SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Opel Meriva 1.6 CDTi Design Edition: kiedy Corsa to za mało – ZDJĘCIA

TEST Opel Meriva 1.6 CDTi Design Edition: kiedy Corsa to za mało – ZDJĘCIA

24.11.2014, godz. 07:21
Opel Meriva 1.6 CDTi Design Edition
Opel Meriva 1.6 CDTi Design Edition foto: zdjęcia własne

Kupujący samochody zrobili się wybredni. To fakt. Widać to doskonale w ofertach producentów, którzy z jednego modelu nagle robią kilka różnych. Popatrzmy na takiego Opla Corsę. Chcesz mieć zwykłą Corsę? Proszę bardzo. Z silnikami do wyboru do koloru. Potrzebujesz lekko ją podnieść? Jest Mokka. Potrzebujesz więcej miejsca dla rodziny i bagaży? Skup się na Merivie. Można powiedzieć, że to klienci wymusili konstruowanie takich samochodów. Ale czy warto wydać większe pieniądze i kupić bardziej przestronne auto?

Samochód, który trafił na nasz redakcyjny parking to ostatnia wariacja Marivy po modernizacji. Prezentowana generacja pojawiła się na rynkach w 2010 roku. Podczas Salonu Samochodowego w Genewie zaliczyła debiut, a jesienią 2013 roku zaaplikowano Merivie facelifting. Pomysł na to auto zrodził się jednak w 2002 roku kiedy to w Paryżu zaprezentowano pierwszą generację małego minivana. Popularność tego samochodu daje o sobie znać w liczbach. Od 2010 roku mury fabryki w hiszpańskiej Saragossie opuściło ponad 350 tys. sztuk. Najgroźniejszymi konkurentami dla niemieckiego auta jest brat zza miedzy czyli Ford B-Max i najmłodszy z towarzystwa Fiat 500L. Co takiego sprawia, że Opel Meriva tak przyciąga do siebie?

Co tam nowego?

Pierwszy kontakt z Merivą sprawia, że auto szybko przekonuje do siebie. Projektanci mocno zaszaleli, bo design jest fikuśny, jak na niemiecki produkt. Duże nadwozie i zgrabna sylwetka to pierwsze argumenty przekonujące do Opla. Po przeprowadzeniu faceliftingu z przodu dodano trochę chromu na grillu, przemodelowano zderzak i wkomponowano diody LED do świateł dziennych. W końcu po co zmieniać coś co jest nowoczesne i funkcjonalne. Wspomnę pokrótce, że duże światła zapewniają dobre oświetlenie w czasie nocnej jazdy a krótka maska i zwis przedni bardzo ułatwiają manewrowanie w mieście.

Przeczytaj też: TEST Opel Insignia 2.0 CDTi BiTurbo Cosmo: typ popularny

Dużo ciekawiej jest za to z boku samochodu. Co prawda można było pomyśleć o większych kołach, bo 16-calowe aluminiowe felgi giną w poszerzonych nadkolach, ale najważniejszą kwestią jest rozwiązanie ukryte pod nazwą FlexDoor. To system portalowego otwierania drzwi (pod kątem 84 stopni) przez co zajęcie miejsca nie przysparza żadnych kłopotów. Przyciemniane szyby chronią zawartość przed amatorami cudzej własności. Patrząc na Opla Merivę z boku tak naprawdę można się zastanawiać czy nie mamy do czynienia z dużo większym samochodem niż w rzeczywistości. To wszystko dzięki krótkim zwisom i długiemu rozstawowi osi – 2644 mm.

Przechodząc do tylnej części małej Merivy można zauważyć, że i w tej części swoje palce maczali specjaliści od kuracji odmładzających. Zmieniono tylny zderzak, światła tylne uzbrojono w diody LED i delikatnie przestylizowano klosze lamp. Dobrą widoczność zapewnia duża tylna szyba, a kto miałby jakiekolwiek problemy z manewrami na parkingu, z pomocą przychodzą czujniki cofania i kamera wyświetlająca obraz. Smaczku również dodaje chromowana końcówka układu wydechowego i delikatna listewka nad tablicą rejestracyjną. Zabrakło jedynie większego spojlera, który byłby przysłowiową wisienką na torcie.

Przez wrota do wnętrza

Jak już wspominałem, do środka wsiadamy poprzez drzwi otwierane naprzeciw. Kąt ich otwarcia to blisko 90 stopni co w szczególności ułatwia zajęcie miejsca z tyłu. O tym jednak za chwilę. Kokpit testowanego Opla jest znany z innych modeli – Astry czy Zafiry. W sumie nic w tym dziwnego ponieważ zdecydowana większość producentów celem obniżenia kosztów montuje "jedno" wnętrze do kilku modeli. Przed oczami kierowcy znajdziemy dwa duże cyferblaty obrotomierza i prędkościomierza przedzielone dużym wyświetlaczem komputera pokładowego – wszystko jasne i czytelne.

Zobacz też: Opel Cascada 1.6 SIDI Turbo - TEST eleganckiego kabrioletu z polskiej fabryki

Konsoleta środkowa zbiera niestety mocne cięgi. Jest przeładowana i mocno niefunkcjonalna. Wszystkich przycisków od sterowania system audio i panelem klimatyzacji jest aż 40, przez co łatwo się pogubić i jest mocno nieporęcznie. Nad całością góruje duży wyświetlacz ciekłokrystaliczny – zapomniano jednak o funkcji dotykowej co nie ułatwia sterowania. Poniżej skrzyni biegów znajdujemy duży podłokietnik, który porusza się na szerokiej szynie. Skrywa on ogromny schowek, w którym możemy ukryć wiele drobiazgów. Wewnątrz schowka przewidziano miejsce na gniazdo zapalniczki i port USB, co w przypadku tego pierwszego mocno ogranicza jego funkcjonalność – mało która ładowarka do telefonu czy przenośnej nawigacji ma tak długi kabel.

Skórzana kierownica jest wielofunkcyjna, ale tutaj ilość przycisków nie przytłacza. Wieniec jest gruby i wygodny przez co prowadzenie jest czystą przyjemnością. Samo koło zostało obszyte skórą więc w gorące dni nie będą pocić się ręce. W zimne z pomocą przyjdzie dodatkowa funkcja ogrzewania kolumny kierowniczej. Nie jest ono tak wydajne jak przykładowo w konkurencyjnych modelach Kii, ale przyjemne ciepło umila początki podróży w zimne dni.

Wygodne podróże

Kilka słów o fotelach. Te z przodu są wygodne i komfortowe. Długa podróż w nich nie będzie męcząca a szeroki zakres regulacji pozwoli na dokładne dobranie odpowiedniej pozycji. Nie męczy nawet dość wysoka pozycja - nie mamy przez to wrażenia siedzenia na krzesłach jak w wielu przypadkach samochodów miejskich. Warto zaznaczyć, że tapicerka, choć nie jest skórzana, posiada fikuśne wzorki, które trochę ożywiają czarne i ponure wnętrze Merivy.

Dzięki zastosowaniu wspomnianego już systemu FlexDoor zajęcie miejsca z tyłu jest bezproblemowe i przyjemne. Tutaj również znajdziemy specjalne rozwiązanie. Jest nim FlexSpace czyli dwa osobne fotele z możliwością regulacji na długość. Ten środkowy nie jest ruchomy, ale można go złożyć przez co można przewieźć dłuższe przedmioty – np. narty. Patrząc na ilość miejsca trudno odnieść wrażenie, że siedzimy w samochodzie, który powstał na bazie Opla Corsy. Jest go naprawdę dużo.

Bagażnik jest kolejnym atutem Opla Merivy. Foremne 400 l pojemności zapewnia spore możliwości transportowe. Dodatkowym plusem jest duża tylna klapa i niski próg załadunkowy, przez co nie trzeba wysoko podnosić bagaży. Dodatkowe schowki w bocznych ściankach i pod podłogą sprawiają, że łatwo utrzymać porządek przy wożeniu drobnych rzeczy (np. płyn do spryskiwaczy). Komu mało miejsca może w łatwy sposób rozłożyć drugi rząd siedzeń przez co przestrzeń ładunkowa wzrasta do prawie 1500 litrów. Spora ładowność auta jest kolejnym argumentem przemawiającym za rodzinnym Oplem.

Idealny napęd

Pod maską testowanej Merivy pracował wysokoprężny silnik o pojemności 1.6 l. Jest to nowa jednostka z rodziny EcoTec. Przy okazji faceliftingu zastąpiły one większe silniki 1.7 CDTI. Dzięki wykonaniu z aluminium udało się zredukować masę i poprawić osiągi. 110 KM i 300 Nm momentu obrotowego są wartościami zupełnie wystarczającymi, aby w pełni zaspokoić potrzeby kierowców. Każdy z nich znajdzie coś dla siebie. Chcesz mocniej przyspieszyć? W 12,5 sekundy osiągniesz 100 km/h. Prędkość maksymalna? 185 km/h. Te wartości dobrze wyglądają na papierze, ale w rzeczywistości jest podobnie. Po przekroczeniu 1800 obr/min Meriva z dużą ochotą przyspiesza i tylko krótkie przełożenia skrzyni biegów mogą przeszkodzić w czerpaniu przyjemności z jazdy.

Czytaj również: Opel Mokka 1.4 Turbo 4x4 - obszerny TEST miejskiego SUV-a klasy lekkiej

A propos skrzyni biegów. Sam lewarek umieszczono dość poręcznie, ale mógłby być krótszy. Dodatkowo drogi prowadzenia przy zmianie biegów precyzją nie grzeszą - można się pomylić i trzeba dokładniej skupiać się na ich zmianie. Dodatkowo jak już wspomniałem wcześniej same biegi są stosunkowo krótkie przez co często trzeba je zmieniać chcąc zachować odpowiednią elastyczność. Nie można też odmówić kultury samej pracy silnika. Na wolnych obrotach do kabiny nie przedostaje się klekot jednostki napędowej a sam dźwięk silnika jest przyjemny i niezbyt uciążliwy.

Niewątpliwym plusem Opla Merivy z silnikiem 1.6 CDTI jest zużycie paliwa. W czasie jazdy po warszawskich ulicach i korkach auto zużywało około 6 l/100 km oleju napędowego. Poza miastem przy prędkościach rzędu 90-110 km/h spalanie spadało do poziomu 4,7 l/100 km. Jazda po autostradzie z włączonym tempomatem podwyższała ten wynik do 5,2-5,4 l/100 km. Przez ponad 700 km testu Meriva zużyła średnio 5,3 l/100 km.

Wrażenia z podróżowania

Jazda w mieście Oplem Merivą jest przyjemnością. Układ kierowniczy pracuje lekko i precyzyjnie chociaż mógłby dokładniej przenosić informacje o tym co się dzieje z przednimi kołami. Dzięki czujnikom parkowania i kamerze cofania manewry na parkingu nie będą nikomu straszne. ABS, ASR, ESP, system wspomagania przy ruszaniu pod górkę czy 8 poduszek powietrznych to tylko kilka pozycji z długiej listy systemów bezpieczeństwa, które czuwają nad kierowcą i pasażerami.

Zawieszenie to klasyczna mieszanka: z przodu kolumny McPhersona z tyłu belka skrętna. Zestrojone jest dość miękko co odbija się na komforcie podróży. Zwłaszcza przy niskich prędkościach i poprzecznych nierównościach nadwozie wpada w nieprzyjemne kołysanie. Jednak kiedy przyspieszymy tempo zawieszenie zaczyna czuć się w swoim żywiole. Dobrze tłumi wszelkie nierówności a na krętych drogach nie wychyla się na boki.

Cena i podsumowanie

Na redakcyjnym parkingu stanął Opel Meriva z silnikiem 1.6 CDTI w wersji wyposażeniowej Design Edition. Cechuje się ono bogatym wyposażeniem. Oprócz wspomnianych systemów bezpieczeństwa znajdziemy w standardzie m.in. tempomat, ręczną klimatyzację, 16-calowe felgi ze stopów lekkich czy wielofunkcyjną kierownicę. Tak skonfigurowane auto kosztuje w salonie 71 550 zł. Nasz egzemplarz został doposażony m.in. w dwustrefową automatyczną klimatyzację (1500 zł), nawigację satelitarną (5150 zł), kamerę cofania wraz z czujnikami cofania (2400 zł) co powoduje podbicie ceny do blisko 80 000 zł. Konkurencja w postaci Forda B-Max (z silnikiem 1.6 TDCi 95 KM) w doposażonej wersji Titanium czy Fiat 500L (z silnikiem 1.6 MultiJet 105 KM) w wersji Pop Star kosztują odpowiednio 75 550 zł i 79 000 zł.

Powstaje zatem pytanie czy warto. Moim zdaniem Opel Meriva to niewątpliwie ciekawa propozycja. Ekonomiczny silnik, duża ilość miejsca w środku, niezłe wykonanie i możliwości przewozowe to tylko niektóre plusy. Do minusów należy zapisać słabe prowadzenie przy małych prędkościach, średniej jakości materiały wykończeniowe czy długą listę kosztownych dodatków. No i jeszcze ten nieszczęsny gąszcz przycisków w konsoli. Gdyby cena była kilka tysięcy złotych niższa z Merivy byłaby bardzo dobra alternatywa dla większych aut. Ja osobiście przy tych pieniądzach zdecydowanie szybciej wybrałbym gorzej doposażonego kompakta. Cena w mojej opinii nieco zabija tą całkiem dobrą ofertę.

Opel Meriva 1.6 CDTi - dane techniczne

SILNIK R4, 16V Turbo
Paliwo Diesel
Pojemność 1598 cm3
Moc maksymalna 110 KM/ przy 3500 obr./min
Maks mom. obrotowy 300 Nm/1750-2000 obr./min
Prędkość maksymalna
185 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 12,9 sekundy
Skrzynia biegów manualna/ 6 biegów
Napęd FWD
Zbiornik paliwa 54 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 4,5/ 3,7/ 4,0
poziom emisji CO2
105 g/km
Długość 4288 mm
Szerokość 1812 mm
Wysokość 1615 mm
Rozstaw osi
2644 mm
Masa własna
1285 kg
Ładowność 605 kg
Pojemność bagażnika
400/ 1496 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
kolumny McPhersona
Zawieszenie tył
belka skrętna
Opony przód i tył (w testowym modelu)
205/55 R16

.

autor: Marek Adamowicz zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: