SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST MINI Cooper 5D 1.5D: 5-drzwiowe mini dla rodziny?

TEST MINI Cooper 5D 1.5D: 5-drzwiowe mini dla rodziny?

12.09.2015, godz. 02:40
MINI Cooper 5D
MINI Cooper 5D foto: zdjęcia własne

Przeglądając dokładnie aktualną ofertę modelową angielskiej marki MINI można dojść do wniosku, że jej skład jest zdecydowanie bardziej maxi niż mini. Na straży angielskiego stylu stoją: 3-drzwiowy hatchback, nietypowe kombi, 5-drzwiowy oraz 3-drzwiowy SUV, a także nowy 5-drzwiowy mały hatchback. Ostatnia z tych wymienionych odmian zagościła w naszym teście, gdzie z uwagą przyglądał się jej poczciwy staruszek. Jak zmieniło się Mini na przełomie 50 lat?

Wszystko zaczęło się w 1959 roku gdzieś w Wielkiej Brytanii. Znani z charakterystycznego poczucia humoru Brytyjczycy wpadli na genialny pomysł stworzenia małego miejskiego auta, które ze swoich niewielkich rozmiarów miało czynić największy atut. Nad nazwą niewielkiego rozrabiaki nie zastanawiano się zbyt długo i tak powstał pierwszy Mini. Przez około 40 lat samochód był produkowany niemalże w niezmienionej formie zyskując z czasem status kultowego auta. Przełom nastąpił w 2001 roku kiedy do gry wkroczyło BMW.  Niemcy przygarnęli angielskiego mikrusa pod swoje skrzydła i... zmienili pisownie nazwy marki używając tylko i wyłącznie dużych liter.

Zobacz: TEST nowy MINI Cooper 1.5 w pakiecie JCW: lek na nudę

Początki były obiecujące. Pierwszy nowy MINI Cooper tryskał testosteronem, zabawową duszą oraz niemiecką technologią owiniętą angielską flegmą. Całość prezentowała się okazale i z marszu zyskała wielu fanów. Na przełomie kilku lat do tradycyjnego Coopera, kryjącego się pod płaszczykiem 3-drzwiowego hatchbacka dołączyły bardziej wymyślne wersje. Coupe, Roadster, Countryman, Clubman oraz Cooper Cabrio były ewidentnym dowodem na to, że smutni i dumni Niemcy także potrafią mieć fantazję. 2014 rok przyniósł III już generację nowego MINI. Wraz z nią po raz pierwszy w historii MINI Cooper dostał ambitne zadanie bycia autem praktycznym i przemyślanym. Coś, co jeszcze do niedawna nie śniło się nawet filozofom, stało się faktem. 5-drzwiowe MINI zjechało z taśmy produkcyjnej i odważnie wyjechało na ulice.

Rośnij duży okrąglutki

Pierwszy kontakt z nowym niemiecko-angielskim dzieckiem nie jest zaskakujący. W dalszym ciągu z przodu zerkają na nas okrągłe wyłupiaste reflektory, krótka maska oraz charakterystyczny grill. To wszystko jednoznacznie kojarzy się z produktami firmy MINI, a przysadzista sylwetka zwieńczona białym kolorem dachu kontrastującym z błękitnym kolorem nadwozia, nie daje większych złudzeń. To MINI Cooper z krwi i kości. Jedynie druga para drzwi zdaje się wywoływać niewielkie uczucie niepewności oraz zastanowienia. Czyżby MINI chciało rywalizować w segmencie opanowanym przez Skodę Fabię i spółkę?

Czytaj: TEST MINI Cooper S A/T: nowe wcielenie miejskiego gokarta

Dodanie kolejnej pary drzwi rozciągnęło nadwozie do 3982 mm długości (o 161 mm więcej od wersji 3-drzwiowej), ale nie zakłóciło charakterystycznej sylwetki pierwowzoru. A propos pierwowzoru, na jego tle najnowsze MINI wygląda niczym modny SUV wśród nudnych osobówek. Klasyczne Mini jest naprawdę mini, a ze swoimi 3050 mm długości nie jest w stanie zawstydzić niektórych elektrycznych samochodzików dla dzieci od lat 3. Postawienie dwóch aut obok siebie dokładnie obrazuje w jakim kierunku poszła motoryzacja. 18-calowe felgi aluminiowe zamontowane w nowym MINI są wielkości bocznej szyby w klasyku, ale przynajmniej nawiązują do nich wzorem. Przednia maska, drzwi, klapa bagażnika? W staruszku wszystko jest po prostu niewielkie, a przy odrobinie chęci i szerokich ramion śmiało można to auto objąć i przytulić.

Nowe rozdanie

O ile stylistyka zewnętrzna najnowszego MINI wyraźnie i jednoznacznie nawiązuje do klasyki swojego pierwowzoru, o tyle wnętrze nie ma już za wiele odniesień do wnętrza poczciwego staruszka. Staruszka, który skrywał w sobie tak naprawdę kierownicę, fotele, lewarek manualnej 4-biegowej skrzyni biegów oraz klasyczne i niezbędne zegary ukazujące potrzebne parametry. Intuicyjność obsługi? Wzorowa. Wzorowa ponieważ tak naprawdę nie było czego obsługiwać. Kierunkowskazy, wycieraczki, światła, gaz, sprzęgło, hamulec. Ot, cała filozofia, którą każdy, nawet najmłodszy adept motoryzacji powinien mieć w jednym palcu. Pytanie o ilość miejsca w kabinie oraz walory praktyczne jest nietaktem. Jeśli jednak jakimś dziwnym trafem do wnętrza klasyka wejdzie czterech dorosłych facetów, będą oni zazdrościli swobody nawet sardynkom upchniętym w puszcze.

Kliknij: TEST nowy MINI Cooper D: tak w 13 lat zmienił się "Miniak"

Na tle poczciwego klasyka wnętrze nowego MINI to zupełnie inna bajka. Dosłownie i w przenośni. Bajka, która rozpoczyna się wraz z wejściem do mieniącego się na jeden z kilku kolorów wnętrza. Ogólnie kolory i zabawa były chyba myślą przewodnią towarzyszącą projektantom kabiny nowego MINI. Dzięki tak zwanemu podświetleniu ambientowemu wewnętrzne klamki drzwi, okolice nóg kierowcy oraz pasażera, a także kilka diod umieszczonych w podsufitce mieni się niemalże w kolorach tęczy. Na dodatek, pierścień otaczający duży okrągły panel sterowania funkcjami multimedialnymi wraz z wyświetlaczem, rozświetla się i miga kolorami adekwatnymi do sytuacji. Zmieniamy temperaturę klimatyzacji na wyższą? Robi się czerwono. W drugą stronę? Dominuje kolor niebieski. System Start&Stop wkroczył do akcji? Pierścień pulsuje zielonym światłem. Również efektowny starter silnika pulsuje na czerwono niczym bijące ludzkie serce. Całość wygląda bardzo efektownie i robi wrażenie nie tylko na kobietach.

Pomimo tej całej efekciarskiej otoczki obsługa nowego MINI nie jest skomplikowana. Dzięki zapożyczonemu z BMW systemowi wzorującemu się na chwalonym iDrive'ie, udało się połączyć trudną sztukę nieszablonowości z logiką przekazu. Nowe MINI jest szalone we wnętrzu, ale owe szaleństwo nigdy nie przeradza się w irytację. Pytanie o walory użytkowe w przypadku klasycznego Mini znowu będzie nietaktem. W przypadku nowego MINI z 3-drziwowym nadwoziem, cechy praktyczne także nie są najważniejsze. Ale tym razem mamy do czynienia niemalże z rodzinną i najbardziej praktyczną odmianą nowego "MINI-aka", więc pytania o bagażnik i ilość miejsca z tyłu są bardzo zasadne.

Odwiedź także: Stare i nowe "Miniaki" zjechały nad Bałtyk

Jeśli spodziewacie się, że 5-drzwiowy MINI Cooper faktycznie sprawdzi się jako auto rodzinne, zapraszam Was do salonu... Skody. Jeśli chodzi o MINI 5D, to ilość miejsca na tylnej kanapie na pewno zadowoli dwójkę nieco starszych dzieci, a dodatkowa para drzwi pomoże młodym mamom w wyjmowaniu pociech z fotelików. Bagażnik? 278 litrów foremnej pojemności czyli mniej więcej o 50 litrów mniej niż mistrz przestrzeni czyli wspomniana wcześniej Skoda Fabia. Tylko czy potencjalny klient MINI nawet w najśmielszych snach śni o jakiejkolwiek Skodzie?

Żwawy ropniak

Za napęd klasycznego i poczciwego Mini mógł odpowiadać tylko i wyłącznie silnik benzynowy. Jego pojemność wahała się od 0.9 do 1.3 litra, co dawało rozpiętość mocy od trzydziestu kilku do pięćdziesięciu kilku KM, co nawet w połączeniu z niewielką masą (nieco ponad 600 kg na sucho) delikatnie mówiąc nie przekładało się na ponadprzeciętne osiągi. Owszem, auto było szybsze i bardziej zrywne od kultowego Fiata 126p, ale nawet jak na ówczesne standardy służyło głównie do przemieszczania się z punktu A do punktu B, najlepiej niezbyt daleko oddalonych od siebie.

Sprawdź: Nowe MINI John Cooper Works w polskim cenniku

Biorąc pod uwagę dzisiejsze cyfrowe pędzące czasy, jazda za kierownicą angielskiego malucha wywołuje niepoliczalne pokłady uśmiechu na twarzy, a precyzja prowadzenia praktycznie... nie istnieje. Duże i cienkie koło kierownicy służy głównie do trafiania w "czarne", a na ilość ruchów rąk korygujących tor jazdy nikt nie powinien zwracać uwagi. Przy okazji opisu wnętrza obydwu samochodów wspominałem, że nowe MINI na tle staruszka to zupełnie inna bajka. Podobnie jest z układami napędowymi, których tak naprawdę nie ma sensu porównywać.

Pod maską nowego MINI mogą pracować zarówno silniki benzynowe jak i silniki wysokoprężne. Na samym dole w hierarchii stoi 75-konny ONE natomiast okazem wieńczącym dzieło jest 231-konny John Cooper Works. Za napęd opisywanego egzemplarza odpowiadała jedna z bardziej rozsądnych opcji. Być może niezbyt zadziorna, ale wstydu nie przynosząca wysokoprężna odmiana o pojemności 1.5 litra oraz mocy 116 KM. Całość połączona 6-biegowym automatem, który działa świetnie, ale... kastruje nieco charakter prawdziwego MINI.

Nie przegap: MINI Cooper rozbity na 4 gwiazdki przez Euro NCAP

Skoro już przy charakterze jestem, to możecie spać spokojnie. Odmiana 5-drzwiowa prowadzi się równie dobrze jak jej 3-drzwiowy zalotny bratanek. Samochód w dalszym ciągu legitymuje się gokartowymi zdolnościami jazdy, a niezbyt wysilony Diesel pomimo mało podniecającego dźwięku, ochoczo nadaje autu dynamiki. Pierwsze 100 km/h pojawia się na prędkościomierzu po 9,4 sekundy, a wartością ciekawszą od prędkości maksymalnej jest średnie spalanie. Podczas całego testu, w którym nie oszczędzałem auta, komputer pokładowy pokazał wynik 5,9 l/100 km. Jeśli ktoś ma w sobie żyłkę ekologa, a jego ulubionym kolorem jest kolor zielony, przy aktywacji trybu GREEN wyżej wymienioną wartość spalania śmiało można zbić co najmniej o 0,5 litra na każdą pokonaną "setkę".

Cena i podsumowanie

Ceny nowego MINI w wersji 5-drzwiowej zaczynają się od 73 600 zł za podstawową odmianę ONE z 75-konnym sinikiem. Prezentowany Cooper D to koszt co najmniej 96 000 zł. Co najmniej, ponieważ liczne efektowne dodatki, automatyczna skrzynia biegów oraz robiące wrażenie "świecidełka" potrafią wywindować cenę do ponad 150 000 zł. Jak widać tanio nie jest, ale styl i nieszablonowość od zawsze była w cenie.

Zobacz też: Nowe MINI Clubman: 6-drzwiowe kombi premium

5-drzwiowa odmiana nowego MINI zachowuje wszelkie cechy swojego nieco mniejszego brata. Wygląda równie charakternie, potrafi dać frajdę z jazdy nawet z niewielkim dieslem pod maską i idealnie wyraża charakter swojego właściciela. Czy dodanie drugiej pary drzwi sprawiło, że za prezentowanym autem powinny rozglądać się wielodzietne rodziny? Tylko pracownicy MINI odpowiedzą na to pytanie twierdząco. Nie zmienia to jednak faktu, że delikatnie doprawiony przepis na kultowe i nieco szalone auto, nie przypalił dania głównego. MINI niezależnie od wersji posiada swój własny i niepowtarzalny styl, a dodanie kolejnej pary drzwi jest szansą na zwiększenie grupy odbiorców, którzy do tej pory z różnych racjonalnych względów nie mogli skusić się na to auto.

.
MINI Cooper 5D 1.5D - dane techniczne
.

SILNIK R3, 12V Turbodiesel
Paliwo olej napędowy
Pojemność 1496 cm3
Moc maksymalna 116 KM/ przy 4000 obr./min
Maks mom. obrotowy 270 Nm/1750 obr./min
Prędkość maksymalna
203 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 9,4 sekundy
Skrzynia biegów automatyczna/ 6 biegów
Napęd Przedni
Zbiornik paliwa 44 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 4,5/ 3,3/ 3,7 l
poziom emisji CO2
97 g/km
Długość 3982 mm
Szerokość 1727 mm
Wysokość 1425 mm
Rozstaw osi
2567 mm
Masa własna
1190 kg
Ładowność 530 kg
Pojemność bagażnika/ po złożeniu siedzeń
278 l/ 719 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
kolumny McPhersona
Zawieszenie tył
wielowahaczowe
Opony przód i tył (w testowym modelu)
205/40 R18

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku


autor: Paweł Kaczor zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: