SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Lexus GS F 5.0 V8: wymierający gatunek

TEST Lexus GS F 5.0 V8: wymierający gatunek

16.11.2016, godz. 02:30
Lexus GS F
Lexus GS F foto: SuperAuto24.pl

Ekologia jednoznacznie kojarzy się z ochroną środowiska oraz dbałością o zdrowie naszej Matki Ziemi. Ekologia wiąże się także bezpośrednio z ochroną wymierających gatunków. Niestety pojęcie ekologii w motoryzacji ma zupełnie inne, mocno paradoksalne znaczenie, czego przykładem jest Lexus GS F.

Potężne silniki, wysokie moce, duże prędkości, zapach spalin oraz dźwięk wywołujący ciarki na plecach. Podniecenie, adrenalina i ciągły uśmiech na twarzy. Któż z nas, typowych petrolheadów nie lubi takich emocji? Niestety coraz częściej za sprawą ekologii oraz fanatyków zielonego koloru i misiów panda, wysokooktanowe emocje zostają mocno okrojone. Silniki V8 stają się dinozaurami, rzędowe trójki stają się największą bronią w walce o klienta, a samochody zero-emisyjne chcą zbawić świat. Taki dość zatrważający obraz rzeczywistości sprawia, że auta pokroju Lexusa GS F są prawdziwym wymierającym gatunkiem. Gatunkiem, którym należy się cieszyć, pielęgnować i podziwiać dopóki całkowicie nie zniknie z motoryzacyjnego horyzontu.

Kliknij: TEST Lexus RX200t Prestige: duży SUV z małym silnikiem

Lexus GS jest typową limuzyną klasy średniej stworzoną przez markę Toyota na potrzeby rynku amerykańskiego oraz dalekowschodniego. Pierwszy GS zadebiutował w 1993 roku. Ujmował poziomem luksusu, komfortu oraz silnikami o co najmniej 6 cylindrach. Na przestrzeni ponad dwudziestu lat limuzyna Lexusa doczekała się czterech generacji, a najnowsza z nich dostępna jest od roku 2012. To właśnie w aktualnej generacji po raz pierwszy w historii pod maskę GS-a trafił silnik 4-cylindrowy (wersja 200t). Jednak zdecydowanie bardziej wyczekiwanym wydarzeniem była premiera odmiany F czyli najbardziej agresywnej i sportowej wariacji japońskiej limuzyny dla białych kołnierzyków.

Czyste szaleństwo

5-litrowy benzynowy silnik o 8 cylindrach ułożonych w kształcie litery V. 477 KM mocy maksymalnej oraz 530 Nm maksymalnego momentu obrotowego. 4,6 sekundy niezbędne do osiągnięcia pierwszych 100 km/h oraz prędkość maksymalna na poziomie 270 km/h. Takie dane robią wrażenie. Tym bardziej, że wszystkie wyżej wymienione parametry silnika udało się uzyskać bez pomocy chociażby jednej turbosprężarki. To przecież takie niemodne i niedzisiejsze, ale jednocześnie niesamowicie pobudzające i elektryzujące.

Sprawdź też: Milion hybryd Lexusa! Najwięcej kupuje Europa

477 KM czystego szaleństwa oddawane jest na koła w niesamowicie liniowy sposób. GS F nie kopie w plecy przy każdorazowym mocniejszym wciśnięciu pedału gazu, nie wyrywa nachalnie do przodu jak zwariowany pies za niesfornym gołębiem. Napęd mocnego Lexusa przenoszony na tylną oś jest niczym niezmącony i daje zupełnie inne odczucia z jazdy nić w przypadku mocniejszej, ale uturbionej konkurencji.

Dwa w jednym

Pierwszy kontakt z najmocniejszym GS-em przypomina sinusoidę. Efektownie wyglądające i świetnie skrojone fotele momentalnie otulają ciało i zapewniają świetne trzymanie boczne. Odpalenie silnika za pomocą startera potrafi wywołać prawdziwą euforię. Samochód ryczy i krzyczy. Jest głośny, bardzo głośny i wyraźnie pobudzony. GS F zaparkowany w garażu podziemnym i uruchomiony po całonocnym postoju momentalnie skupia uwagę ochrony. GS F zostawiony na noc pod gołym niebem po uruchomieniu skupi uwagę każdej żywej istoty znajdującej się w promieniu kilkudziesięciu metrów. Odgłos wydobywający się z ciekawie rozlokowanych dwóch podwójnych końcówek układu wydechowego jest piorunujący i bardzo niegrzeczny. Jeśli w tym momencie odważymy się na chociażby najmniejsze muśnięcie gazu możemy być pewni absolutnej burzy i zalewu fali nieskrywanej wulgarności. Gdy w takiej chwili sinusoida emocji i odczuć osiąga swój maksymalny pułap, pierwsze kilometry pokonane za kierownicą opisywanego auta momentalnie sprawiają, że euforia opada.

Czytaj: Ekspresyjny Lexus LC 500: debiut prowokacji na kołach

W standardowym trybie jazdy z gładką pracą automatycznej 8-biegowej przekładni mocarny Lexus staje się leniwym i potulnym wręcz samochodem. Co prawda mocniejsze wciśniecie pedału gazu przy starcie spod świateł powoduje momentalne zerwanie trakcji, ale sama jazda jest nad wyraz spokojna. Silnik nie reaguje nerwowo na wychylenie prawej stopy, a skrzynia biegów momentami stwarza wrażenie, jakby była solidnie niewyspana. Nawet po osiągnięciu przez silnik optymalnej temperatury pracy i zadomowieniu się czerwonego pola na obrotomierzu za cyferką 7, Lexus GS F nie jest narwanym 477-konnym dzikusem. Co prawda donośny dźwięk silnika mocno pobudza i prowokuje, ale podczas spokojnej jazdy na dłuższą metę może okazać się męczący. Odgłosu wydobywającego się spod maski nie da się wyciszyć za pomocą jakiegoś magicznego przycisku z napisem Comfort. Można za to ten dźwięk jeszcze wzmocnić przy pomocy systemu ASC (Active Sound Control). Pytanie tylko czy tak duży i męski generator mocy pracujący pod przednią maską wymaga w ogóle posiłkowania się odgłosami wydobywającymi się z głośników?

Limuzyna na sterydach

Ten nieco spokojny i senny obraz 477-konnego auta potrafi uśpić. Uśpić do momentu, w którym pokrętło wyboru trybów jazdy przestawimy w tryb Sport S. Duży ciekłokrystaliczny ekran będący cyfrowym obrotomierzem zmienia swoją grafikę, a auto zmienia się praktycznie nie do poznania. Reakcja na ruchy prawej stopy jest wyczuwalnie szybsza, układ kierowniczy działa z większą precyzją i większym czuciem, a automatyczna skrzynia biegów zaczyna zachowywać się jak po wypiciu napoju energetycznego z wódką. Wszystkie te wrażenia można dodatkowo wzmocnić wybierając topowy i najbardziej sportowy z trybów (Sport S+) oraz biorąc sprawy w swoje ręce decydując o zmianie przełożeń przy użyciu łopatek ulokowanych na kolumnie kierownicy. Dopiero w takiej konfiguracji GS F pokazuje na co naprawdę go stać.

Nie przegap: Lexus LC 500h: hybryda mocniejsza niż V8

Olbrzymia moc oraz tylny napęd pozwalają na solidną porcję zabawy. Warto jednak pamiętać, że mamy do czynienia z mierzącą blisko 5 metrów (4915 mm) i ważącą na sucho 1715 kg reprezentacyjną limuzyną, a nie małym i zwinnym hothatchem. Dodatkowo dla fanów jazdy bokiem oraz jak najbardziej efektywnej jazdy po torze, Lexus pozwala na konfigurację działania mechanizmu różnicowego tylnej osi. Do wybory są trzy tryby (Standard, Slalom oraz Track), a w każdym z nich japońskie auto przyciskane do granic możliwości prowadzi się inaczej. Pomimo świetnych osiągów GS F nie stara się zerwać ze smyczy już od samego początku. Maksymalny moment obrotowy dostępny jest stosunkowo wysoko (od 4800 obr./min.) czy czyni z prezentowanego auta zupełnie inny w odbiorze samochodów od konkurencyjnego BMW M5 czy Mercedesa-AMG E43/63. Maksymalna moc (przy 7100 obr./min) oraz maksymalny moment przychodzą zdecydowanie wyżej, ale także w zdecydowanie mniej zaskakujący sposób. Teoretycznie kierowca wie czego może się spodziewać, ale kręcony pod czerwone pole obrotomierza GS F potrafi być bardzo groźną bronią w rękach niewprawnego "drajwera".

Pod kontrolą

A propos mniej wprawnych kierowców, Lexus nie zapomina także o nich starając się pomóc w ujarzmieniu prawdziwej bestii. Tryb Snow pozwoli na zdecydowanie mniej stresową jazdę podczas deszczu lub opadów śniegu, a dostępność trybu Eco pozwala choć na chwilę uspokoić mocno spanikowanych na widok GS F-a ekologów. Niestety wyniki średniego spalania oraz ilość szkodliwych pierwiastków emitowanych do atmosfery przez 5-litrowe mechaniczne serce momentalnie wywołają u tych samych ekologów szybsze bicie serca oraz efekt szeroko otwartych ust.

Poznaj: Nowy Lexus IS po liftingu w polskich salonach - CENNIK

W cyklu mieszanym podczas neutralnego stylu jazdy japońska sportowa limuzyna zadowala się średnio 15 l/100 km. Jazda wypełniona częstszymi zwrotami akcji oraz bardziej drastycznym traktowaniem prawego pedału potrafi podnieść ten wynik do 20 l/100 km. Jedynie spokojna jazda w trasie na ósmym biegu umożliwi zamknięcie się w jednocyfrowej wartości średniego apetytu na paliwo.

Wygodnie i luksusowo

W tym całym mocno wulgarnym obrazie Lexusa GS F warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną jakże ważną rzecz. Bez względu na 477-konny silnik oraz świetne osiągi, ostry Lexus potrafi być także typową i wygodną limuzyną. Pomimo efektownych i dużych 19-calowych felg oraz braku adaptacyjnego zawieszenia, komfort podróży jest zdecydowanie więcej niż zadowalający. Przednie fotele nie tylko spełniają się podczas harców na torze, ale także potrafią wygodnie ugościć ciało kierowcy i pasażera podczas spokojnej, długiej i nużącej podróży. Podobnymi cechami charakteryzuje się tylna kanapa, na której miejsca nikomu nie powinno zabraknąć. Jedynie pokaźny tunel środkowy nie będzie sprzymierzeńcem osoby siedzącej na środku. Dodajmy do tego 520-litrowy bagażnik z zawiasami niewnikającymi do środka, a w efekcie otrzymamy przyjazną reprezentacyjną limuzynę na co dzień.

Odwiedź: TEST Lexus NX200t Prestige AWD: nowy członek rodziny

Oddzielą kwestią pozostają pokładowe multimedia oraz intuicyjność obsługi. Tutaj wyraźnie widać, że Lexus być może nieco na siłę chciał zrobić coś innego niż europejska konkurencja. Co prawda podobnie jak w wielu innych autach za obsługę całego systemu odpowiada kilka przycisków na tunelu środkowym, ale tam gdzie w innych samochodach odnajdziemy centralne pokrętło lub dżojstik, w Lexusie zdecydowano się na coś na kształt komputerowej myszki. Pomimo rozbudowanego menu obsługa nie jest skomplikowana, ale działanie owej myszki nie jest idealne. Nawet delikatne jej dotknięcie powoduje przeskoczenie kursora, a trafienie w interesującą nas opcję (szczególnie podczas jazdy) nie jest proste.

Na słowa pochwały zasługuje natomiast ogólna jakość wykonania. Chociaż z drugiej strony od Lexusa czyli przedstawiciela segmentu premium można wymagać zdecydowanie więcej niż od aut marek pozycjonowanych niżej. Materiały są dobre, a nawet bardzo dobre, a jakość montażu nie wzbudza niepokoju.

Niepokoju nie wzbudza także stylistyka zewnętrza auta. Niepokoju u osób postronnych wywołanego zbyt nachalnym i zbyt agresywnym body-kitem. GS F rożni się od standardowego GS-a inaczej wystylizowanym przednim zderzakiem, przednimi nadkolami z otworami wentylacyjnymi, większymi polakierowanymi na pomarańczowo zaciskami hamulcowymi, tylnym spojlerem z włókna węglowego oraz czterema końcówkami układu wydechowego. Całość została wkomponowana w nadwozie statecznej limuzyny ze smakiem i bez przesadnej i sztucznej nachalności.

Cena i podsumowanie

Lexus GS F został wyceniony na 445 900 zł. W tej kwocie otrzymamy bardzo szybkie, bardzo mocne i bardzo dobrze wyposażone auto (m.in. automatyczna skrzynia biegów, sportowe podgrzewane fotele, zaawansowany system multimedialny, 19-calowe felgi aluminiowe, aktywny tempomat, światła LED, czujniki parkowania). Jest to kwota wyższa od mniej ostrych, ale o porównywalnych mocach aut pokroju Audi S6 (od 394 600 zł), BMW 550i (387 800 zł) oraz Mercedesa-AMG E43 S (od 354 500 zł). Jednocześnie jest to bardziej atrakcyjna oferta cenowa od topowych rywali spod znaku M i AMG. Lexus nie zamierza jednak walczyć o klienta tylko i wyłącznie metką z ceną przypiętą do swojej sportowej limuzyny.

Zobacz: TEST Lexus RC 200t F Sport: wcale nie taki sportowy

Niezbyt liczna konkurencja modelu GS F jest mocniejsza i szybsza. Lexus przegrywa z nią na suche cyferki. Również w kategoriach sprawnościowych japońskie auto miałoby problem, aby zdobyć bezapelacyjną pozycję lidera. Jednak sportowy japończyk urzeka czymś zupełnie innym – wulgarnością, dzikością oraz czystą mechaniką pozwalającą na większe zespolenie kierowcy z autem. Niemieckie sportowe limuzyny są sterylne, ugłaskane w prowadzeniu i podążające za panującą modą. GS F jest ich przeciwieństwem. Nie stara się zrobić wszystkiego za kierowcę i nie stara się być od niego mądrzejszy. Być może u wielu młodych adeptów motoryzacji takie cechy wywołają strach i niechęć, ale prawdziwi pasjonaci oraz ludzie znający się na rzeczy momentalnie rozkochają się w tym samochodzie. Dzięki nieskrępowanej naturze oraz prawdziwie męskiemu wolnossącemu dużemu silnikowi, Lexus GS F jest autem wyjątkowym. Nie jest najlepszy, nie jest idealny i ma swoje kaprysy. Jest jednak przedstawicielem gatunku będącego na wyginięciu. Przedstawicielem, o którego trzeba dbać, którego trzeba szanować, cenić i traktować z należytym szacunkiem.

.
Lexus GS F - dane techniczne
.

SILNIK V8, 32V
Paliwo benzyna
Pojemność 4969 cm3
Moc maksymalna 351 kW/ 477 KM przy 7100 obr./min.
Maks mom. obrotowy 530 Nm przy 4800-5600 obr./min.
Prędkość maksymalna
270 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 4,6 s
Skrzynia biegów automatyczna, 8-biegowa
Napęd na tylną oś
Zbiornik paliwa 66 l
Katalogowe zużycie paliwa
(miasto/ trasa/ średnie)
16,6 l/ 8,1 l/ 11,2 l
poziom emisji CO2
260 g/km
Długość 4915 mm
Szerokość 1845 mm
Wysokość 1440 mm
Rozstaw osi
2850 mm
Masa własna
1715 kg
Masa maksymalna dopuszczalna
2320 kg
Pojemność bagażnika 520 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/tarczowe wentylowane
Zawieszenie przód
Kolumna typu MacPhersona
Zawieszenie tył
wielowahaczowe
Opony przód i tył
(w testowym modelu)
255/55 R19 przód i 275/35/R19 tył

Bądź na bieżąco z motoryzacją. Polub nas na Facebooku

autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: