SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Hyundai i20 1.2 MPI Comfort: pierwsza jazda przepisem na przebój

TEST Hyundai i20 1.2 MPI Comfort: pierwsza jazda przepisem na przebój

20.03.2015, godz. 02:50
Hyundai i20 II generacja
foto: zdjęcia własne

Hyundai od lat robi wszystko, żeby przekonać do siebie europejską klientelę. Łącznie z tym, że azjatyckie auta tej marki nawet są w Europie projektowane i konstruowane. To procentuje i trzeba Koreańczykom przyznać, że z każdą generacją któregokolwiek modelu, skracanie dystansu do europejskiej czołówki idzie coraz lepiej. O tym jak mocne argumenty po swojej stronie ma nowy Hyundai i20, mogłem się przekonać podczas pierwszej jazdy koreańskim hatchbackiem. Czy konkurencja klasy B ma czego się bać?

Najnowsza konstrukcja jest drugą generacją modelu i20, który zastąpił na rynku model Getz. Osobiście uważam, że zmiana nazwy na proste i20 była błędem. Dostrzegli to również Koreańczycy, którzy nową generację modelu ix35 nazwali po staremu, czyli Tucson. Prywatnie mam nadzieję, że podobnie i20 doczeka się powrotu starej nazwy, bo nowa nomenklatura trochę dużo komplikuje.

Kierunek modnych kantów

Na początku 2015 roku opisywałem porównanie dwóch generacji Volkswagena Golfa. Już wtedy zwracałem uwagę, że projektowanie samochodów idzie w stronę ostrych linii i kątów. Nowa generacja Hyundaia i20 jest kolejnym przykładem tego trendu. O ile wspomniany wcześniej Getz czy pierwsza generacja i20 miały bardziej obłe i okrągłe kształty, o tyle najnowszy i20 ma dużo ostrzejszą sylwetkę. I trzeba oddać projektantom, że wykonali kawał dobrej roboty. W przednim pasie dwa duże reflektory przedzielono dwuczęściowym grillem, w kształcie sześciokąta. W główne klosze wkomponowane zostały również światła do jazdy dziennej w technologii LED. Delikatne przetłoczenia na masce tworzą zgrabną całość.

Kliknij też: Hyundai i10 vs. Skoda Citigo: dwa atrakcyjne maluchy w porównaniu

Patrząc na linię boczną Hyundaia i20 w oczy rzuci się przede wszystkim szeroki słupek C, pokryty czarnym lakierem. Wizualnie tworzy przedłużenie dla tylnej szyby, jednak podczas manewrowania na parkingu jego szerokość może przeszkadzać - skutecznie ogranicza widzialność do tyłu. Do moich krótkich jazd testowych udostępnione zostało auto w błękitnym kolorze. Zostało postawione na 15-calowych felgach stalowych. W tylnej części dwie duże lampy są jednym z ładniejszych elementów samochodu. Przeszkadzać może jedynie wysoki próg załadunku z wcięciem na uchwyt zamka bagażnika, który łatwo będzie się brudził.

Słowo jeszcze o wymiarach. W porównaniu do poprzedniej generacji, nowe i20 urosło o 4 cm i mierzy teraz 4035 mm. Szerokie jest na 1734 mm i wysokie na 1474 mm. Rozstaw osi również powiększył się o 4 cm i  wynosi dokładnie 2570 mm. W porównaniu do Skody Fabii, która jest liderem segmentu, i20 nie ma czego się wstydzić - przede wszystkim ma o 11,5 cm dłuższy rozstaw osi. Jest też dłuższy i szerszy przy minimalnie mniejszym wzroście.

Dużo nowsze wnętrze

Wsiadając do wnętrza samochodu trudno odnieść wrażenie, że siedzimy w koreańskim aucie. O przynależności do marki zdradza jedynie znaczek na kierownicy. Przed oczami kierowcy umieszczono dwie duże tarcze obrotomierza i prędkościomierza, przedzielone wyświetlaczem ciekłokrystalicznym. Koło kierownicy jest grube i miękkie w dotyku (zasługa skórzanego obszycia). Dodatkowo pojawiła się funkcja grzania co przyda się w zimowe dni. Na samej kierownicy umieszczono przyciski sterowania tempomatem, komputerem pokładowym, radiem oraz zestawem Bluetooth – osobiście uważam, że część można byłoby przegrupować.

Sprawdź: TEST Hyundai Grand Santa Fe 2.2 CRDi 4WD Platinium: więzień stereotypów

Przednie fotele są wygodne i zapewniają niezłe warunki podróży. Co prawda regulacja skokowa oparcia nie jest tak precyzyjna jak pokrętło, ale duży zakres regulacji powoduje, że każdy powinien znaleźć odpowiednią pozycję za kierownicą. Trzymanie boczne jest poprawne i nie ma co się martwić, że przy jeździe kierowca czy pasażer będą się ślizgać na fotelach. Przesiadając się na kanapę sytuacja trochę się zmienia. Przy bardziej odsuniętych przednich fotelach na nogi zaczyna brakować miejsca, a osoby o ponad przeciętnym wzroście mogą narzekać na braki w przestrzeni nad głową.

Przechodząc do tylnej części Hyundaia i20 nie można zapomnieć o przestrzeni bagażowej. Sam kufer jest foremny i ustawny. Może pomieścić 326 litrów bagażu. Rozłożenie tylnej kanapy zwiększy pojemność do 1042 l. W porównaniu do wspomnianej wcześniej Skody Fabii III, bagażnik i20 jest o 4 l mniejszy przy rozłożonej kanapie tylnej i o 108 l przy złożonym tylnym rzędzie.

Samo wnętrze Hyundaia i20 jest nowoczesne i wykonane z wysokiej jakości materiałów. Widać, że Koreańczycy szybko odrabiają lekcje do europejskiej czołówki.

Małe motory pod maską

Jak na przedstawiciela koreańskiego producenta Hyundai i20 ma szeroką gamę silnikową. W sumie jest ich pięć: trzy benzynowe (1.2 MPI 75 KM, 1.2 MPI 84 KM i 1.4 MPI 100 KM) oraz dwa wysokoprężne (1.1 CRDI 75 KM i 1.4 CRDI 90 KM). Do końca 2015 roku do oferty ma dołączyć również turbodoładowany benzyniak o pojemności 1.0 w dwóch wersjach mocy: 100 KM i 120 KM. W porównaniu do oferty europejskiej czołówki jak Skoda Fabia III (6 silników) czy Peugeot 208 (4 silniki), Hyundai i20 nie ma się czego wstydzić.

Do jazd testowych udostępnione zostało auto z środkowym silnikiem benzynowym. Cichy start, praca oraz dobre wytłumienie wnętrza powodują, że dopiero obrotomierz zdradza, że motor pracuje. 84 KM i 122 Nm momentu obrotowego dobrze współpracują z ważącym lekko ponad 1000 kg samochodem. Do spokojnej jazdy jest to idealne rozwiązanie. Do współpracy zatrudniono 5-biegową przekładnię mechaniczną, której minusem jest brak 6-tego przełożenia. Jego brak jest szczególnie odczuwalny podczas jazdy z prędkościami rzędu 120-140 km/h. Szkoda, że tylko mocniejszy benzyniak i diesle mają w standardzie 6-biegowe skrzynie.

Przeczytaj też: TEST Hyundai Genesis 3.8 V6: pierwsza jazda klasą premium po koreańsku

Wspomniane 84 KM i 122 Nm momentu obrotowego są wartościami idealnymi do miasta oraz na krótkie wypady poza aglomerację. Przy szybszej jeździe zaczyna mocy brakować i żeby sprawnie wyprzedzić trzeba wkręcać silnik na wyższe obroty. Pierwsze 100 km/h pojawia się w czasie 13,1 sekundy, a prędkość maksymalna to 170 km/h. Poza miastem Hyundai i20 najlepiej czuje się przy prędkościach rzędu 100-120 km/h. Wtedy też wykazuje się umiarkowanym apetytem na paliwo. W czasie krótkich, acz intensywnych jazd średnie spalanie oscylowało w okolicach 5,7 l/100 km. Warto zaznaczyć, że przy spokojniejszym trybie jazdy zużycie może być niższe.

Sama jazda Hyundaiem i20 sprawia wiele przyjemności. Układ kierowniczy oraz zawieszenie w nowej generacji zostało przekonstruowane - jest to wyczuwalne. Podczas spokojnej jazdy mały koreańczyk prowadzi się pewnie. Szybsza jazda nie wpływa znacząco na pracę zawieszenia przez co trudno wyprowadzić auto z równowagi. Kiedy zdarzy się już przekroczenie granicy do akcji wkracza układ ESP. Podczas jazdy po bardziej wyboistych i nierównych drogach do wnętrza nie przedostają się niepowołane stuki czy hałasy. Jest to mocny argument Hyundaia i20 w porównaniu do rywali.

Duże możliwości wyposażenia

Na koniec jeszcze rzut oka do cennika. Polski konfigurator obejmuje cztery poziomy wyposażenia: Classic, Classic Plus, Comfort i Premium. Już w podstawowej wersji wyposażeniowej znajdziemy takie pozycje jak: 6 poduszek powietrznych, ABS, ASR, ESP, elektrycznie regulowane szyby w przednich drzwiach, centralny zamek, światła do jazdy dziennej czy komputer pokładowy. W testowanej wersji znalazły się dodatkowo m.in. klimatyzacja manualna, system Bluetooth, czujniki parkowania z tyłu, światła do jazdy dziennej LED, światła przeciwmgielne czy Radio CD/MP3/AUX.

Szeroka jest również paleta kolorystyczna. W podstawowej konfiguracji możemy wybrać dwa kolory. Następne cztery są barwami metalicznymi, a trzy są perłowe. W sumie jest 9 kolorów karoserii oraz cztery wersje kolorystyczne wnętrza. A co z samymi cenami? Żeby kupić podstawowego Hyundaia i20 trzeba wyłożyć kwotę 43 900 zł. W zamian otrzymamy samochód z silnikiem 1.2 MPI 75 KM w wersji Classic. Auto z dieslem pod maską (1.1 CRDI 75 KM) wyceniono na minimum 57 900 zł w wyżej konfiguracji Classic Plus. Egzemplarz przedstawiony na zdjęciach kosztuje co najmniej 53 700 zł.

Nie przegap: Hyundai Veloster Turbo 1.6 T-GDI TEST: auto niespełnionych nadziei

Pierwsze wrażenia? Bardzo dobre. Hyundai i20 ma ogromną szansę namieszać w swojej klasie. Wszystko dzięki temu, że został zaprojektowany w europejskim centrum Hyundaia w Russelsheim. Szeroka paleta silnikowa, dobre materiały wykończeniowe są mocnymi argumentami po stronie koreańskiego malucha. Powstaje pytanie, czy europejscy klienci przekonają się do tego auta? Do 2013 roku sprzedaż Hyundaia nieustannie rosła. W zeszłym roku został zanotowany jednak lekki spadek, ale dzięki nowemu i20, rok 2015 z pewnością zakończony zostanie kolejnymi sprzedażowymi wzrostami. Nowe i20 to dobra propozycja, a nawet jedna z ciekawszych w swojej klasie.

Nowy Hyundai i20 – CENA w Polsce

Silnik Classic Classic Plus Comfort Premium
1.2 MPI 75 KM 43 900 zł 48 700 zł - -
1.2 MPI 84 KM - 49 900 zł 53 700 zł -
1.4 MPI 100 KM* - 52 400 zł 56 200 zł 63 500 zł
1.1 CRDi 75 KM - 57 900 zł 61 700 zł -
1.4 CRDi 90 KM - 60 400 zł 64 200 zł -

.

* 1.4 MPI 100 KM: 4-stopniowa automatyczna skrzynia biegów: 4000 zł

Hyundai i20 1.2 MPI - dane techniczne

SILNIK R4 16V
Paliwo Benzyna
Pojemność 1248 cm3
Moc maksymalna 84 KM/ przy 6000 obr./min
Maks mom. obrotowy 122 Nm/ przy 4000 obr./min
Prędkość maksymalna
170 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 13,1 sekundy
Skrzynia biegów manualna/ 5 biegów
Napęd przedni
Zbiornik paliwa 50 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 6,6/ 4,2/ 5,1 l
poziom emisji CO2
119 g/km
Długość 4035 mm
Szerokość 1734 mm
Wysokość 1474 mm
Rozstaw osi
2570 mm
Masa własna
1040 kg
Ładowność 540 kg
Pojemność bagażnika
326/1042 l
Hamulce przód/ tył tarczowe went./ tarczowe
Zawieszenie przód
Kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył
belka skrętna
Opony przód i tył (w testowym modelu)
185/65R15

.

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku

autor: Marek Adamowicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: