SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks: więcej niż pick-up

TEST Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks: więcej niż pick-up

21.07.2017, godz. 02:30
Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks
Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks foto: SuperAuto24.pl

Przepis na idealnego pick-upa wydaje się być bardzo prosty. Do mocnej ramy należy przymocować przestronną, ale niezbyt wyszukaną kabinę, z tyłu nadwozia ulokować pojemną pakę, a całość zwieńczyć podwyższonym zawieszeniem oraz dużymi kołami. Takie założenia mają sprawić, że auto bez problemów poradzi sobie w ciężkich i mało sterylnych warunkach. A co jeśli zwykły pick-up to dla nas zbyt mało? Marka Isuzu we współpracy z firmą Arctic Trucks zna odpowiedź na to pytanie.

Isuzu D-Max to jedyne auto tego japońskiego producenta oferowane na polskim rynku. Pierwsza generacja woła roboczego spod znaku Isuzu zadebiutowała w 2002 roku. Aktualnie dostępne jest drugie wcielenie D-Maxa (w produkcji od 2011) poddane niedawnemu liftingowi, który największe zmiany przyniósł pod maską. Ale po kolei.

Wół roboczy

Auto użytkowe Isuzu jest typowym pick-upem z krwi i kości, tworzonym wedle wymienionego na początku przepisu. Japoński samochód mierzy pokaźne 5295 mm długości, 1860 mm szerokości oraz 1795 mm wysokości. Masa własna wynosi blisko 2 tony (1945 kg), a ogólna prezencja budzi respekt nie tylko na utwardzonej drodze. Niedawny lifting nie przyniósł zbyt wielu zmian na nadwoziu. Oczywiście przestylizowano nieco przednie lampy oraz zderzak i pozbyto się kilku zmarszczek, ale styl i finezja w przypadku pick-upów są pojęciami niemalże abstrakcyjnymi. Tutaj liczą się wymiary paki, dopuszczalna ładowność oraz dzielność radzenia sobie w terenie.

Przeczytaj: TEST Fiat Fullback 2.4D 180 KM 4x4 LX AT

Standardowy D-Max jest w stanie przyjąć na swoje barki 1055 kg ładunku. Ładunku, który a aucie z podwójną kabiną szczelnie wypełni pakę mierzącą 1552 mm długości, 1570 mm szerokości oraz 465 mm wysokości. Dodatkowo Isuzu będzie w stanie pociągnąć przyczepę o dopuszczalnej masie całkowitej 3000 kg.

Biorąc na tapetę dzielność terenową D-Max także nie składa broni. Układ napędowy posiada trzy tryby pracy wybierane za pomocą pokrętła umieszczonego na tunelu środkowym w kabinie. Najmniej terenowym trybem jest tryb 2H. W jego przypadku napęd przenoszony jest tylko i wyłącznie na koła tylnej osi. Wybierając tryb 4H napędzane są wszystkie cztery koła. Najbardziej terenowym ustawieniem jest przestawienie napędu w tryb 4HL z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego. Nieocenione w trudnych warunkach okażą się także duże kąty zejścia i natarcia, które w przypadku D-Maxa wynoszą odpowiednio 30 i 25 stopni. Całość walorów terenowych wieńczy 235 mm prześwit. Wszystko to brzmi jak na typowego pick-upa przystało bardzo dobrze, ale nie wyróżnia zanadto D-Maxa na tle innych wołów roboczych. Prawdziwa zabawa oraz znaczne podniesienie walorów użytkowych auta zaczynają się w chwili wejścia do gry speców z firmy Arctic Trucks.

Potwór roboczy

Wystarczy spojrzeć na prezentowany egzemplarz, aby od razu dostrzec, że nie jest to typowy pick-up jakiego często widać na drogach lub budowach. W oczy momentalnie rzucają się olbrzymie terenowe opony AT, podniesione zawieszenie, solidna płyta ochronna podwozia oraz mocno poszerzone nadkola. Specjalizująca się w przerabianiu głównie użytkowych i terenowych Toyot firma Arctic Trucks, od niedawna ma w swoim portfolio również pakiet do D-Maxa. Lista wszystkich modyfikacji jest długa i bardzo ciekawa. Wspomniane wcześniej duże terenowe opony to model BFGoodrich All TerrainT/A KO2 o profilu 315/70 R17. Przednie i tylne zawieszenie zostało podniesione dokładnie o 30 mm przy użyciu elementów firmy OLD MAN EMU. Dodatkowo całe nadwozie zostało podwyższone na ramie o około 20 mm. Nie zapomniano także o bardziej stylowych, ale nie mniej praktycznych olbrzymich chlapaczach z logo Arctic Trucks, nowych dedykowanych progach bocznych, oraz ładnych 17-calowych felgach. Całość robi piorunujące wręcz wrażenie i sprawia, że D-Max po specjalistycznej kuracji przeistacza się z typowego woła roboczego w prawdziwego roboczego potwora czującego się w ciężkim terenie niczym ryba w wodzie.

Sprawdź: TEST Toyota Hilux SR5 vs. Mitsubishi L200 Instyle

Dzięki zabiegom firmy Arctic Trucks kąt natarcia zwiększa się do 36 stopni. Również kąt zejścia rośnie do wartości 28 stopni. Zwiększa się także prześwit oraz wysokość auta (1910 mm). Warto również mieć na uwadze (szczególnie podczas jazdy po mieście), że "napompowane" nadkola znacznie zwiększają całkowitą szerokość samochodu, która przekracza dwa metry (2040 mm). Zaznaczę, że Arctic Trucks nie ingeruje we wnętrze oraz silnik D-Maxa. A co znajdziemy w kabinie oraz pod maską prezentowanego Isuzu?

Topornie, ale wygodnie

Całe wnętrze wykonane jest z twardych i dość topornych materiałów. Największą zaletą skórzanych foteli jest możliwość łatwego zmycia brudu, jaki się na nich pojawi podczas pracy w ciężkim terenie. Podobną cechą mogą pochwalić się mało wyszukane plastiki. Ogólnie w kabinie D-Maxa panuje duża prostota, a oprócz okrągłego panelu klimatyzacji jednym ciekawszym elementem jest opcjonalny system multimedialny firmy Kenwood. Na temat jego działania nie mam niestety dobrego zdania. Dotykowy ekran z oporem reaguje na dotyk (czasami wirtualne przyciski "łapią" dopiero za którymś razem), a w tle muzyki z radia słychać cichy i jednostajny szum. Również jakość spasowania poszczególnych elementów kabiny budzi zastrzeżenia, a ze szczelin w łączących elementy na boczkach drzwi potrafi wydostawać się klej.

Dowiedz się: Czy zabudowa "paki" pick-upa ma sens?

Narzekać natomiast nie można na wygodę oraz przestrzeń. Widoczność we wszystkie strony jest wręcz fenomenalna. Podniesione nadwozie sprawia, że na wszystkich patrzymy z góry, a co za tym idzie widzimy dużo więcej niż osoby kierujące samochodami osobowymi. Uwaga odnośnie widoczności nie dotyczy widoku w tył. D-Max Arctic Trucks ma tak wysoko podniesione podwozie, że stojący bezpośrednio za nim samochód segmentu C (o mniejszych autach nie wspominając) jest niewidoczny w lusterku wstecznym. W takich sytuacjach w sukurs przychodzi kamera cofania, która potrafi wyświetlać odległość od obiektów za nami. Niestety obraz z owej kamery jest bardzo słabej jakości.

Nowe serce

Nowością w przypadku niedawno przeprowadzone liftingu nie są jakieś mocno rzucające się w oczy zmiany stylistyczne nadwozia. Największą nowością jest silnik. Nowe mechaniczne serce ma 1.9 litra pojemności, 4 cylindry oraz moc 163 KM. Ważny, jeśli nawet nie ważniejszy w przypadku pick-upów jest także maksymalny moment obrotowy równy w tym konkretnym przypadku 360 Nm. Do wyboru są dwie skrzynie biegów – 6-biegowy manual oraz 5-biegowy automat. Testowany egzemplarz posiadał to drugie rozwiązanie. Jak jeździ się Isuzu D-Max Arctic Trucks? W terenie wprost rewelacyjnie. Na drodze asfaltowej natomiast wrażenia z jazdy są dość specyficzne.

Kliknij: TEST porównawczy: Volkswagen Amarok vs. Isuzu D-MAX

Podniesione nadwozie oraz potężne opony sprawiają, że auto wjedzie niemalże wszędzie. Krawężniki, studzienki, nierówności nawierzchni? Tych przeszkód D-Max niemalże nie zauważa. Jednak to, co idealnie sprawdza się w terenie nie do końca sprawdza się na asfalcie. Zresztą nie od dziś wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego, a prezentowane Isuzu nie uznaje kompromisów.

Na drodze

Maksymalna prędkość fabrycznego auta wynosi 180 km/h. Ze względu na modyfikacje przeprowadzone przez firmę Arctic Trucks prędkość ta na pewno nieco spadła. Jednak niezależnie od tego jak bardzo różniłaby się ona od wartości standardowej i tak nie miałbym odwagi, aby ją sprawdzić. Bezpieczna i w miarę komfortowa prędkość z jaką należy maksymalnie poruszać się zmodyfikowanym Isuzu oscyluje w granicach 120 km/h. Powyżej tej wartości w kabinie nie tylko robi się bardzo głośno, ale olbrzymie opony o dużym profilu sprawiają, że auto mocno podskakuje na nierównościach. Im szybciej jedziemy tym komfort i pewność prowadzenia stają się mniejsze. Z drugiej strony podróżując 90-100 km/h samochód zachowuje się bardzo przewidywalnie legitymując się zadowalającym poziomem komfortu. Oczywiście o szybciej pokonywanych zakrętach możemy praktycznie zapomnieć. Isuzu to pick-up, a nie auto stworzone do pokonywania górskich serpentyn na czas.

Wejdź: TEST Volkswagen Amarok Ultimate 2.0 BiTDI: siłacz

W sposób typowy dla aut użytkowych pracuje również automatyczna skrzynia biegów (wyjątek stanowi jedynie bardzo gładka i szybka praca przekładni DSG w Volkswagenie Amaroku V6). Co to oznacza? Biegi zmieniane są dość mozolnie, a redukcja przełożenia po mocniejszym wciśnięciu gazu nie następuje zbyt szybko. Z drugiej strony częste redukcje nie są potrzebne ponieważ silnik ma mocny "dół" oraz praktycznie nie ma "góry". Po przekroczeniu 3500 obr. /min. oprócz zwiększenia poziomu hałasu nie dzieje się praktycznie nic.

Nowy, mniejszy silnik (starsza jednostka miała pojemność 2.5 litra) zadowala się średnio 9,5 l/100 km. Ciekawostką jest natomiast fakt sposób wyświetlania poziomu średniego spalania przez komputer pokładowy. Wartość ta jest podawana w jednostkach km/l, a nie jak w przypadku przeważającej większości aut w l/100 km.

Cena i podsumowanie

Ceny Isuzu D-Max zaczynają się od kwoty 85 950 zł netto za wersję z pojedynczą kabiną. Kabina przedłużona wymaga dopłaty 6000 zł netto (od 91 950 zł), a kabina podwójna 10 000 zł ekstra (od 95 950 zł). Spośród opcji dodatkowych ciekawie prezentuje się pakiet Hunter (nie było go w testowanym aucie). Za dodatkowe 16 250 zł dostaniemy nie tylko pełną nadbudówkę paki oraz wykładzinę przestrzeni ładunkowej, ale także wannę na dziczyznę, klatkę dla psa oraz szufladę na broń. Ile kosztują modyfikacje wykonane przez firmę Arctic Trucks? W chwili pisania tego artykułu (połowa lipca 2017 r.) cena pakietu AT35 wynosiła 39 300 zł netto. Aby dokonać stosownych zmian należało dostarczyć D-Maxa do siedziby firmy Steeler w Sokółce i odczekać na efekt końcowy nie więcej niż 14 dni. Jak udało mi się dowiedzieć od przedstawiciela Isuzu takie zasady nie były zbyt przyjazne użytkownikowi. W związku z tym już niebawem gotowego D-Maxa z modyfikacjami Arctic Trucks będzie można kupić bezpośrednio u dilera Isuzu. Również przeglądy okresowe będzie można wykonywać w ASO japońskiej marki.

Porównaliśmy: Ford Ranger/Nissan NP300/Volkswagen Amarok

Podstawowy D-Max jest dobrym pick-upem. Być może w ogólnym rozrachunku nie jest to najlepsze auto spośród szerokiej konkurencji, ale bez większych problemów sprosta wymaganiom wielu użytkoników. D-Max po modyfikacjach w firmie Arctic Trucks do obrazu poprawnego i dobrego pick-upa dodaje zdolności terenowe jakich próżno szukać u konkurencji. Prezentowane auto jest bardzo dobrym przykładem woła roboczego dla bardzo wymagających. Woła roboczego dla tych, dla których zwykły pick-up to za mało.

.
Dane techniczne
.

Isuzu D-Max AT35
Silnik
R4 16V
Paliwo olej napędowy
Pojemność 1898 cm3
Moc maksymalna 163 KM przy 3600 obr./min.
Maks mom. obrotowy 360 Nm przy 2500 obr./min.
Prędkość maksymalna
180 km/h (wersja standardowa)
Przyspieszenie 0-100km/h -
Skrzynia biegów automatyczna, 5 biegów
Napęd 4x4
Zbiornik paliwa 69 litrów
Katalogowe zużycie paliwa
(miasto/ trasa/ średnie)
8,9 l/ 6,5 l/ 7,4 l
(wersja standardowa)
poziom emisji CO2
200 g/km (wersja standardowa)
Długość 5295 mm
Szerokość 2040 mm
Wysokość 1910 mm
Rozstaw osi
3095 mm
Kąt natarcia 36°
Kąt zejścia 28°
Kąt rampowy 25° (wersja standardowa)
Prześwit 235 mm (wersja standardowa)
Masa własna
1950 kg (wersja standardowa)
Masa maksymalna dopuszczalna
3005 kg
Skrzynia ładunkowa dł./szer./wys.
155 cm/ 157 cm/ 46 cm
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ bębnowe
Zawieszenie przód
Kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył
piórowe
Opony przód i tył
(w testowym modelu)
315/70 R17
autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: