SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG 9G-Tronic 4Matic: szpanerska gwiazda

TEST Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG 9G-Tronic 4Matic: szpanerska gwiazda

11.05.2016, godz. 12:22
Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG 4Matic
Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG 4Matic foto: zdjęcia własne

Luksusowe SUV-y segmentu premium oprócz praktyczności, przestronności oraz komfortu mają do zaoferowania pewien niemierzalny bonus. Tym bonusem jest prestiż połączony ze sporą dawką szpanu. Dodatkowo, jeśli ów SUV będzie posiadał geny nadwozia coupe, poziom szpanu, prestiżu i lansu osiągnie bardzo wysoki pułap. Pułap, zarezerwowany dla niewielu zawodników, wśród których pojawił się zupełnie nowy gracz – Mercedes-Benz GLE Coupe.

Lekcja historii na temat prezentowanego auta rozpoczyna się w 2007 roku. To właśnie wtedy światło dzienne ujrzało... BMW X6. BMW X6 czyli auto, które zapoczątkowało trend mieszania urokliwych linii coupe z topornymi liniami SUV-a. Lata mijały, X6 pomimo kontrowersyjnej urody sprzedawało się jak ciepłe bułki, a Mercedes? Mercedes przyglądał się całej sytuacji z boku, zastanawiając się jak zagarnąć dla siebie kawałek nowego i jakże smakowitego segmentowego tortu. Przebudzenie nastąpiło w 2015 roku. Wraz z wprowadzeniem nowego nazewnictwa oraz unicestwieniem nazwy ML, specjaliści ze Stuttgartu pokazali całemu światu zupełnie nowy model – GLE Coupe. Auto wyraźnie celowało w klientów X6 (które doczekało się już drugiej generacji) i było typowym dużym SUV-em z dodatkami nadwozia typu coupe.

Szpanerski wygląd

Mieszanie dwóch jakże odmiennych stylistycznych trendów nie zawsze przynosi olśniewający efekt. Co prawda sportowo narysowane kombi lub 4-drzwiowe limuzyny o nadwoziu coupe potrafią zauroczyć, ale masywny i duży SUV z nienaturalnie wręcz opadającą ku tyłowi linią dachu nie zawsze olśniewa swoją stylistyką. Czy GLE Coupe jest ładnym samochodem? Na to pytanie każdy z Was musi odpowiedzieć sobie sam. Pewne jest jedno, że obok tego garbatego Mercedesa nie sposób przejść obojętnym. Nijakość, bezpłciowość oraz nuda? Te cechy są obce opisywanemu autu. Nieobce są za to takie określenia jak szpan i lans. GLE Coupe wygląda drogo i jednoocznie pokazuje, że osoba, która siedzi za kierownicą z pewnością nie żyje za najniższą pensję krajową.

Wejdź: TEST Mercedes-AMG GT S 4.0 V8 510 KM: czarny charakter

Bez wątpienia dużym zastrzykiem szpanu i lansu jest kompletny pakiet AMG oraz biały perłowy lakier. Olbrzymie wloty powietrza w przednim zderzaku, potężna gwiazda na przednim grillu, efektowne 19-calowe felgi oraz dyfuzor z nieco nieśmiałymi końcówkami układu wydechowego jednoznacznie pokazują kto tu rządzi oraz kto tu ma pieniądze. Pomimo tak kosztownego i efektownego ubrania GLE Coupe prezentuje się kontrowersyjnie i na pewno nie każdemu musi się podobać.

Nie taki nowy

Zdecydowanie mniej kontrowersji opisywane auto skrywa w środku. Pomimo tego, że w jego wnętrzu trudno narzekać na zbyt mały poziom luksusu (skórzane fotele z serii Designo są po prostu bajecznie komfortowe) to jednak mam wrażenie, że w tej dziedzinie Mercedes poszedł na łatwiznę. Jak już wspomniałem GLE Coupe jest zupełnie nowym modelem. Modelem bazującym na klasycznym GLE, ale otwierającym w portfolio Mercedesa zupełnie nowy rozdział. Pomimo tego, projektowi wnętrza zdecydowanie bliżej do klasycznych i trącących już nieco myszką projektów znanych z poprzedniej klasy E lub ML, niż nowych i efektownych linii nowej klasy C oraz GLC.

Nie przegap: TEST Mercedes-Benz C300h: gwiazda w hybrydzie

Centralne miejsce na konsoli środkowej zajmuje obszerny panel z wieloma przyciskami oraz kompletną klawiaturą numeryczną. Poniżej znajduje się dobrze znany wszystkich fanom Mercedesów panel klimatyzacji. Całość zwieńczona jest dużym wyświetlaczem wkomponowanym w deskę nieco na siłę. Warto dodać, że ów wyświetlacz nie jest dotykowy, a ogólna obsługa całego systemu Command za pomocą centralnego pokrętła z przyciskami funkcyjnymi nie jest do końca przejrzysta. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale w tej kategorii Mercedes ma jeszcze trochę do nadrobienia.

Mieszane uczucia (z przewagą tych pozytywnych) dotyczą jakości wykonania wnętrza. Wszędobylska jasna skóra, miękkie tworzywa oraz solidność dają poczucie luksusu i prestiżu. Jednak twardy plastik w dolnej części boczków drzwi oraz tworzywowo imitujące drewno z pewnością nikogo nie zauroczą. Zauroczyć mogą natomiast bogate opcje multimedialne oraz dostępne wyposażenie opcjonalne. Audio Harman/Kardon (dostępne jest także nagłośnienie Bang&Olufsen)? Proszę bardzo. Internet i opcje online? Są. Również systemy bezpieczeństwa oraz wspomagania jazdy z aktywnym tempomatem oraz asystentem pasa ruchu meldują swoją obecność. Oczywiście bardzo często nie jest to wyposażenie standardowe, ale przecież nikt nie obiecywał, że będzie tanio i przystępnie.

Czytaj: TEST Mercedes-Benz Klasy E 350 BlueTec: na bogato i z klasą

Od strony czysto praktycznej kusząco opadająca linia dachu zabiera cenne centymetry nad głową oraz negatywnie wpływa na pojemność bagażnika. Pomimo tego, na tylnej kanapie GLE Coupe miejsca jest dużo, a jedynie wyżsi pasażerowie (powyżej 190 cm wzrostu) mogą narzekać na dyskomfort w okolicach głowy. O jakimkolwiek dyskomforcie nie może być mowy zerkając w stronę bagażnika. 650 litrów pojemności jest o 40 litrów gorszym wynikiem od klasycznego GLE, ale równo o 100 litrów lepszym od możliwości kufra konkurencyjnego X6.

Baby AMG

Oprócz kontrowersyjnej bryły nadwozia oraz bogatego wnętrza prezentowany samochód skrywa jeszcze jedną efektowną nowość. Nowość w gamie Mercedesa. Oznaczenie 450, które znalazło się na klapie bagażnika oraz plakietka AMG na przednich nadkolach sugerują, że mamy do czynienia z samochodem, w którego mechanicznym sercu grzebali spece z Affalterbach. Wersja 450 AMG jest odpowiedzią na modele Audi z literką S oraz BMW z serii M-Performance. Z jednej strony prezentowany GLE Coupe jest niżej w hierarchii od wersji 500 i zdecydowanie niżej od pełnokrwistego 63 AMG, ale duch sportu jest w nim zdecydowanie wyczuwalny. Wystarczy wspomnieć, że ingerencja AMG nie ograniczyła się do efektownego pakietu optycznego, który można dokupić do każdej innej wersji modelu. Na warsztat poszedł także silnik, który otrzymał zastrzyk mocy.

Kliknij: TEST Mercedes-Benz CLS 350: bardzo efektowna gwiazda

Model GLE Coupe 450 AMG 4Matic (przyznacie, że to długa i skomplikowana nazwa) napędza 3-litrowe benzynowe V6. W wersji 400 silnik ten osiąga 333 KM oraz 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Wersja 450 dorzuca do tego stada dodatkowe 34 KM oraz 40 Nm momentu obrotowego poprawiając w efekcie sprint do pierwszej setki o 0,3 sekundy. GLE Coupe 450 AMG 4Matic jest szybkim autem. A nawet bardzo szybkim biorąc pod uwagę jego gabaryty oraz masę własną (2145 kg na "sucho"). 100 km/h ze startu zatrzymanego pojawia się już po 5,7 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 248 km/h.

Godnym odnotowania jest fakt, że nabieranie coraz większych prędkości odbywa się w absolutnym komforcie, ciszy i spokoju. Silnik w żadnym wypadku nie daje jakichkolwiek oznak słabości czy zmęczenia, a zawieszenie i dobre wyciszenie kabiny dbają o komfort kierowcy i pasażerów. Taka sielankowa atmosfera nie jest jednak jedyną i najważniejszą twarzą prezentowanego samochodu. Oczywiście wybierając tryb Komfort samochód mocno przechyla się na zakrętach, a natura dużego i nieco leniwego SUV-a gra pierwsze skrzypce, ale do tego poprawnego i nieco mdłego obrazu Mercedes potrafi dorzucić efekty specjalne.

Wejdź też: TEST VW Multivan 2.0 BiTDI vs. Mercedes-Benz V250

Każdy liczący się producent samochodów stara się oferować do swojego nowego auta tak zwany selektor trybów jazdy. Oczywiście nie często taki gadżet jest wyposażeniem standardowym, ale bardzo często takie rozwiązanie trafia do aut coraz niższych segmentów. Mercedes jako typowy przedstawiciel gatunku premium wyposaża model GLE w system nazwany Dynamic Select. Przy jego pomocy możemy wybrać jeden z 5 trybów jazdy i co ważne każdy z tych trybów jest wyraźnie różny.

Różne oblicza

Najbardziej leniwym i spokojnym trybem jest tryb komfortowy. Jego nazwa mówi już praktycznie wszystko. To właśnie w tym trybie GLE Coupe jest typowym komfortowym SUV-em. Zawieszenie jest bardzo miękkie, a sam samochód ma tendencję do nurkowania podczas hamowania oraz mocnego kulenia ogona w momencie ostrych przyspieszeń. Dla fanów tych ostatnich doznań GLE Coupe oferuje tryb Sport. Sport, który pominę. Dlaczego? Ponieważ zdecydowanie ciekawszym i lepszym w doznaniach jest kolejny z dostępnych trybów nazwany Sport+. Decydując się na Sport (bez plusa) zmysły auta zostają wyostrzone, ale czujemy się tak jakbyśmy lizali lizaka przez papierek. Dopiero po aktywacji Sport+ dostajemy jak na tacy całe danie główne oferowane przez silnik i układ napędowy.

Odwiedź: TEST Mercedes-Benz B220: minivan klasy premium ma sens?

9-biegowa automatyczna skrzynia w trybie komfortowym zmienia biegi gładko i praktycznie niezauważalnie. W trybie sportowym potrafi mocno szarpnąć przy redukcji, a kolejne przełożenia nie są wbijane z myślą o ekonomii i średnim spalaniu. Dzięki pneumatycznemu zawieszeniu auto nieco przysiada, a amortyzatory zmieniają siłę tłumienia. GLE Coupe z aktywnym trybem Sport+ pobudza i wyostrza zmysły, ale nie ukrywa swojej pokaźnej masy własnej. Autu daleko do zwinności geparda, a nagłe zmiany kierunku jazdy potrafią wywołać podsterowność.

Kończąc wątek trybu Sport+ nie sposób pominąć jednej rzeczy – wrażeń dźwiękowych jakie jest w stanie zafundować układ wydechowy. Specjaliści AMG od dawna słynęli z olbrzymiej wprawy w strojeniu wydechów. Mercedesy z trzema magicznymi literkami w nazwie brzmiały i grzmiały niczym niespodziewana letnia burza. Nie inaczej jest w przypadku opisywanego modelu. Co prawda w trybie komfortowym wydech jest stosunkowo cichy, ale po wybraniu opisywanego trybu Sport+ w dwie końcówki układu wydechowego wkrada się diabeł. Samochód burczy, warczy i syczy. Dodatkowo, każda zmiana przełożenia na wyższe skutkuje potężną salwą. Podobnie jak odpuszczenie pedału gazu przy wysokich obrotach. Wydech strzela oraz parska i czyni to z niesamowitą ochotą i częstotliwością. Być może jest to nieco infantylna zabawa, ale zapewniam Was, że owa zabawa potrafi wywołać olbrzymiego banana na twarzy.

Zobacz: TEST Mercedes-Benz G500: ostatni prawdziwy twardziel

Dwoma pozostałymi trybami są tryb na śliską nawierzchnie (wzmaga czujność systemu 4Matic) oraz tryb indywidualny. Ten drugi pozwala na konfigurowanie podzespołów auta wedle własnego uznania, ale nie jest zbyt rozbudowany. Zmieniać możemy pracę układu kierowniczego, zawieszenia oraz reakcji silnika na ruchy prawej stopy. Bardziej szczegółowe ustawienia są niedostępne, co niekoniecznie musi być złą cechą.

Nie znam nikogo, kto oczekiwałby po tak mocnym, dużym i ciężkim aucie wyposażonym w benzynową V-szóstkę niewielkiego apetytu na paliwo. Według Mercedesa model GLE Coupe 450 AMG powinien w cyklu mieszanym zadowalać się 8,9 l/100 km. W praktyce zejście poniżej 10 litrów na "setkę" osiągalne jest tylko w trasie. Średnio auto zadowalało się 13 l na 100 km, a częste korzystanie z potencjału silnika podbija ten wynik o kolejne 4-6 litrów.

Cena i podsumowanie

Jak już wspomniałem Mercedes-Benz GLE Coupe wygląda na drogie auto. I taki też jest w rzeczywistości. Najtańsza odmiana 350 4Matic z 3-litrowym dieslem została wyceniona na 326 500 zł. Konkurencyjne BMW X6 również z 3-litrowym ropniakiem oraz napędem na cztery koła startuje z poziomu 330 100 zł. Na tym pułapie cenowym różnica 4000 zł jest praktycznie niewyczuwalna. Aby nabyć testowaną odmianę GLE Coupe 450 AMG 4Matic (aktualnie model ten nazywa się Mercedes-AMG 43 GLE Coupe) na stół należy wyłożyć przynajmniej 369 500 zł. Warto pamiętać, że to tylko cena początkowa, a liczne dodatki potrafią znacznie podnieść wartość auta. Przykład? Proszę bardzo. Testowany egzemplarz doposażony m.in. w Pakiet wnętrza Designo Exclusive (30 486 zł), Pakiet wspomagający bezpieczeństwo jazdy (12 702 zł), dach panoramiczny (9992 zł) oraz system dźwiękowy Harman/Kardon Logic7 (4742 zł) został wyceniony na około 520 000 zł. Tanio nie jest i tanio być nie może.

Sprawdź: TEST Mercedes-Benz GLE 350d 4Matic: poprawki i nowa nazwa

Szpan i lans nie mieszane z kiczem niosą za sobą spore koszty. Takie same koszty niesie za sobą prezentowane auto. GLE Coupe w prezentowanej wersji po dopingu AMG jest szybkim i momentami upajającym (dźwiękiem) samochodem. Co prawda jego uroda jest mocno kontrowersyjna, projekt wnętrza nieco archaiczny, a systemowi multimedialnemu przydałby się zastrzyk świeżości, ale szpanerskie ego kierowcy potrafi przymknąć oko na te niedostatki. Mercedes-Benz GLE 450 AMG 4Matic nie musi być praktycznym i do bólu poprawnym autem pełnym ogłady. Nie musi być i nie jest. Tutaj liczy się szpan, lans i prestiż, a w tych kategoriach sportowy SUV z gwiazdą na masce ma bardzo wiele do zaoferowania.

.
Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG 4Matic - dane techniczne
.

SILNIK V6 24V
Paliwo benzyna
Pojemność 2996 cm3
Moc maksymalna 367 KM/ przy 5500 obr./min.
Maks mom. obrotowy 520 Nm/ przy 1800-4000 obr./min.
Prędkość maksymalna
248 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 5,7 sekundy
Skrzynia biegów automatyczna/ 9 biegów
Napęd 4x4 (4Matic)
Zbiornik paliwa 93 l
Katalogowe zużycie paliwa
(miasto/ trasa/ średnie)
11,3 l/ 7,7 l/ 8,9 l
poziom emisji CO2
219 g/km
Długość 4900 mm
Szerokość 2003 mm
Wysokość 1700 mm
Rozstaw osi
2915 mm
Masa własna
2145 kg
Ładowność 735 kg
Pojemność bagażnika/ po złożeniu siedzeń
650-1720 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe wentylowane
Zawieszenie przód
pneumatyczne
Zawieszenie tył
pneumatyczne
Opony przód i tył (w testowym modelu)
275/45 R21 przód, 315/40 R21 tył
autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: