SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Jeep Grand Cherokee SRT & Dodge Challenger SRT8: brutalna spółka

TEST Jeep Grand Cherokee SRT & Dodge Challenger SRT8: brutalna spółka

17.12.2015, godz. 02:30
Jeep Grand Cherokee SRT 6.4 V8 HEMI & Dodge Challenger SRT8 6.1 V8 HEMI
Jeep Grand Cherokee SRT 6.4 V8 HEMI & Dodge Challenger SRT8 6.1 V8 HEMI foto: zdjęcia własne

Już od dłuższego czasu ekologia i downsizing na dobre zadomowiły się w świecie motoryzacji. Nowe samochody mają coraz mniejsze, ale mocniejsze silniki, pozbawione jednocześnie charyzmy i charakteru. Jeśli widzisz w tym piękno motoryzacji, a Toyotę Prius uznajesz za czterokołowe zbawienie świata, zdecydowanie nie czytaj tego tekstu. Lektura ta jest dla osób posiadających we krwi domieszkę wysokooktanowej benzyny.

Jeep Grand Cherokee to prawdziwa legenda. Legenda, która dzięki zdolnościom terenowym brzydzi się swoimi rywalami nazywanymi dumnie SUV-ami. Jeep Grand Cherokee to aktualnie największy i najbardziej pożądany nie tylko przez fanów marki model amerykańskiego producenta. Obecne wcielenie Wielkiego Wodza, to model po gruntownym liftingu, czyli model, który jest z nami od roku 2013.

Wejdź: TEST Jeep Cherokee 2.0 Multijet 4x4: nowa twarz Jeepa

Stojący po drugiej stronie barykady Dodge Challenger to z pozoru idealna przeciwwaga dla dużego Jeepa. Zrodzony w 1970 roku typowy muscle car niezależnie od generacji budzi pożądanie i emanuje wręcz niezbadanymi pokładami testosteronu. Czy widocznego na zdjęciach Challengera oraz Grand Cherokee łączy coś więcej oprócz amerykańskiego rodowodu? Tak, trzy magiczne literki – SRT. Dzięki specjalistom z oddziału Street Racing Technology dwa prezentowane auta są potworami na kołach. Potworami, które na pierwsze śniadanie zjadają całą europejską konkurencję popijając ją olbrzymim kubkiem pełnym Coca-Coli. Witajcie w świecie prawdziwie męskiej motoryzacji pozbawionej nudnych kompromisów!

Mania wielkości

Dumni amerykanie od lat lubią wszystko co duże. Ich domy i samochody muszą być duże. Tak samo duże jak ich ego oraz pośladki amerykańskich przedstawicielek płci pięknej. Nikogo więc nie powinno dziwić, że oba prezentowane auta są... duże. Jeep Grand Cherokee to typowy przedstawiciel modnych i robiących wrażenie SUV-ów. Co prawda jego odmiana SRT jest niżej zawieszona i bardziej przyssana do ziemi od standardowych wersji, ale nawet w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to w robieniu olbrzymiego wrażenia. Dyskrecja i delikatność? Te cechy są zupełnie obce Wielkiemu Wodzowi. On w każdym momencie, w każdej sytuacji i przy każdej prędkości swoim potężnym grillem oraz nie mniej potężnymi felgami, demonstruje swoją dominację.

Nie przegap: TEST Jeep Wrangler 3.6 V6: wymierający gatunek

Czy stojący naprzeciwko Dodge Challenger ma coś wspólnego ze wspominanymi dyskrecją oraz delikatnością? Także nie! Jego nadwozie ocieka wręcz wulgarnością i jest idealnym narzędziem do straszenia słabszych i mniej pewnych siebie jednostek społecznych. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie Dodge jest dłuższym autem. Przy 5022 mm długości oraz topornych kształtach jakże modne pojęcie "fit" jest mu zupełnie obce. I bardzo dobrze! Od razu widać, że mamy do czynienia z prawdziwym Amerykaninem z krwi i kości ubranym w dresy, który ma w nosie modowe zapędy.

Plastic is fantastic

Wnętrza obydwu prezentowanych przedstawicieli amerykańskiej motoryzacji robią zdecydowanie mniejsze wrażenie niż ich nadwozia. Co prawda Jeep imponuje przestronnością i możliwościami transportowymi, ale już Dodge urzeka głównie kilogramami plastiku pokrywającego wnętrze. Wewnątrz najnowszego wcielenia Grand Cherokee wyraźnie widać rękę włoskiego właściciela spod znaku Fiata. Jakość materiałów odstaje jeszcze od europejskiej klasy premium, ale postęp jest więcej niż wyraźny. Wiele elementów zostało pokrytych miękkim i przyjemnym w dotyku tworzywem, ale polakierowany na srebrno plastik pokrywający centralną część konsoli środkowej nie zachwyca. Challenger? On ma w nosie "materiałową poprawność" szczycąc się kontrowersyjnym turkusowym podświetleniem zegarów oraz olbrzymią kierownicą przypominającą "fajery" ciężarówek.

Kliknij: TEST Jeep Grand Cherokee SRT 6.4 V8 HEMI: bestia dla twardzieli

Na temat kabin oraz bajerów dostępnych na pokładach obu opisywanych samochodach można się długo rozpisywać (Jeep posiada m.in. szereg aplikacji ukazujących różne parametry pracy auta ze stoperem mierzącym czasy przyspieszeń na czele). Również obszerne i bardzo wygodne fotele mogą być tematem rozmów nie tylko przy amerykańskim piwie, którego trzeba sporo wypić do zakołowania się w głowie. Jednak zarówno prezentowany Dodge jak i stojący obok Jeep kuszą i straszą zupełnie czymś innym. Ich największa broń ukryta jest pod długimi przednimi maskami, a jej użycie nie wymaga od kierowcy specjalnego pozwolenia.

Poza skalą

Oba auta, które możecie podziwiać na zdjęciach w sumie posiadają 16 cylindrów. 16 cylindrów, czyli taki sam wynik jaki da postawienie obok siebie ośmiu Fiatów 500 TwinAir lub pięciu BMW i8 pilnowanych przez jednego magika z cylindrem na głowie. Jednostki V8 szybko odchodzą do lamusa, tym bardziej zarówno Dodge jak i Jeep są jednymi z ostatnich aut stojących na straży prawdziwej motoryzacji. Jeszcze większe wrażenie budzą pojemności skokowe jednostek napędowych drzemiących pod maskami dwóch "amerykanów". Chellaneger SRT8 z 2010 roku może pochwalić się "zaledwie" 6.1-litrowym silnikiem. Zaledwie, ponieważ silnik Grand Cherokee SRT jest jeszcze większy legitymując się wręcz abstrakcyjną pojemnością 6,4 litra! Downsizing? Przepraszam, nie znam.

Jeśli w swoim garażu trzymasz ekologiczną hybrydę, ale jakimś cudem dotarłeś do tego fragmentu tekstu pamiętaj – jeszcze możesz się wycofać.

Ogień!

Na pierwszy ogień – niemalże dosłownie – idzie Jeep. Wysoka pozycja za kierownicą, typowa dla dużych SUV-ów, czytelne cyfrowe zegary oraz duża przestronność mocno kamuflują diabelską naturę SRT. Naturę, która budzi się i przeszywa ciało kierowcy wraz z uruchomieniem silnika. Potężna jednostka HEMI "emituje" 468 KM mocy oraz 624 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Takie dane udało się uzyskać bez pomocy jakże modnej turbosprężarki. Czysta moc z czystej i pokaźnej pojemności. Niezależnie od wersji najnowszy Jeep Grand Cherokee wyposażony jest standardowo w automatyczną 8-biegową skrzynię produkcji ZF. Standardowo oferowany jest także stały napęd 4x4. Na tym jednak cechy wspólne wersji SRT z mniej rasowymi odmianami praktycznie się kończą.

Zobacz też: TEST Jeep Renegade 2.0 Multijet 4x4: pierwszy baby Jeep

Zmieniony układ wydechowy z dwiema lufami potrafi wywołać lawinę w górach. Dźwięk silnika jest czysty, głęboki i naturalny, wzmacniający się wraz ze wzrostem obrotów. Tym samochodem ciężko jest przemieścić się z punktu A do punktu B niepostrzeżenie. Jeśli jednak chcecie zrobić brutalną pobudkę sąsiadom Grand Cherokee SRT idealnie się do tego nadaje. Wystarczy tylko wcisnąć pedał gazu i czekać na to co się stanie, a uwierzcie mi "będzie się działo". Ten grubo przekraczający dwie tony masy własnej kiosk na kołach katapultuje się do pierwszych 100 km/h w 5 sekund. Jest to wynik mocno niedoszacowany, a w sprzyjających warunkach prezentowany Grand Cherokee potrafi przekroczyć prędkość trzycyfrową już po 4,2 sekundy! To wynik godny supersamochodów nastawionych na optymalizacje osiągów, masy oraz aerodynamiki. Dwa ostatnie pojęcia nie mają jednak za wiele wspólnego z Jeepem.

Jeep asfaltowy

Odmiana SRT ma jednak jeden feler. Feler dla osób ceniących markę Jeep za ponadprzeciętne zdolności terenowe. SRT jest najmniej terenową wersją Grand Cherokee. Pomimo tego to właśnie ta odmiana wzbudza największe pożądanie i największe emocje wśród osób, które znają się na rzeczy. O mało wyrafinowanym poziomie "terenowości" opisywanego Jeepa świadczą predefiniowane tryby systemu Selec Terrain. Najbardziej ekstremalnym ustawieniem wersji SRT nie jest tryb na skały lub błoto. Ba, ta odmiana nawet nie posiada takich trybów. Wersja SRT ukazuje spektrum swoich możliwości po aktywacji trybu Track. Jeep i tor wyścigowy? To brzmi jak oksymoron, ale wcale nie jest irracjonalnym snem fana amerykańskiej motoryzacji. Dodatkowo, na tunelu środkowym znajdziemy system kontroli startu. Tak, tak, w dalszym ciągu mówimy o tym samym samochodzie.

Przeczytaj: TEST Jeep Wrangler 2.8 CRD: komandos na czterech kołach

W tym momencie chciałbym Wam napisać, że najmocniejszy Grand Cherokee prowadzi się jak po sznurku, lamie prawa fizyki i nawet w rękach kruchej blondynki jest sterylnym narzędziem do szybkiej jazdy. Jednak rzeczywistość jest zgoła inna. Grand Cherokee SRT to brutalna broń masowego rażenia. W trybie torowym lub sportowym auto jest wręcz wyczulone na każde ruchy pedału gazu, a wyłączenie kontroli trakcji pomimo napędu na cztery koła potrafi przestraszyć niejednego śmiałka. Opisywany samochód potrafi mocno zarzucić tyłem i czyni to z dużą łatwością. Swego rodzaju ciekawostką jest fakt, że tego auta trzeba się nauczyć. Tam gdzie zdrowe myślenie każe zwolnić bardzo często okazuje się, że Jeep nie trzęsie portkami i bez problemu porusza się po zadanym torze jazdy.

Brutalne SRT8

Problemu z brakiem mocy, niedostatkiem dzikich zachowań oraz brakiem chęci do zerwania się ze smyczy nie ma także Dodge Challenger SRT8. Jego silnik wypluwa z siebie 425 KM mocy oraz 569 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Czas osiągnięcia pierwszych 100 km/h? 4,8 sekundy. Oficjalnie. W przeciwieństwie do Grand Cherokee tak brutalna moc i tak brutalny moment obrotowy w Dodge'u przenoszone są na podłoże tylko i wyłącznie za pośrednictwem tylnej osi. Dodajmy do tego manualną 6-biegową przekładnię oraz zupełnie nieporęczną olbrzymią kierownicę, a w efekcie uzyskamy diabelską mieszankę.

Odwiedź także: Dodge jak zwykle pali gumy! Nowy klimatyczny spot

Nie trudno się domyśleć, że Challenger SRT ma problemy z trakcją. Palenie gumy? To przecież takie oczywiste. Moc jest tak olbrzymia, że absolutnie przy każdej prędkości trzeba mieć się na baczności, aby zbyt gwałtowne dodanie gazu nie okazało się mało roztropną czynnością. Jazda tym autem w zimę jest zajęciem dla prawdziwych masochistów. Jazda w lato? Diabelska przyjemność okraszona wulgarnym dźwiękiem wydechu i zapachem spalonej gumy. A propos dźwięku silnika. Grand Cherokee SRT brzmi dobrze. Mało tego, on brzmi bardzo dobrze. Jednak to co potrafią wydobyć z siebie dwie owalne końcówki wydechu Challengera to prawdziwa poezja. Poezja porównywalna ze śpiewem wokalisty zespołu rockowego tuż po przebyciu choroby krtani. Wydech Dodga parska, strzela, grzmi, krzyczy i ledwie mieści się w normach głośności dopuszczonych do ruchu.

Paliwożerne HEMI

Dodge Challenger SRT8  jest bardziej bezpośrednim autem w porównaniu do najmocniejszego Jeepa Grand Cherokee. Tutaj nie możemy wybrać jednego z kilku trybów jazdy adekwatnych do warunków na drodze i naszego humoru. Również nie możemy zdać się na gładką pracę automatu. Automatyczna skrzynia była oferowana do tego modelu, ale przecież to właśnie manual daje więcej frajdy w obcowaniu z autem, prawda? Challenger SRT8 już od pierwszego kontaktu jest samochodem w pełni oddanym kierowcy. Ciężki silnik z przodu oraz relatywnie lekki tył są idealnym przepisem na nadsterowność. Całe pokłady nadsterowności! To auto nie tylko na wprost jeździ bardzo szybko. Ono także bardzo szybko jeździ w zakrętach, a że bardzo często owe zakręty pokonywane są bokiem? Cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo i sterylnie.

Sprawdź: TEST Fiat 500X 1.6 E-Torq: napompowany włoskim stylem

Oddzielną i zarazem wspólną dla obu aut z jednostkami V8 HEMI kwestią jest apetyt na paliwo. Zarówno prezentowane Jeep jak i Dodge delikatnie mówiąc nie należą do abstynentów. Na dodatek jeśli z olbrzymim zainteresowaniem i ekologiczną nadzieją czekasz na wynik średniego spalania, prezentowane auta nie są dla Ciebie. Jeśli jednak nie zasłaniasz oczu przed przeczytaniem tego fragmentu tekstu odważnie wspomnę, że zejście poniżej 20 l/100 km w cyklu mieszanym jest trudnym zadaniem. Uwaga ta tyczy się zarówno Jeepa jak i Dodge'a. Co prawda Grand Cherokee ma nawet przycisk ECO, ale jego działanie ogranicza się praktycznie do zapalenia pomarańczowej diody uspokajającej ekologów. Mniejsze zużycie paliwa możliwe jest tylko w przypadku wyimaginowanej fobii o nieznanej nazwie polegającej na strachu przed wciskaniem pedału gazu. SRT lubi wypić i nie zamierza się z tym kryć. Zbiornik paliwa nie bez powodu ma 93 litry pojemności.

Cena i podsumowanie

Przyznam wprost, że nawet krótka chwila obcowania z prezentowanymi autami na długo zapada w pamięć. Prezencja, charakter, dzika moc oraz brak kompromisów momentalnie potrafią wywołać efekt zwany pożądaniem. Efekt, któremu w przypadku Jeepa Grand Cherokee SRT można ulec zostawiając w salonie amerykańskiej marki 359 900 zł. Jeśli sądzicie, że to mało atrakcyjna kwota spróbujcie skonfigurować konkurencyjne BMW X5 lub Mercedesa GLE o podobnych osiągach i z podobnym wyposażeniem. Być może otrzymacie nieco wyższą jakość wykonania, ale przyjdzie Wam za nią słono dopłacić. Dodatkowo, za żadną cenę w europejskiej konkurencji nie dostaniecie takich pokładów charakteru, charyzmy i męskości. Niestety Dodge Challenger nie jest, i nie był oferowany w naszym kraju przez autoryzowaną i oficjalną sieć dilerską. Osobom zakochanym w tym aucie pozostaje import prywatny, który w przypadku tego auta warty jest przysłowiowej świeczki.

Dwa prezentowany samochody, które dzięki uprzejmości Pawła, właściciela Challengera SRT8 udało się zestawić obok siebie, nie są idealnymi samochodami. Ich nadwozia są wulgarne i mało praktyczne w mieście, wnętrza niezbyt wyrafinowane, a jednostki napędowe są poza jakąkolwiek ekologiczną skalą. Prezentowane auta to potwory. Miejscami bardzo irracjonalne potwory, które dobrze prezentują się w spółce, ale podążają swoimi ścieżkami i mają głęboko w poważaniu całą współczesną proekologiczną i zniewieściałą motoryzacyjną otoczkę.

.
Dane techniczne
.


Jeep Grand Cherokee SRT Dodge Challenger SRT8
SILNIK V8 32V V8 16V
Paliwo benzynal
benzyna
Pojemność 6424 cm3 6059 cm3
Moc maksymalna 468 KM
przy 3250 obr./min.
425 KM
przy 6200 obr./min.
Maks mom. obrotowy 624 Nm
przy 4100 obr./min.
569 Nm
przy 4800 obr./min.
Prędkość maksymalna
257 km/h b.d.
Przyspieszenie 0-100km/h 5 s 4,8 s
Skrzynia biegów automatyczna 8 manualna 6
Napęd 4x4 tylny
Zbiornik paliwa 93 l 72 l
Katalogowe zużycie paliwa
(miasto/ trasa/ średnie)
20,7 l/10,1 l/14,7 l 16,8 l/ 10,7/13,7 l
poziom emisji CO2
327 g/km b.d.
Długość 4859 mm 5022 mm
Szerokość 1958 mm 1923 mm
Wysokość 1756 mm 1450 mm
Rozstaw osi
2915 mm 2946 mm
Masa własna
2336 kg 1891 kg
Masa dopuszczalna całkowita
1880 kg 1850kg
Pojemność bagażnika
457 l
459 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/
tarczowe wentylowane
tarczowe wentylowane/
tarczowe wentylowane
Zawieszenie przód
Niezależne wielowahaczowe Bilstein Niezależne wielowahaczowe
Zawieszenie tył
Niezależne wielowahaczowe Bilstein Niezależne wielowahaczowe
Opony
(w testowym modelu)
295/45 R20 przód i tył 255/45 R19 przód,
275/45 R20 tył

.
Którego SRT wybrałbyś dla siebie?

0 /cms/voting_gallery_popup_grounds/

Którego SRT wybrałbyś dla siebie?

autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: