SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Mercedes-Benz GLS 500 4MATIC: precz z rozsądkiem

TEST Mercedes-Benz GLS 500 4MATIC: precz z rozsądkiem

08.02.2017, godz. 02:30
Mercedes-Benz GLS 500 4MATIC
Mercedes-Benz GLS 500 4MATIC foto: SuperAuto24.pl

Ma grubo ponad 5 metrów długości, dumnie pręży się na ogromnych 21-calowych aluminiowych felgach i jest cholernie niepraktyczny w miejskiej dżungli. Na dodatek podstawowa wersja tego auta kosztuje tyle, co niezłe mieszkanie w Warszawie, a testowana przez nas odmiana V8 wciąga paliwo wiadrami. Mercedes-Benz GLS ze zdrowym rozsądkiem i chłodną kalkulacją ma niewiele wspólnego. Tylko czy zdrowy rozsądek i matematyczne podejście do życia zawsze muszą być traktowane priorytetowo?

W 2015 roku niemieccy specjaliści z Mercedesa zdecydowali się na dodanie do oznaczenia swojego topowego SUV-a czyli modelu GL jeszcze jednej literki. W taki sposób powstał Mercedes-Benz GLS. Zmiana nazwy nie była tylko kosmetycznym zabiegiem pozwalającym na uporządkowanie gamy modelowej, ale zbiegła się także z liftingiem klasy GL. Dodatnie litery S do istniejącej nazwy miało także wymiar marketingowo-prestiżowy. Fanom i nie tylko fanom Mercedesa litera S kojarzy się ze wspaniałą niemiecką limuzyną, więc nowy twór jakim był GLS niemalże z automatu został ochrzczony terenową klasą S dla bardzo wymagających.

Duży może więcej?

Jak już wspomniałem na początku prezentowany samochód jest dużym autem. Jak bardzo dużym? Mierzy 5130 mm długości, 1931 mm szerokości oraz 1850 mm wysokości zawstydzając takimi wymiarami zdecydowaną większość konkurencji. Ba, GLS długością nadwozia zawstydza także wiele pick-upów bardzo często uznawanych za prawdziwych władców szosowej przestrzeni.

Przeczytaj: TEST Mercedes-Benz C250 Coupe AMG Line 7G-Tronic

Co ciekawe pomimo niemalże absolutnego braku jakichś stylistycznych sztuczek GLS już od pierwszego kontaktu budzi jasne skojarzenia z prestiżem. Kierowca, który zasiada za kierownicą tego samochodu być może pełen jest różnych kompleksów, ale kompleks braku gotówki z pewnością go nie dotyczy. Czy fajnie jest mieć dużego? Z pewnością na drodze szybkiego ruchu nie znajdziecie wielu śmiałków zmieniających pas w ostatniej chwili, wpychając się przed Waszą maskę, ale w mieście... GLS w mieście czuje się jak słoń w składzie porcelany. Pokaźne rozmiary nie pomagają w poruszaniu się po jednokierunkowych uliczkach z niechlujnie zaparkowanymi samochodami. Jednego jednak opisywanemu Mercedesowi zarzucić nie można – świetnej widoczności w każdym kierunku. Wysoka pozycja za kierownicą sprawia, że patrzymy na wszystkich z góry. Duże lusterka zdecydowanie pomagają przy manewrach, a kamera cofania (także z widokiem 360 stopni) w wielu sytuacjach okazuje się niezastąpiona.

Przepych i przestrzeń

Duża gwiazda na przednim grillu oraz wyżej wymienione pokaźne rozmiary zewnętrzne w przypadku prezentowanego modelu z pewnością budują prestiż. Jeśli jednak w dalszym ciągu oczekujecie czegoś więcej i nie zadowalacie się pierwszym wrażeniem zerknijcie do środka opisywanego auta. Wnętrze GLS-a legitymuje się trzema cechami – przepychem, luksusem oraz przestrzenią. Jakość materiałów użytych do wykończenia kabiny prezentuje bardzo wysoki poziom. Skórzana brązowa tapicerka designo połączona z drewnianymi wstawkami robią piorunujące wrażenie. Reszta elementów wnętrza z dużym tabletopodobnym ekranem wyrastającym znad konsoli centralnej także buduje atmosferę luksusu.

Czytaj: TEST Mercedes-Benz E220d: barokowy komputer na kołach

Efekt szeroko otwartych ust potrafi wywołać również wspomniana wolna przestrzeń. Za kierownicą modelu GLS nawet Marcinowi Gortatowi nie będzie ciasno. Sądzę, że gdyby na pokład wziął jeszcze trzech kolegów z drużyny, ci także nie narzekali by na brak wolnego miejsca lub dyskomfort. Dodatkowo bagażnik o pojemności 680 litrów bez problemu pomieści sprzęt sportowy całej czwórki.

Topowy SUV Mercedesa bez wątpienia jest autem przestronnym. Topowy SUV Mercedesa jest także autem 7-osobowym. Jednak ostatni rząd foteli elektrycznie chowanych i wysuwanych z podłogi nie oferuje już takiego poziomu komfortu jak kanapa w drugim rzędzie. Co prawda dzieciaki będą zadowolone, ale dorośli pasażerowie, których tam upchniecie przed kilkusetkilometrową trasą raczej nie poczują się przez Was docenieni.

Rysy na szkle

Czy na tym pełnym pozytywnych uniesień obrazie kabiny klasy GLS znajdują się jakieś rysy? Jak się okazuje tak, a ich wychwycenie nie jest karkołomne. Rysunek wnętrza prezentowanego modelu nie wzoruje się na najnowszych projektach Mercedesa. Konsola centralna z kompletną klawiaturą numeryczną przypominającą starsze telefony komórkowe trąci już nieco myszką. Jednak to nie wrażenia artystyczne nie przypadły mi do gustu. Plastik z jakiego zostały wykonana wspomniana wyżej klawiatura oraz duża część konsoli centralnej nieco odstaje od jakości reszty materiałów. Na dodatek właśnie z okolic tegoż plastiku potrafiły docierać do moich uszu różne "trzaski" i "piski", co w aucie za taką górę pieniędzy nie powinno mieć miejsca. Dyskusyjnie prezentują się także opcjonalne monitory w zagłówkach przednich foteli. O ile do jakości obrazu nie można mieć zastrzeżeń, to jakość montażu tych opcjonalnych multimedialnych akcesoriów budzi mieszane uczucia.

Nie przegap: TEST Mercedes-Benz C300h: gwiazda w hybrydzie

Kolejnym tematem, którego z czystym sumieniem nie mogę postawić po stronie plusów jest intuicyjność obsługi. Trzypoziomowe menu, sterowanie za pomocą pokrętła, przycisków oraz gładzika, a także ekran nieczuły na dotyk nie ułatwiają sprawy. Obsługa wymaga miejscami dłuższego przyzwyczajenia tym bardziej, że w prezentowanym aucie jest co obsługiwać. Z poziomu menu systemu info-rozrywki możemy zarządzać nie tylko nawigacją, radiem czy ustawieniami samochodu, ale także "obszernością" foteli (można dopompowywać boczki) i funkcją masażu. Warto dodać, że w modelu GLS wyposażenie jest kompletne i mocno rozleniwiające.

Statek drogowy

Rozleniwiająca i jednocześnie nieziemsko wręcz komfortowa jest jazda prezentowanym samochodem. Pneumatyczne zawieszenie czyni cuda w jakiś nieopisany wręcz sposób izolując kierowcę od nawierzchni po jakiej się porusza. Tłumienie i wybieranie nierówności stoją na absolutnie topowym poziomie. To auto wręcz płynie po drodze niezależnie jaki rodzaj nawierzchni znajdzie się pod kołami. Jednak to nie olbrzymia lawina komfortu wywołała u mnie największe zaskoczenie. Również średni apetyt na paliwo, który w mieście rósł do 18 l/100 km, aby w trasie spaść do 13 l/100 km bardzo mnie zaskoczył. Zaskoczenie i podziw wywołała u mnie radość z jazdy oraz ochota do nabierania coraz większych prędkości jaką mógł pochwalić się testowany samochód.

Kliknij: TEST Mercedes-Benz CLS 350: bardzo efektowna gwiazda

Najrozsądniejszą odmianą modelu GLS jest wersja 350d. Pod jej maską drzemie 3-litrowy diesel gwarantujący dobre osiągi połączone z akceptowalnym zużyciem paliwa. Oczko wyżej jest również jednostka 3-litrowa zasilana jednak benzyną bezołowiową. Egzemplarz testowy posiadał jednak jeszcze większe mechaniczne serce. V8, 4,7 litra pojemności oraz dwie turbosprężarki. Taki zestaw budzi respekt u każdego fana motoryzacji i jednoznacznie przegania resztki rozsądku, jakimi mógłby legitymować się klasyczny SUV. Potężna jednostka napędowa generuje 455 KM mocy oraz moment obrotowy o niedźwiedziej sile 700 Nm (dostępny już od 1800 obr./min). Całość spina 9-biegowa automatyczna przekładnia 9G-Tronic i rzuca na wszystkie cztery koła (4MATIC). Biorąc pod uwagę gabaryty auta oraz jego masę własną (2435 kg) osiągi są wręcz powalające. Pierwsze 100 km/h pojawia się na prędkościomierzu już po 5,3 sekundy, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do wartości 250 km/h.


Mercedes-Benz GLS500 4MATIC to niesłychanie szybki i zrywny kiosk na kółkach. Chociaż pod względem użytych materiałów i poziomu prestiżu zdecydowanie bliżej mu do stylowej kamienicy niż budki z gazetami. I w tym miejscu wrócę do tego, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Auto, które widzicie na zdjęciach nie tylko na wprost jeździ szybko. GLS500 potrafi wciągnąć swojego kierowcę w prowadzenie. Podczas całego testu ani razu nie czułem się znudzony jazdą. Nawet wyobrażając sobie, że na pokładzie mam piątkę pasażerów, w parze z tymi myślami nie szły skojarzenia, ze żmudną pracą szofera. Topowy SUV Mercedesa jest nie tylko komfortowym autem dla osób siedzących za i obok kierowcy, ale także autem, w którym kierowca będzie w stanie doświadczyć pozytywnych emocji zza kierownicy. Zwrócę jednak uwagę, ze Mercedesem GLS nie wygracie odcinka specjalnego Rajdu Barbórki. Ten samochód nie układa się pięknie w ostrych zakrętach i nie jest zwinny niczym łasica. Jednak korzystając z trybu Sport oraz przełączając skrzynię biegów w tryb manualnej obsługi, zabawa wciskającymi w fotel przyspieszeniami, reakcjami na ruchy kierownicy oraz wsłuchiwanie się w dźwięk bulgoczącej V8-ki potrafią wywołać szeroki uśmiech na twarzy.

Wejdź: TEST Mercedes-Benz GLE Coupe 450 AMG: szpanerska gwiazda

Z czystego dziennikarskiego obowiązku dodam jeszcze, że opisywane auto oprócz trybów Sport, Comfort oraz Individual posiada także tryb Offroad. Jego nazwy i przeznaczenia chyba nikomu nie muszę tłumaczyć. Czy aktywacja tego ustawienia podzespołów auta czyni z GLS samochód terenowy? Bez wątpienia stały napęd 4MATIC oraz podwyższony prześwit pozwolą na jazdę poza utartymi szlakami. Zjazd na leśną lub polną drogę nie musi skończyć się obawą o urwanie jakiejś części podwozia. Nie ma się co jednak łudzić, przeważająca większość klientów tego samochodu nawet w połowie nie wykorzysta terenowego potencjału SUV-a ze Stuttgartu. A skoro już o klientach mowa...

Cena i podsumowanie

Ceny Mercedesa GLS zaczynają się od 365 000 zł za wersję wysokoprężną. Odmiana GLS500 to wydatek co najmniej 484 500 zł. Wspomnę tylko, że w przypadku marek premium cena startowa to dopiero początek zabawy. Przykład? Sowicie wyposażony egzemplarz testowy został wyceniony na około 634 000 zł! Drogo? Bardzo drogo! Ale olbrzymi prestiż musi przecież kosztować. I w tym momencie dochodzimy do śmiałej konkluzji, Mercedes-Benz GLS500 4MATIC nie jest autem wypchanym po brzegi zdrowym rozsądkiem. Jego cena zwala z nóg nie tylko statystycznego Kowalskiego. Co prawda opisywany model ma bardzo wiele do zaoferowania, ale pokazuje jednoznacznie, że chłodna wyrachowana kalkulacja nie zawsze ma racje bytu. Zdrowy rozsądek? Czasami fantazja i pieniądze liczą się o wiele bardziej, czego idealnym przykładem jest prezentowany samochód.

.
Mercedes-Benz GLS500 4MATIC - dane techniczne
.

SILNIK V8, bi-turbo
Paliwo benzyna
Pojemność 4663 cm3
Moc maksymalna 335 kW/ 455 KM przy 5250-5500 obr./min.
Maks mom. obrotowy 700 Nm przy 1800-4000 obr./min.
Prędkość maksymalna
250 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 5,3 s
Skrzynia biegów automatyczna/ 9 biegów (9G-Tronic)
Napęd 4x4 (4Matic)
Zbiornik paliwa 100 l
Katalogowe zużycie paliwa
(miasto/ trasa/ średnie)
14,6 l/ 8,8 l/ 10,9 l
poziom emisji CO2
255 g/km
Długość 5130 mm
Szerokość 1931 mm
Wysokość 1850 mm
Rozstaw osi
3075 mm
Masa własna
2485 kg
Pojemność bagażnika 680 l/ 2300 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/tarczowe wentylowane
Zawieszenie przód
pneumatyczne
Zawieszenie tył
pneumatyczne
Opony przód i tył
(w testowym modelu)
275/50 R21
autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: