechy będą mało dostrzegalne. Jak można ująć można określić Suzuki Splasha w jednym zdaniu? To całkiem nieźle dopracowany, stuprocentowy samochód miejski ze wszystkimi wadami i zaletami tego określenia, który każdego dnia gotów jest stawić czoła miejskiej dżungli i zawsze z niej powróci.

STYLISTYKA

Pomimo upływu lat japoński mieszczuch wciąż może się podobać. Stosunkowo wysokie nadwozie po litingu zyskało na lekkości i prezentuje się nieco dynamiczniej niż roczniki sprzed 2012 roku. Linia dachu rozpoczynająca się za krótką maską została poprowadzona wysoko, przechodząc w delikatne zakrzywienie i kończąc się niemal pionową klapą bagażnika. Linia okien podnosząca się do góry dodaje nieco charakteru, podobnie jak przetłoczenie zaczynające się od kierunkowskazu w przednim błotniku i przechodzące przez klamki oraz lekko pochylone listwy ochronne drzwi. Dzięki tym zabiegom Splash nie wygląda jak prostokątny klocek i potrafi zwrócić uwagę. Standardowo Suzuki oferowane jest z 15-calowymi felgami stalowymi wraz z kołpakami, jednak jest możliwość dokupienia 14- i 15-calowych obręczy z lekkich stopów.

Ciekawy przód nie jest tak sympatyczny jak kiedyś, ale z daleka zachęca do bliższego poznania. Przypomina trochę połączenie twarzy drapieżnego kosmity Predatora z buźką potworka Sticha (tu odesłanie do bajki Disney'a "Lilo i Stich"). Wysokie lampy wraz ze sporym wlotem powietrza, który został nisko osadzony, sprawiają że autko wygląda jakby koniecznie chciało pokazać innym pojazdom, że nie jest smarkaczem i ma coś do powiedzenia na drodze.

Patrząc z tyłu natychmiast dostrzeżemy duże światła, znakomicie spisujące się na drodze. Dzięki ich dużej powierzchni inni kierowcy nie mają problemów z odczytaniem naszych informacji, co przekłada się na większe bezpieczeństwo na ulicach. Wzrok przyciągają również imitacje wylotów powietrza, mogące przypominać niektórym osobom końcówki układu wydechowego. Niestety elementy te nie pełnią żadnej istotnej funkcji, aczkolwiek urozmaicają tylny zderzak, który dzięki nim nie jest nudny. Ogólnie rzecz biorąc japońscy styliści dobrze przyłożyli się do powierzonego im zadania - nieważne z której strony patrzymy na Splasha, to jego bryła może się podobać.

WNĘTRZE

Już po otwarciu drzwi wiemy, że mamy do czynienia z tradycyjnym, prostym i funkcjonalnym autem. Wzrok omiatając wnętrze nieczęsto zatrzyma się na detalach, albowiem cała kabina pasażerska jest mało efektowna. Panuje tu klimat przesiąknięty nieskomplikowanymi rozwiązaniami i tzw. starą szkołą tworzenia aut, która skupiała się przede wszystkim na przyjazności użytkowania, a nie na wyglądzie poszczególnych elementów. Deska rozdzielcza ma proste linie, które dla niektórych mogą wydawać się nudne, a dla innych być dużym plusem. Z niej można wyodrębnić zegar prędkościomierza (słabo czytelny), kierownicę, doczepiony osobno obrotomierz i konsolę centralną, w którą wkomponowano radioodtwarzacz i sterowanie nawiewem - proste jak konstrukcja cepa. Równocześnie jest to odświeżające doznanie, patrząc z perspektywy nowoczesnych i często dziwacznych wnętrz pojazdów. Można mieć zastrzeżenia do podświetlenia zegarów i wyświetlaczy, ponieważ intensywny czerwony kolor za bardzo razi oczy i trąci zdecydowanym upływem czasu.

Tworzywa użyte do wykończenia przestrzeni pasażerskiej mają twardy oddźwięk, jednak nie są nieprzyjemne w dotyku, co daje odporność na zarysowania. Pomimo sporego przebiegu naszego egzemplarza (30 tys. km) wnętrze nie nosiło oznak użytkowania i wciąż wyglądało jak nowe, co dobrze rokuje na przyszłą eksploatację. Jeżeli ktoś myśli, że srebrne detale to czysty metal, ten jest w błędzie - to także jest plastik, aczkolwiek jasny kolor wprowadza nieco pozytywnych emocji wśród ciemnej tonacji. Całość została solidnie i precyzyjnie zamontowana, dzięki czemu na nierównościach nie słychać żadnych niepokojących odgłosów.

Co ciekawe, kierownica jest obszyta skórą, a jest to rzadko spotykane udogodnienie w tej klasie samochodów. Niestety nawet pomimo zastosowania tego zabiegu jest ona śliska, co czasami jest sporą niedogodnością. Znalazły się na niej także przyciski odpowiadające za sterowanie radiem, jednak zabrakło guzika zmieniającego informacje wyświetlane na komputerze pokładowym - za to odpowiada wypustek umieszczony w prędkościomierzu, co nie jest wygodnym i bezpiecznym rozwiązaniem. Układ kierowniczy przestawić można tylko w osi góra-dół.

Klimatyzacja manualna to standard w każdej wersji wyposażeniowej, tak samo jak elektrycznie sterowane szyby przednie, radioodtwarzacz płyt CD i MP3 oraz cztery głośniki stanowiące część systemu audio.

KOMFORT i PRZESTRONNOŚĆ

W Splashu siedzi się bardzo wysoko i to pomimo maksymalnego obniżenia siedziska foteli - to cecha przydatna w mieście. Równie pożytecznym rozwiązaniem jest duża ilość przeszklonych powierzchni, dzięki czemu kierowca może widzieć wszystko to, co dzieje się wokół pojazdu. Widoczność w każdym kierunku jest na bardzo dobrym poziomie. Także lusterka są całkiem duże, co poprawia bezpieczeństwo podczas zmiana pasa ruchu. Jeśli chodzi o ilość dostępnej przestrzeni dla pasażerów to z przodu wygodnie rozsiądą się nawet wysokie osoby, przy czym miejsca na głowę jest tak dużo, że można prowadzić auto w kapeluszu. Z tyłu sytuacja nie jest tak komfortowa, ponieważ przy maksymalnie odsuniętych do tyłu przednich fotelach miejsca na nogi jest tyle, że zmieszczą się tam tylko dzieci. Jednak takie ulokowanie przednich pozycji jest konieczne wtedy, gdy zasiadają na nich jedynie wysokie osoby, więc zazwyczaj na tylnej kanapie zmieszczą się nawet dorosłe osoby. Małe Suzuki najlepiej sprawdzi się jako pojazd dla rodziny z dziećmi.

Jak już wcześniej wspominaliśmy pozycja kierowcy za wolantem jest wysoka - niektórzy mogą się poczuć jakby siedzieli w "dostawczaku", a to za sprawą dosyć nisko ulokowanej kierownicy. Całe szczęście, że pomimo braku jej regulacji w dwóch kierunkach, można znaleźć sobie taki układ, który sprawi że nawet dłuższe podróże nie będą zbytnio męczyć. Do minusów należy zaliczyć brak przedniego podłokietnika, co zmusza do stałego trzymania rąk na "sterze". Przednie fotele są twarde, dzięki czemu przemierzanie kolejnych kilometrów nie jest katorgą, jednak ich wyprofilowanie sprawia, że trzymanie boczne praktycznie nie istnieje. Warto jednak dodać, że siedziska i oparcia są obszerne, przez co zmieszczą się na nich także osoby, którym doskwiera znacząca nadwaga. Podobna sytuacja ma miejsce na tylnej kanapie - jest ona niemal płaska jak stół, przez co trzeba się trzymać uchwytów w trakcie pokonywania zakrętów, a zagłówki podnoszą się z bardzo dużym oporem. Podsumowując: fotele są wygodne i nie męczą zbytnio w długich trasach, jednak ich trzymanie boczne powinno być dużo lepsze.

MULTIMEDIA

Jedynymi elementami multimedialnym w małym Suzuki jest komputer pokładowy i radioodtwarzacz płyt CD i MP3. System audio gra na przeciętnym poziomie, jednak jego obsługa jest banalnie prosta. Niewielka ilość dużych przycisków sprawia, że nawet osoby w podeszłym wieku szybko zorientują się do czego służy każdy z nich. Dosyć dużym mankamentem fabrycznego radia jest jego oprogramowanie. Wraz ze wzrostem prędkości automatycznie pogłaśniana jest muzyka wydobywająca się z głośników, jednak proces ten przebiega bardzo nieliniowo, co sprawia że gdy przekroczymy np. 80 km/h musimy nieco obrócić pokrętłem głośności w stronę wyciszenia. Najwyraźniej Japończycy zajmujący się sprzętem nagłaśniającym ustawiali wzrost poziomu dźwięków partiami, co można to usłyszeć m.in przy 80 km/h i 110 km/h. To irytujące, jednak da się do tego przyzwyczaić.

SCHOWKI

Suzuki Splash został wyposażony w kilka schowków i półeczek, dzięki czemu utrzymanie porządku w kabinie nie jest problemem. Rolę głównego schowka pełni ten przed nogami pasażera, aczkolwiek bardzo przydatny okazuje się być także ten umieszczony u szczytu deski rozdzielczej, do którego można włożyć np. portfel lub telefon komórkowy. Przed dźwignią zmiany biegów wycięto w tunelu półeczkę na drobniejsze rzeczy z gniazdem 12V.

Większe rzeczy, jak chociażby mapy, można włożyć w kieszenie przednich drzwi lub w wcięcie ulokowane z tyłu przedniego fotela pasażera. Co ciekawe, z tyłu oparcia kierowcy takiego rozwiązania nie przewidziano. Drobne rzeczy można włożyć w zagłębienia ulokowane na tunelu środkowym, przy czym ten pod dźwignią ręcznego jest mało użyteczny - trzeba uważać, by zbyt grube przedmioty nie zablokowały wajchy w górnej pozycji. Daszki przeciwsłoneczne oferują podróżnym lusterka, a testowany przez nas wariant Comfort miał także schowek na okulary, umieszczony nad głową kierowcy.

BAGAŻNIK

Otwór bagażowy jest obszerny, jednak pokrywa unosi się zbyt nisko - nawet osoby o wzroście w okolicach 1.70 m będą o nią zahaczać głową. Kształty bagażnika są regularne, a nadkola tak zabudowano, że w kufrze rozpościera się prostokątny luk ładunkowy. Na niewielkie zakupy przestrzeń będzie wystarczająca, jednak dłuższy wczasowy zdecydowanie stanie się sporym wyzwaniem, ograniczonym bagażowo do minimum.

Pod podłogą znalazła się półka na drobne rzeczy. W podstawowej konfiguracji bagażnik ma pojemność 178 l, a położenie oparć siedzeń dzielonych w stosunku 60/40 zwiększa jego objętość do 573 litrów. Po ich opuszczeniu uzyskiwana jest płaska powierzchnia i co ważne, nie trzeba podnosić siedzisk w momencie ich składania.

SILNIKI

Klienci zastanawiający się nad zakupem miejskiego japończyka mają do wyboru tylko dwie jednostki napędowe, i to zasilane benzyną. Pierwszy z nich to trzycylindrowy, 12-zaworowy i na dodatek wolnossący silnik o pojemności 1.0-litra, rozwijający 68 KM przy 6000 obr./min i 90 Nm przy 4800 obr./min.

Drugi zaś agregat to również motor pozbawiony turbodoładowania, z tym że ma on pojemność 1.2-litra i jest swego rodzaju klasyką gatunku z czterema cylindrami i 16-zaworową głowicą. Oznaczenie VVT mówi o zmiennych fazach rozrządu zaworów ssących i wydechowych. Układ ten generuje 94 KM (6000 obr./min) oraz 118 Nm (4800 obr./min).

Obie jednostki są zespolone z 5-biegowym "manualem", a w opcji do dyspozycji może być przekładnia automatyczna o czterech przełożeniach. Nasz egzemplarz testowy był wyposażony w mocniejsze serce zblokowane z ręczną skrzynią biegów, a odczucia z użytkowania tego wariantu opisujemy poniżej.

Suzuki Splash 1.2 VVT 94 KM - TEST

Pierwszy element na jaki zwróciliśmy uwagę, to kultura pracy silnika. Po uruchomieniu motoru i pozostawieniu go na wolnych obrotach wskazówka obrotomierza wskazywała wartość około 600 obr./min. Ku naszemu zdziwieniu w tej sytuacji motor chodzi tak jedwabiście, że jedynie ciche dźwięki wydobywające się z układu wydechowego zdradzają, że samochód jest gotowy do jazdy. Do wnętrza nie dochodzą żadne wibracje, a sama jednostka napędowa jest niesłyszalna. Ten detal zdradza jak bardzo japońscy inżynierowie dopracowywali każdy szczegół.

Dobre wrażenie przyćmiewa nieco ruszenie z miejsca. Mocniejsze wciśnięcie prawego pedału sprawia, że do kabiny przedostaje się warkot małego silnika, jednakże gdy już się rozpędzimy i jedziemy stałą prędkością we wnętrzu nie jest aż nazbyt głośno - można by rzec, że jak na klasę aut miejskich jest cicho. Niestety samo nabieranie prędkości nie należy do przyjemnych doznań. Pomimo dostępności 94 KM kierowca czuje jakby przemieszczał się autem które ma około 20 KM mniej. Sprawne rozpędzanie się wymaga "kręcenia" motoru powyżej 3000 obr./min co jest główną przyczyną hałasu w kabinie pasażerskiej. Samo przyspieszenie 0-100 km/h na poziomie 12 s powinno oddać atmosferę panującą podczas jeżdżenia po mieście. Starsze osoby będą zadowolone z opisywanego benzyniaka, jednak kierowcy którzy "nawijają" dużą ilość kilometrów zarówno w mieście jak i poza nim zostaną nieco rozczarowane.

Rozpędzanie auta uprzyjemnia precyzyjna skrzynia biegów o krótkich skokach lewarka. Każda zmiana biegu jest pewna i wyraźnie można wyczuć kiedy dźwignia jest na swoim miejscu. Można się pokusić o stwierdzenie, iż tak dobrze pracującego mechanizmu dźwigni nie ma nawet w niektórych autach sportowych. Pretensje można mieć do krótkich przełożeń skrzyni - lewarkiem biegowym trzeba często manewrować, a przy wyższych prędkościach np. 120 km/h motor pracuje z prędkością około 3300 obr./min, co na dłuższym dystansie może męczyć. Tu po raz kolejny inżynierowie dobitnie pokazali, że skupili się przede wszystkim na miejskim charakterze auta i to właśnie metropolia jest najbardziej naturalnym środowiskiem małego Suzuki.

Suzuki Splash 1.2 VVT 94 KM - SPALANIE

Zbiornik na paliwo mieści 45 litrów. Według danych producenta testowany silnik 1.2 VVT w połączeniu z manualną skrzynią powinien spalać: 6,1 l/100km w cyklu miejskim, na trasie auto zadowolić się ma dawką 4,5 litra/100km, a w cyklu mieszanym zużywać 5,1 litra na "setkę".

Teoretycznie rzecz biorąc Splash jadąc w trasie jest w stanie przejechać 1000 km na jednym zbiorniku paliwa. Oczywiście teoria, teorią, praktyka natomiast to zupełnie inny świat. I nie chodzi tu o zużycie paliwa, a raczej o drogowe realia w Polsce, gdzie infrastruktura szybkich dróg jest słabo rozwinięta. Jeśli chodzi o spalanie benzyny, to Suzuki jest obecnie jednym z niewielu producentów, którzy podają rzetelne zapotrzebowanie na paliwo. Jeżeli w katalogu podano, że w mieście na przejechanie 100 km japoński mieszczuch potrzebuje 6,1-litra to faktycznie można taką wartość osiągnąć i to niekoniecznie wysilając się ponad ludzkie możliwości. Wystarczy spokojna jazda i mała wiedza o zasadach eco-drivingu. Podobnie jest w przypadku podróżowania po terenach niezabudowanych oraz przy odczytach o średnim zużyciu paliwa. Panowie z Japonii powinni otrzymać dużego plusa za rzetelne podejście do klienta.

Komputer pokładowy to wyposażenie seryjne. Informacje na temat spalania uzyskamy za pomocą przycisków zlokalizowanych u dołu prędkościomierza. Niestety nie jest to wygodne rozwiązanie, ponieważ w trakcie jazdy trzeba oderwać rękę od kierownicy i skupić się na przestawieniu wskazań. Dane pokazywane są na elektronicznym wyświetlaczu wpasowanym w główny zegar, jednak jego czytelność mogłaby być nieco lepsza.

UKŁAD JEZDNY

Zawieszenie japońskiego mieszczucha składa się z dwóch kolumn McPhersona z przodu i belki skrętnej z tyłu. Układ kierowniczy z elektrycznym wspomaganiem oparto na przekładni zębatkowej. Sprawuje się on całkiem nieźle, precyzyjnie przenosząc nasze polecenia na drogę, aczkolwiek ma wadę znaną z innych tego typu układów, mianowicie kierowca nie ma zbyt dużej świadomości tego co dzieje się z przednimi kołami. Ponadto w centralnym położeniu kierownicy można wyczuć luz - całe szczęście jest on obecny tylko przy mniejszych prędkościach i nie jest aż nazbyt dokuczliwy przy szybkiej jeździe. Całe szczęście, że inżynierowie nie przesadzili z siłą wspomagania, dzięki temu wolant kręci się z przyjemnym oporem.

Duże znaczenie ma fakt, iż "nasz" egzemplarz przejechał po polskich drogach ponad 30 tys. km, przez co możemy określić jak zachowuje się zawieszenie po takim dystansie. Inżynierowie odpowiedzialni za podwozie postawili na kompromis pomiędzy jego sztywnością, a komfortem podróżowania. Nierówne drogi nie robią żadnego wrażenia na mieszczuchu, dzięki czemu pasażerowie nie cierpią na chorobę lokomocyjną, ani także nie muszą się umawiać na cotygodniowe spotkanie z dentystą. Najwyraźniej polskie warunki drogowe były poligonem doświadczalnym dla speców z Suzuki, przy czym wywiązali się oni z zadania na szkolną "piątkę". Mniejsze niedoskonałości jezdni są "wygaszane" bezgłośnie, i nawet duże wyrwy oraz dziury nie sprawiają, że dźwięki uderzają w przerażającą nutę. Praca układu zawieszenia jest oczywiście słyszalna, jednak odgłos można bardziej porównać do uderzenia w twardą powierzchnię gumowym młotkiem, niż do podrzucania metalowego wiaderka wypełnionego gwoździami.

Szybkie pokonywanie zakrętów również nie stanowi wyzwania dla Splasha. Po wejściu w winkiel czujemy lekki przechył wysokiego nadwozia, jednak małe Suzuki prowadzi się bardzo stabilnie i przewidywalnie. W większości przypadków auto jest neutralne, jednak gdy przesadzimy z prędkością, wtedy pojazd będzie skłonniejszy do zarzucenia tyłem niż do "płużenia" przodem. Dzięki temu samochód jest zwinny, a zmiana kierunku nie jest żadnym problemem. Prowadzenie i układ jezdny to pozytywna cecha japońskiego mieszczucha.

HAMULCE

Układ hamulcowy jest identyczny w każdej wersji wyposażeniowej. Z przodu o właściwe wytracanie prędkości dbają wentylowane tarcze hamulcowe, z tyłu natomiast to zadanie powierzono bębnom. Siła działania układu jest dobrze dobrana do miejskiego pojazdu, a sam pedał hamulca pracuje twardo, dzięki czemu możemy precyzyjnie dozować stopień spowalniania auta. Na szczęście w tunelu środkowym wciąż tkwi tradycyjna dźwignia hamulce ręcznego, co jest sprawdzonym i wygodnym rozwiązaniem. Tu po raz kolejny panowie z Suzuki udowadniają, że starannie przykładali się do tworzenia modelu Splash.

Kierowca nie ma zbyt wielu pomocników, którzy wyręczają go w sytuacjach awaryjnych, jednak to co niezbędne jest oferowane w wyposażeniu standardowym. W aucie seryjnie znajdują się: ABS (układ zapobiegający blokowaniu się kół podczas gwałtownego hamowania), BAS (system wspomagający hamowanie awaryjne) oraz EBD (system rozdzielający siłę hamowania na poszczególne koła). Niestety ESP nie jest oferowane w żadnej wersji.

BEZPIECZEŃSTWO

Mały mieszczuch nie rozpieszcza użytkowników najnowszymi osiągnięciami z zakresu bezpieczeństwa pasażerów. Spece z Japonii podeszli do tej sprawy w dosyć konserwatywny na obecne czasy sposób. Na pokładzie znajdują się 4 poduszki powietrzne - w ich skład wchodzą airbagi czołowe i boczne dla kierowcy i pasażera, natomiast kurtyny powietrzne są oferowane seryjnie w wersji Comfort z silnikiem 1.2 VVT.

Poza tym, wszystkie siedzenia otrzymały trzypunktowe pasy bezpieczeństwa, przy czym przednie mają również pirotechniczne napinacze. Na główny zegar trafiła kontrolka niezapiętych pasów z przodu. Tylna kanapa standardowo dysponuje na zewnętrznych miejscach fabrycznymi mocowaniami ISOFIX dla fotelików dziecięcych. Inżynierowie wyposażyli samochód w bezpieczne pedały, które zapadają się w trakcie wypadku.

Kierowca ma w asyście niewielką ilość systemów kontrolujących zachowanie pojazdu. W aucie seryjnie znajdują się jedynie: ASR (układ antypoślizgowy kół podczas przyspieszania), ABS (system zapobiegający blokowaniu się kół w trakcie gwałtownego hamowania), EBD (system rozdzielający siłę hamowania na poszczególne koła), BAS (system zwiększający ciśnienie w układzie hamulcowym w przypadku hamowania awaryjnego). Jednym słowem klient otrzymuje to co w obecnych czasach jest już standardem i nic więcej. Układ ESP nie jest oferowany nawet jako element opcjonalny.

ZABEZPIECZENIA i CZUJNIKI

Auto podstawowo posiada zdalnie sterowany centralny zamek z kluczyka pilota. Immobiliser jest standardem w każdej odmianie, jednak system alarmowy znajduje się już na liście wyposażenia dodatkowego. Dopłaty wymagają także czujniki parkowania z tyłu. Oczywiście Splash został wyposażony także w czujniki otwarcia drzwi. Na pokładzie znalazł się też wyłącznik przedniej poduszki pasażera.

Film z CRASH TESTu Euro NCAP

W testach zderzeniowych EuroNCAP Splash otrzymał 4 gwiazdki. Ochronę dorosłych pasażerów oceniono na 30 punktów, ochrona dzieci otrzymała 32 punkty, bezpieczeństwo pieszych uderzonych przez auto to 19 punktów.

.

OŚWIETLENIE

Zarówno przednie jak i tylne światła zostały oparte na zwyczajnych żarówkach - niestety ani "ksenony" ani światła do jazdy dziennej w technologi LED nie są dostępne w małym Suzuki. Reflektory przeciwmgłowe to wyposażenie opcjonalne. Trzecie światło STOP umieszczone na tylnej szybie jest standardem.

GWARANCJA

Suzuki Splash jest objęty trzyletnią ochroną gwarancyjną (limit 100 000 km). Dodatkowo auto jest objęte 3-letnią ochroną Assistance oraz 12-letnią gwarancją obejmującą perforację nadwozia. Gwarancja lakieru ma okres ważności 1 roku. Okres obowiązywania gwarancji rozpoczyna się w dniu zakupu samochodu.

CENA w POLSCE

Auto w polskich salonach dostępne jest w dwóch odmianach silnikowych: 1.0-litra i 1.2-litra, przy czym słabsza odmiana występuje tylko w uboższym wariancie Club, a mocniejsza w edycji Comfort. Bazowy Suzuki Splash kosztuje 42 900 zł, a cena testowanego przez nas egzemplarza rozpoczyna się od kwoty 45 900 zł.

SILNIK/WERSJA Club Comfort
1.0 VVT (68 KM) 5M 42 900 zł -
1.2 VVT (94 KM) 5M - 45 900 zł
1.2 VVT (94 KM) AT - 50 900 zł

.

Suzuki Splash 1.2 VVT - DANE TECHNICZNE

SILNIK R4
Paliwo Benzyna
Pojemność 1242 cm3
Moc maksymalna 69 kW/94 KM przy 6000 obr./min
Maks mom. obrotowy 118 Nm przy 4800 obr./min
Prędkość maksymalna
175 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 12,0 s
Skrzynia biegów manualna 5-biegowa
Napęd przedni   
Zbiornik paliwa 45 l
Masa własna / dopuszczalna masa całkowita
990 kg / 1485 kg
Opony 185/60 R15
Emisja CO2 118 g/km
Bagażnik/ po złożeniu
178 l/ 573 l

WYMIARY

Wymiary małego mieszczucha prezentują się następująco: długość to 3775 mm, szerokość wynosi 1680 mm, a wysokość równa się 1590 mm. Masa własna wersji z silnikiem o pojemności 1.2-litra to 990 kg, a dopuszczalna masa całkowita to 1485 kg. Bagażnik ma pojemność 173 litrów, natomiast po złożeniu oparć przestrzeń ta rośnie do 573 l.

KOLORY NADWOZIA

Auto oferowane jest w jednym z 10 kolorów nadwozia. Bazowe kolory bezpłatne to czerwony Bright Red i biały Superior White. Pozostałe lakiery metalizowane wymagają od klientów dopłaty 1 700 zł. Nasz egzemplarz testowy pokryty został błękitnym odcieniem o nazwie "Sparkling Blue" i trzeba przyznać, iż na żywo prezentuje się on naprawdę dobrze. Obudowy lusterek i klamki w kolorze nadwozia to przywilej należący do wersji z silnikiem 1.2-litra - uboższa wersja z silnikiem 1.0-litra ma te elementy w kolorze czarnym.

autor: Łukasz Kuźmiuk zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: