SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Infiniti Q50 2.0 Turbo Premium: niemieckie serce w japońskim opakowaniu

TEST Infiniti Q50 2.0 Turbo Premium: niemieckie serce w japońskim opakowaniu

02.04.2015, godz. 02:50
Infiniti Q50 2.0 Turbo
Infiniti Q50 2.0 Turbo foto: zdjęcia własne

Segment premium okupowany jest przez europejskie produkty Audi, BMW i Mercedesa. Do tego grona z różnymi skutkami próbują dołączyć Lexus i Infiniti. Azjatyckie marki nie mają tak dużej liczby swoich przedstawicieli, ale w najbardziej liczących się prestiżowych segmentach jest z czego wybrać. Infiniti Q50 2.0 Turbo udowadnia, że nawet w Polsce można kupić ekskluzywnego sedana z Azji, który wcale nie jest taki orientalny, na jakiego z pozoru wygląda.

Jeszcze nie tak dawno Infiniti rywalizowało z najlepszymi za sprawą modelu o oznaczeniu G. Pod koniec 2012 roku zapadła decyzja o zmianie nazewnictwa modeli. Miało to na celu zrobienie porządków w firmowej nomenklaturze i zwiększenie rozpoznawalności. I w ten sposób powstało Infiniti Q50.

Infiniti Q50 jest stosunkowo młodym samochodem. Zostało zaprezentowane podczas Salonu Samochodowego w Detroit w 2013 roku. Już wtedy samochód trafił na silną konkurencję. Na początku w ofercie mogliśmy wybierać jedynie między wersją hybrydową, a napędzaną silnikiem wysokoprężnym. We wrześniu 2014 roku do oferty dołączyła 4-cylindrowa jednostka oparta o koncesję Mercedesa. W 2-litrowym silniku Infiniti wprowadziło kilka poprawek i zaczęło montować do swojej nowości. I właśnie takie auto stanęło na redakcyjnym parkingu.

Nowoczesne linie

Infiniti Q50 zasługuje na miano jednego z ładniejszych samochodów w klasie. Jego ostro narysowana linia kipi werwą. W przedniej części charakterystyczną jest długa maska zakończona prawie pionowym grillem. Rozdziela on dwa reflektory w wersji fullLED ze zintegrowanymi światłami do jazdy dziennej. Poniżej przewidziano paski od kierunkowskazów i niewielkie światła przeciwmgielne (wszystko LED-owe). Z boku w oczy rzucają się potężne 5-ramienne i dwukolorowe 19-calowe felgi obute w opony w rozmiarze 245/40 R19. Dynamizmu nadają dwa delikatne przetłoczenia, biegnące od przedniego błotnika do tylnych drzwi oraz od drzwi do lamp z tyłu.

W tylnej części zauważyć można zgrabną linię z nazwą producenta na środku klapy bagażnika. Oddziela ona dwie lampy, które mimo braku żarówek LED w niektórych segmentach, zapewniają dobrą widzialność pojazdu. Potężne dwie końcówki układu wydechowego wyglądają jakby testowy egzemplarz miał bardzo mocny silnik. Brak jakiegokolwiek innego oznaczenia (poza modelem) utrudnia identyfikację. Dopiero niewielkie "2.0 t" umieszczone na przednich błotnikach zdradza co nie co.

A jak wyglądają wymiary Infiniti Q50 na tle najgroźniejszych rywali? Japończyk mierzy 4790 mm długości, 1820 mm szerokości, 1445 mm wysokości, a rozstaw osi to 2850 mm. Mercedes klasy C oferuje 4686 mm długości, 1810 mm szerokości, 1442 mm wysokości i 2840 mm odległości między osiami. BMW Serii 3 to 4624 mm długości, 1811 mm szerokości, 1429 mm wysokości i 2810 mm między osiami. Okazuje się, że w suchych liczbach Infiniti Q50 nie ma zupełnie czego się wstydzić. A we wnętrzu?

Mobilny środek

Wsiadając do środka da się odczuć, że Infiniti jest silnie związane z Nissanem. Przed oczami kierowcy znajdziemy dwa duże zegary obrotomierza i prędkościomierza, które przedzielono ekranem komputera pokładowego, żywcem wyciągniętego z Pulsara albo X-Traila. Na spodzie dwóch dużych zegarów umieszczono wskaźniki paliwa i cieczy chłodzącej. Na obszytej skórą kierownicy umieszczono przyciski sterowania aktywnym tempomatem, systemem multimedialnym i komputerem pokładowym. Za kołem steru dołożono duże ceramiczne łopatki od automatycznej skrzyni biegów.

Przeczytaj też: TEST Infiniti Q50 2.2d A/T Premium: egzotyczny sedan

Konsoleta środkowa Infiniti Q50 jest jedyna w swoim rodzaju. Przyciski ograniczono do minimum, a panel sterowania radiem (poza regulacją głośności) czy układem klimatyzacji zastąpiono ekranem. W sumie wyświetlacze są dwa – oba z funkcją dotykową. Na górnym wyświetlane są informacje nawigacji satelitarnej, czy komputera pokładowego. Na niższym sterujemy wspomnianym systemem multimedialnym i klimatyzacją. Warto zaznaczyć, że Infiniti wyposaża swoje samochody w aplikacje umożliwiające przeglądanie portali społecznościowych czy internetu, co umila dłuższe przestoje.

Wnętrze Infiniti Q50 jest jednym wielkim komputerem, który sterowany jest za pomocą dotykowych ekranów i podobnych jak w Mercedesie czy BMW pokrętła. Nawet kierownica posiada dwupłaszczyznową regulację elektryczną. Szkoda, że nie pomyślano o podgrzewaniu wieńca - bardzo przydatnego zimą gadżetu. Ale biorąc pod uwagę wspomnianego Mercedesa czy BMW, to Infiniti nie ma zupełnie czego się wstydzić. Wszystko wykończone na wysokim poziomie i z klasą.

Wygoda premium

Zatapiając się w przednich fotelach czuć od razu, że to jest samochód segmentu premium. Skórzane fotele zapewniają doskonałe warunki podróży. Elektryczna regulacja pozwoli każdemu znaleźć odpowiednią pozycję za kierownicą. Przydatną funkcją przy regulacji jest możliwość przestawienia podparcia bocznego - przez to fotele mogą być bardziej sportowe lub bardziej komfortowe. Brakowało jedynie funkcji masażu, ale nie zabrakło mat grzewczych. Ciekawie rozwiązano odsuwanie i przysuwanie fotela przy wsiadaniu i wysiadaniu. Po skończonej jeździe fotel z programowalną pamięcią odsuwa się automatycznie dla wygodniejszego wysiadania, a przy uruchamianiu silnika powraca do pierwotnego ustawienia.

Przesiadając się na tylną kanapę, narzekać mogą jedynie wysokie osoby na ilość miejsca nad głową. Obszaru na nogi nikomu brakować nie będzie - nawet przy maksymalnym odsunięciu przednich foteli. Chyba, że siedzi się na środku, to wtedy szeroki tunel środkowy będzie przeszkadzał, ale tutaj winę należy zrzucić na tylny napęd. Przechodząc do ostatniego przedziału nie można zapomnieć o bagażniku. Foremne 500 l zapewnia niezłe możliwości przewozowe. BMW Serii 3 oferuje 480 l - tyle samo co Mercedes klasy C. Kolejny plus na stronę Infiniti Q50.

Serce z Niemiec

Jak już wspominałem na początku testu, pod maską Infiniti Q50 może pracować jeden z trzech napędów: 2-litrowy benzyniak, wysokoprężny 2.2 l i hybrydowy 3.5 V6. Do testu trafiło auto z tym pierwszym motorem. Jest to jednostka zapożyczona z Mercedesa, ale japońscy konstruktorzy wprowadzili do niej kilka mechanicznych poprawek. Tak samo jak w niemieckich samochodach oferuje ona 211 KM i 350 Nm momentu obrotowego. Jeśli ktoś nie chce decydować się na zakup potężnego układu hybrydowego czy nie jest fanem klekoczących silników, to 2.0 Turbo jest rozwiązaniem idealnym, i w sumie jedynym możliwym.

Pierwsze 100 km/h osiągane jest w czasie 7,2 sekundy a prędkość maksymalna to 245 km/h. Z tym silnikiem Infiniti Q50 bardzo chętnie przyspiesza i elastyczności nigdy nie brakuje. Wyprzedzanie długiej kolumny ciężarówek nie przysparza żadnych kłopotów. Sama praca jednostki jest cicha i przyjemna dla ucha. Kiedy mocniej wciśniemy pedał gazu, motor potrafi mocniej ryknąć. Co ważne, za doznaniami słuchowymi idą w parze też przyspieszenie i radość z jazdy. Za przeniesienie mocy na tylne koła odpowiada 7-biegowa przekładnia automatyczna z możliwością sekwencyjnej zmiany przełożeń.  Do pracy nie można się przyczepić chociaż od razu wyczuwalne jest, że nie jest to dwusprzęgłowa konstrukcja.

Słowo jeszcze o apetycie na paliwo. W warszawskich korkach Infiniti Q50 2.0 Turbo zużywało 9,2 l/100 km. Spokojna jazda w trasie pozwoliła obniżyć zużycie do 7,1 l/100 km. Dynamiczniejsze przyspieszenie powodowało wzrost do około 8,5 l/100 km. Średnio przez cały test Q50 konsumowało 8,3 l/100 km. Warto zaznaczyć, że dużym atutem jest 80-litrowy zbiornik. Pozwala to przejechać spore odległości bez odwiedzania stacji benzynowej.

Elektryczne prowadzenie

Testowane Infiniti zostało wyposażone w system adaptacyjnego układu kierowniczego Direct Adaptive Steering. Zastosowano elektroniczne czujniki, które przesyłają informację z kolumny kierowniczej do sterowników koordynujących pracę przekładni. Dzięki temu wszystko jest bardzo precyzyjne i dokładne. Rozwiązanie to sprawia, że wszelkie drgania są niwelowane, a w przypadku awarii któregokolwiek elementu elektronika błyskawicznie się odłącza i układ przechodzi w tryb mechaniczny. Działanie systemu okazuje się bardzo pomocnym przy manewrach na parkingu - od jednego krańca do drugiego trzeba wykonać zaledwie dwa pełne obroty.

Samo zawieszenie Infiniti Q50 jest zestrojone bardzo komfortowo, ale twardo. Do uszu pasażerów nie przedostają się żadne niepowołane stuki, a auto praktycznie w każdych warunkach prowadzi się pewnie. Nie zabrakło również nutki sportu w nastawach przez co nadwozie nie przechyla się w dynamicznie pokonywanych zakrętach. Z technicznego punktu widzenia mamy istną mieszankę. Na przedniej osi znajdziemy układ dwuwahaczowy, a na tylnej wielowahaczowy. Kolejny mocny punkt dla Infiniti Q50.

Niedoceniany zawodnik

Żeby wyjechać nowym Infiniti Q50 z salonu trzeba wyłożyć sumę 144 500 zł. Za tę kwotę otrzymamy auto z wysokoprężnym silnikiem 2.2d i 6-biegową przekładnią manualną. Ceny egzemplarza widocznego na zdjęciach startują z poziomu 151 500 zł. Do tej kwoty należy doliczyć: 11 388 zł (system nawigacji + nagłośnienie firmy BOSE), 5390 zł (pakiet z m.in. elektrycznie regulowanymi fotelami i kierownicą oraz systemem bezkluczykowym), 4607 zł (doświetlanie zakrętów, kamera 360 st. z funkcją wykrywania ruchomych obiektów), 3564 zł (adaptacyjny układ kierowniczy Direct Adaptive Steering) i 9302 zł (układ elektronicznych stróżów od aktywnego tempomatu po system zapobiegania kolizjom). Wtedy też cena rośnie do prawie 186 000 zł. Co na to konkurencja?

Mercedes C250 z tym samym silnikiem kosztuje minimum 162 200 zł. Trochę mocniejsze (245 KM) BMW 328i wyceniono na 158 000 zł. Przy dokładaniu kolejnego wyposażenia ceny obu aut szybko zbliżają się do kwoty 200 000 zł. Tutaj zatem tkwi kolejny plus Infiniti Q50. Ładne stylistyczne i z bardzo dobrym wykończeniem wnętrza Infiniti Q50, ma szanse namieszać na rynku segmentu premium, ale nie rynku polskim. Problemem jest wciąż zbyt mała rozpoznawalność marki, która w naszym kraju uznawana jest za tajemniczą egzotyczność. A tak naprawdę to przecież o wiele bardziej ekskluzywny Nissan, który za sprawą spółki z Renault, korzysta dodatkowo z dobrodziejstw Mercedesa. Kto nie chce jeździć BMW, Audi, albo prawdziwym Mercedesem, ale marzy o parkowaniu w garażu auta klasy premium, pownien przyjrzeć się właśnie Infiniti.

Źródło: Marek Adamowicz

Infiniti Q50 2.0 Turbo - dane techniczne

SILNIK R4 16V Turbo
Paliwo Benzyna
Pojemność 1991 cm3
Moc maksymalna 211 KM/ przy 3500 obr./min
Maks mom. obrotowy 350 Nm/ przy 1250-3500 obr./min
Prędkość maksymalna
245 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 7,2 sekundy
Skrzynia biegów automatyczna/ 7 biegów
Napęd tylny
Zbiornik paliwa 80 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 8,6/ 5,0/ 6,3
poziom emisji CO2
146 g/km
Długość 4686 mm
Szerokość 1810 mm
Wysokość 1429 mm
Rozstaw osi
2810 mm
Masa własna/ ładowność
1692 kg/ 495 kg
Pojemność bagażnika
500 l/-
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
podwójne wahacze poprzeczne
Zawieszenie tył
wielowahaczowe
Opony przód i tył (w testowym modelu)
245/40 R19

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku

autor: Marek Adamowicz zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: