SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Ford Ka 1.2 Trend+: Niska cena czyni cuda - ZDJĘCIA

TEST Ford Ka 1.2 Trend+: Niska cena czyni cuda - ZDJĘCIA

21.06.2014, godz. 09:45
Ford Ka 1.2 Trend+
foto: zdjęcia własne

Jaka motoryzacyjna marka oferuje najtańsze nowe auto dostępne na naszym rynku? Dacia? Skoda? A może zwijający się z Europy Chevrolet? Okazuje się, że najtańszym nowym autem w Polsce jest Ford, a dokładnie Ford Ka. Zaskoczeni?

Trzeba otwarcie przyznać, że ludzie odpowiedzialni z marketing w Fordzie odwalili kawał dobrej roboty. Obniżając cenę samochodu o stosunkowo niewielką kwotę mogli posłużyć się jakże chwytliwym i co najważniejsze prawdziwym hasłem. Ford Ka – najtańszy nowy samochód w Polsce z ceną zaczynającą się od 26 900 zł.

Wróćmy jednak do początku. Historia Forda Ka sięga 1994 roku kiedy to na Targach Motoryzacyjnych w Genewie, Ford zaprezentował swoją wizję miejskiego auta segmentu A. I generacja tego modelu była produkowana aż przez 14 lat oferując w tym czasie tak ciekawe wariacje jak usportowioną wersję SportKa czy też kabriolet StreetKa. W 2008 roku światło dzienne ujrzała druga czyli obecna generacja miejskiego Forda. Tym razem obyło się bez wybryków w postaci otwartych wersji nadwoziowych, a produkcję tego modelu przeniesiono do polskiej fabryki w Tychach. Skąd taki pomysł? Otóż maluch dzieli swoją płytę podłogową i podzespoły ze stylowym Fiatem 500. Kolejna czyli trzecia już generacja małego Ka spodziewana jest w 2015 roku. Zanim jednak to nastąpi sprawdźmy co do zaoferowania ma aktualnie oferowany model.

Ka jak...

Niemalże od samego początku istnienia Forda Ka został pieszczotliwie ochrzczony "kaczuszką". Jestem jednak niemalże pewien, że wpływ na taki, a nie inny przydomek miała nazwa modelu, a nie kształty jego nadwozia. Nadwozia, które jest pełne krągłości i łagodnych linia. Jest pyzaty przód, wyłupiaste światła, czy sporych wlotów wlot powietrza do silnika, a naciągnięto mocno na błotniki zderzaki znane z pierwszej generacji, odeszły do historii. Ogólnie cały Ford wygląda jak jedna większa lub mniejsza krągłość. Czy można to uznać za zaletę?

Jak wiadomo nie od dziś wygląd zewnętrzny, stylistyka czy chociażby kolor jest kwestią mocno umowną, zależna od gustu. Jedni za wzór cnót i klasykę ponadczasowego gatunku uważają konserwatywne linie Volkswagena Golfa, inni z kolei nie są w stanie zachwycić się czymkolwiek plasującym się poniżej ognistego Ferrari. Ford Ka nie wygląda jak Ferrari, ale nie wygląda także jak Golf. Według mnie to auto ma coś w sobie i nie jest kolejnym nudnym wcieleniem miejskiego wozidła, które jest tak samo rozpoznawalne i zauważalne w ruchu miejskim jak igła w stogu siana. Warto dodać, że Forda Ka od zawsze był oferowany tylko i wyłącznie z jedną parą drzwi.

W przypadku testowanego egzemplarza nie sposób pominąć koloru lakieru jakim został pokryty. Metalizowany błękit nazwany przez Forda "Scuba" wymaga dopłaty 1300 zł, ale zdecydowanie ożywia auto. Co prawda zasiadanie za kierownicą samochodu polakierowanego właśnie na w/w kolor wymaga od faceta dużej dawki tolerancji i poczucia humoru, ale zapewniam Was, że niemalże każda kobieta zakocha się w nim już od pierwszej chwili. Oczywiście mam na myśli miłość do auta, niekoniecznie do jego kierowcy.

Zaskakujące wnętrze

Przyznam szczerze, że do testu najmniejszego Forda podchodziłem z małym dystansem i nastawieniem, że na wiele rzeczy będę spoglądał przez pryzmat atrakcyjnej ceny. W chwili gdy po raz pierwszy otworzyłem drzwi i dostałem się do wnętrza poczułem spore zaskoczenie. Zaskoczenie bardzo pozytywne. Fotele pokryte są ciekawym choć mocno kobiecym wzorkiem, na boczkach drzwi oraz konsoli środkowej przewijają się kremowe wstawki mocno rozjaśniające wnętrze, a ogólny ”look” kabiny nie przywodzi na myśl czegoś co zostało zaprojektowane 6 lat temu. Wyjątkiem może być jedynie odbiornik radiowy, który zarówno swoim wyglądem jak i obsługą przypomina minioną epokę.

Osoby nieco bardziej zaznajomione w temacie motoryzacji we wnętrzu Forda Ka mogą dostrzec pewne podobieństwo do miejskich modeli spod znaku Fiata. Bryła konsoli centralnej, pokrętła nawiewów, umieszczenie przycisków do sterowania szybami w przednich drzwiach czy chociażby toporna grafika komputera pokładowego są żywcem przejęte z 500-tki oraz Pandy. Nie jest tajemnicą, że Forda Ka nie tylko jest produkowany w jednej fabryce z modnym miejskim Fiatem, ale także współdzieli z nim masę części z płytą podłogową na czele.

W przypadku aut miejskich segmentu A nie oczekuję cudów pod względem jakości wykonania wnętrza. W przypadku Forda Ka takich cudów nie ma, wszystkie plastiki są twarde łącznie z pokrytą tworzywem kierownicą, ale na pochwałę zasługuje jakość spasowania i montażu poszczególnych elementów. Opisywanym autem jeździłem po różnego rodzaju nawierzchniach. Zarówno tych o dobrej bądź bardzo dobrej jakości jak i takich, których nie powstydziłaby się powierzchnia księżyca. Absolutnie w każdym przypadku z wnętrza auta nie dochodziły żadne nieprzyjemne odgłosy, nic nie skrzypiało, nic nie piszczało i nic nie denerwowało.

Jak już wspomniałem nieco wcześniej Forda Ka od zawsze występował tylko i wyłącznie z jedną parą drzwi. Jak to wpływa na jego praktyczność? Z pewnością montaż dziecięcego fotelika na tylnej kanapie lub zajęcia na niej miejsca przez dorosłą osobę nie jest nader komfortową czynnością. Jeśli jednak już posadzimy swoje cztery litery tuż za fotelem pasażera lub kierowcy okaże się, że ilość miejsca na nogi jest naprawdę wystarczająca. Nawet wyżsi pasażerowie nie powinni mieć problemu w tej materii. Schody zaczną się jednak w okolicy głowy. Mocno opadająca linia dachu nie daje zbyt dużego pola manewru osobom o wzroście przekraczającym 175-180 cm.
Bagażnik? 224 litry pojemności czyli o 27 litrów mniej niż w konkurencyjnym VW up!-ie i tylko o 1 l mniej niż pomieści kufer Fiata Pandy. Chevrolet Spark? Ze swoim schowkiem o pojemności 170 litrów zostaje daleko w tyle.

Jeden silnik

W kwestii jednostek napędowych Forda Ka można dostrzec pewne podobieństwo do wersji kolorystycznych Forda T. Pod maską modelu Ka może pracować dowolny silnik pod warunkiem, że będzie to wolnossąca jednostka 1,2 litra o mocy 69 KM. Ten sam motor może również odpowiadać za napęd Fiata 500 lub Fiata Pandy. Czy niepozostawienie wyboru klientom w kwestii układu napędowego jest dobrym posunięciem?

69-konny silniczek bardzo dobrze wpasowuje się w miejski charakter Forda Ka. Co prawda długie trasy drogami ekspresowymi nie są tym co najbardziej uwielbia, ale w ciasnych miejskich uliczkach oraz podczas gęstego ruchu ulicznego dynamika jaką jest w stanie zapewnić auto okazuje się wystarczająca. Co prawda, aby rozpędzić się do pierwszych 100 km/h trzeba odczekać ponad 13 sekund (13,4 s od 0 do 100 km/h), ale jak często rozpędzamy się w mieście do prędkości trzycyfrowej?

Zaletą tego niewielkiego silnika jest jego mały stopień skomplikowania. Próżno w nim szukać turbosprężarki czy wielopunktowego wtrysku. Taka, a nie inna budowa może zwiastować nie tylko bezawaryjną pracę, ale także brak przeciwwskazań do montażu instalacji LPG. Tak naprawdę jedynym przejawem nowoczesności w przypadku tej jednostki napędowej jest system Start&Stop, który notabene działa bardzo płynnie i sprawnie. Jak jego działanie odbija się na średnim zużyciu paliwa?

W cyklu mieszanym poruszając się zarówno po drogach szybkiego ruchu jak i tracąc kolejne minuty w warszawskich korkach Ka potrzebował ok. 5,8-6,0 litrów benzyny bezołowiowej na każde przejechane 100 km. Tylko i wyłącznie w ruchu miejskim do tego wyniku należy dodać około 1 l/100 km. Średnie zużycie w trasie jest zależne od prędkości z jaką się poruszamy. Powyżej prędkości 130 km/h silnik Forda Ka zaczyna pracować na relatywnie wysokich obrotach, a co za tym idzie jego ekonomika mocno spada.

Samo auto nie zaskakuje zupełnie jeśli weźmiemy pod lupę właściwości jezdne oraz zachowanie się na drodze. Samochód resoruje bardzo miękko, a samo nadwozie w ostrzejszych zakrętach mocno się przechyla. Również układ kierowniczy nie daje zbyt wiele czucia, ale z drugiej strony podczas manewrów na parkingach lub ciasnych ulicach właśnie takie dość silne wspomaganie sprawuje się naprawdę dobrze.

Gdzie jest haczyk?

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często do wszelkich haseł reklamowych, które zwykle nie zawierają wszystkich niezbędnych informacji podchodzę z dystansem. Tak samo z dystansem podchodziłem do ceny 26 900 zł jaką rzekomo ma kosztować podstawowa odmiana Forda Ka. Tym bardziej, że testowany egzemplarz został wyceniony na ponad 35 000 zł. Czy w tej cenie nie ma jakichś ukrytych haczyków?

Za 26 900 zł faktycznie jesteśmy w stanie nabyć nowego Forda Ka z rocznika 2014, a podana cena jest ceną brutto. Wyposażenie? Cztery koła, lakier, sześć szyb, kierownica, fotele i wycieraczki. Najtańsze auto w Polsce w swojej absolutnie podstawowej wersji nie może pochwalić się wyposażeniem, ale z drugiej strony chyba nikogo nie powinno to dziwić.

Ciekawą opcja jest pakiet Cool & Sound za dodatkowe 2500 zł. W tej cenie otrzymujemy klimatyzacje oraz radioodtwarzacz, a cena samego auta w dalszym ciągu plasuje się na bardzo atrakcyjnym poziomie 29 400 zł. Kolejną opcją wartą rozważenia wydaje się zakup Forda Ka w wersji wyposażenia Trend+ (od 28 700 zł) wraz z dokupieniem wspomnianego wcześniej pakietu Cool & Sound. W cenie 31 200 zł otrzymujemy auto wyposażone m. in. w klimatyzację, radio z 4 głośnikami, elektryczne szyby, fotel kierowcy z regulacją w 4 kierunkach oraz centralny zamek czyli tak naprawdę samochód, któremu już nic nie brakuje biorąc pod uwagę jego miejski charakter połączony z atrakcyjną ceną.

Co ciekawe do Forda Ka można zamówić skórzaną tapicerkę, aluminiowe obręcze kół czy nawet szklany panoramiczny dach. Jednak cena tak skonfigurowanego samochodu zbliża się do granicy 50 000 zł, a w takim przypadku warto rozejrzeć się już za autami konkurencji.

Atrakcyjny i najtańszy

Chcąc pokusić się o kilka słów podsumowania po raz kolejny muszę nawiązać do ceny auta, która jest najbardziej atrakcyjna wśród nowych samochodów oferowanych w Polsce. Jak już wspomniałem jeszcze przed testem prezentowanego Forda byłem niemalże przekonany, że będę przymykał oko na niektóre niedostatki patrząc na całość przez pryzmat ceny. Tak naprawdę Forda Ka nie daje żadnych przesłanek dających do zrozumienia, że faktycznie tak wygląda najtańsze auto. Niedoróbki? Oszczędności? Ewidentne braki w wyposażeniu lub wykonaniu? W tym samochodzie naprawdę próżno szukać takich cech, a samo auto pomimo kilku lat na karku oraz coraz liczniejszej konkurencji bardzo dobrze się trzyma. Dodatkowo, atrakcyjna cena sprawia, ze konkurentami Forda Ka stają się auto używane. Być może plasujące się segment wyżej, ale nie posiadające gwarancji i nie pachnące nowością.

Jeśli ktoś szuka nowego samochodu miejskiego i dokładnie liczy się z każdym wydanym groszem, salon Forda powinien być obowiązkowym punktem na motoryzacyjnej mapie. Tym co wyróżnia Ka na tle innych samochodów jest najbardziej korzystny stosunek ceny do oferowanej jakości. Potwierdzeniem magicznej oferty Forda są wyniki sprzedaży. Od stycznia do końca maja 2014 roku autko nabyło łącznie 712 osób, a to dużo więcej, niż łączna ilość egzemplarzy sprzedanych w 2012 i 2013 roku przez polskie przedstawicielstwo.

Ford Ka 1.2 - Dane techniczne

SILNIK R4 8V
Paliwo Benzyna
Pojemność 1242 cm3
Moc maksymalna 69 KM/ przy 5500 obr./min
Maks mom. obrotowy 102 Nm/3000 obr./min
Prędkość maksymalna
159 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 13,4 sekundy
Skrzynia biegów manualna/ 5 biegów
Napęd przedni
Zbiornik paliwa 35 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 5,8/ 4,4/ 4,9
poziom emisji CO2
115 g/km
Długość 3620 mm
Szerokość 1658 mm
Wysokość 1505 mm
Rozstaw osi
2300 mm
Masa własna
940 kg
Ładowność 380 kg
Pojemność bagażnika
224/747 l
Hamulce przód/ tył tarczowe went./ bębnowe
Zawieszenie przód
kolumny McPhersona
Zawieszenie tył
belka skrętna
Opony przód i tył (w testowym modelu)
175/65 R14

.

autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: