SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Renault Fluence 1.6 dCi Intens: miłe zaskoczenie

TEST Renault Fluence 1.6 dCi Intens: miłe zaskoczenie

04.05.2015, godz. 02:50
Renault Fluence 1.6 dCi Intens
Renault Fluence 1.6 dCi Intens foto: zdjęcia własne

Kompaktowe sedany od wielu lat cieszą się popularnością na Starym Kontynencie. Doceniane są przede wszystkim we wschodnich rejonach Europy jako synonim luksusu. Ich popularność sprawia, że producenci nie chcą rezygnować z tego typu modeli, a klienci mają szerszy wachlarz możliwości przy wyborze nowego auta. Niedocenianą rynkową ofertą w stylu sedan jest Renault Fluence. Co może zaoferować?

Konkurencja w segmencie kompaktowych sedanów jest dość szeroka. Prym w tej klasie wiodą od zawsze producenci z Japonii i Europy Zachodniej. Przykładowo: Volkswagen oferuję Jettę, Opel ma swoją Astrę Sedan, Honda od wielu lat sprzedaje Civica, a Toyota hitową Corollę. W tym gronie coraz rzadziej spotykana jest oferta francuska. Koncern PSA zszedł ze swoimi sedanami do segmentu B, a na placu kompaktowego boju pozostało dzielne Renault z modelem Fluence. Model ten może nie jest docenianą ofertą, ale ma w sobie kilka cech, które mogą być przekonujące. Przyglądamy się w teście, co oferuje francuski sedan.

Nie przegap: TEST Renault Captur 1.5 dCi Intens: mieszczuch na sterydach

Na początek kartka z kalendarza. Renault Fluence zostało zaprezentowane pierwszy raz w 2009 roku podczas Salonu Samochodowego we Frankfurcie. Produkcja samochodu odbywa się m.in. w Turcji, a w 2012 roku zaaplikowano konstrukcji kurację odmładzającą. W latach 2011-2014 oferowana była również wersja z 95-konnym napędem elektrycznym, jednak samochód nie zdobył wielkiej liczby fanów i został wycofany z produkcji. Redakcja superuato24.pl otrzymała do testu auto po faceliftingu z ciekawym silnikiem diesla pod maską.

Prosty z wyglądu

Patrząc na testowane auto z zewnątrz trudno nie zauważyć bliskiego spokrewnienia z Megane. Właśnie z tego auta zapożyczony został pas przedni przy wspomnianym już faceliftingu. W całej bryle dominują krągłości. Dwa duże reflektory z opcjonalnym oświetleniem ksenonowym, przedzielono wąskim grillem, na którym dominuje potężne logo producenta. W zderzaku powyżej świateł przeciwmgielnych umieszczono paski świateł do jazdy dziennej. Linię boczną nakreślono prosto, a jedynym elementem zwracającym uwagę są 17-calowe felgi ze stopów lekkich. W testowanym egzemplarzu, tylne szyby nie zostały oklejone przez co w ciepłe dni wnętrze potrafi się nagrzewać.

Sprawdź także: TEST Renault Grand Scenic 1.6 dCi 130: rodzinny transporter

Pas tylny Renault Fluence jest trochę toporny. Jedynym ubarwieniem jest cienka listwa chromowana między lampami oraz chromowana końcówka układu wydechowego. W testowanym egzemplarzu dla "niepoznaki" nie zastosowano żadnego oznaczenia jednostki napędowej. Przy faceliftingu lampy uzyskały część LED-owej technologii świetlnej, która jest jaśniejsza i zgrabnie świeci.

W kwestii wymiarów można śmiało postawić tezę, że Renault Fluence jest pokaźnym samochodem. Mierzy 4622 mm długości, 1809 mm szerokości i 1479 mm wysokości. Rozstaw osi to pokaźne 2702 mm. Wspomniany Volkswagen Jetta oferuje odpowiednio: 4659 mm długości, 1778 mm szerokości, 1453 mm wysokości i 2651 mm rozstawu osi, a IV. generacja Opla Astry: 4658 mm długości, 1814 mm szerokości, 1500 mm wysokości i 2685 mm rozstawu osi. Widać, że konkurencja jest ostra i oferuje bardzo zbliżone parametry.

Francuskie wnętrze

Wsiadając do środka Renault Fluence trudno nie odnieść wrażenia, że zostało ono zaprojektowane przez Francuzów. Wszystko jest uporządkowane, na swoim miejscu, ale parę minusów się znajdzie. Przede wszystkim wyświetlacz systemu R-Link umieszczony na górze deski, został zamontowany na stałe, przez co przyciąga wzrok amatorów cudzej własności. Dodatkowo zainstalowano go dość daleko i niestety skorzystanie z jego dotykowej funkcji powoduje, że trzeba oderwać plecy od fotela. Poniżej dwie kratki przedzielone przyciskami świateł awaryjnych i ryglowania zamków, panel układu dwustrefowej klimatyzacji, przyciski sterowania systemem R-Link, przycisk uruchamiania silnika, miejsce na kartę-kluczyk i sloty USB/AUX oraz karty SD. Wykończenie jest niezłe, chociaż plastiki mogłyby być przyjemniejsze w dotyku.

Kliknij też: TEST Renault Twingo 1.0 SCe: sympatyczne jak pluszowy miś

W kwestii centrum dowodzenia dla kierowcy, na zegarach znajdziemy mieszaninę nowoczesności z tradycjonalizmem. Przedstawicielem tego drugiego jest standardowy obrotomierz. Nowoczesnymi są wyświetlacze cyfrowego prędkościomierza wraz ze wskaźnikami temperatury cieczy chłodzącej i poziomu paliwa w formie kropek. Wyświetlacz komputera pokładowego czytelnie prezentuje dane, a jego sterowanie umieszczono w dźwigience wycieraczek. Jasną kierownicę obszyto skórą oraz wyposażono w przyciski do sterowania tempomatem lub ogranicznikiem prędkości - uruchomienie tych funkcji odbywa się poprzez przycisk zlokalizowany koło lewarka skrzyni biegów.

Czuć wygodę

Obszerne wnętrze jest niewątpliwym plusem francuskiego auta. Obicie siedzeń jakie znalazło się w testowanym egzemplarzu, to mieszanina skóry i tkaniny. Jasna barwa dodała ekskluzywności, ale utrzymanie takiej tapicerki w czystości nie będzie łatwe. Dzięki długiemu rozstawowi osi (o 6 cm więcej niż w Megane) miejsca jest pod dostatkiem. Kierownica z przednim fotelem mają szeroki zakres regulacji przez co nawet najbardziej wybredny i rosły kierowca znajdzie odpowiednią dla siebie pozycję. Dziwi trochę fakt, iż regulacja wysokości siedzenia pasażera z przodu jest wyposażeniem opcjonalnym (1100 zł).

Przeczytaj też: TEST Renault Clio Energy 0.9 TCe: kusząca stylem propozycja

Podróżujący na tylnej kanapie nie mogą narzekać na brak miejsca. Jedynie osoby o ponadprzeciętnym wzroście mogą mieć problemy z przestrzenią nad głową, ale to urok opadającej linii nadwozia. Testowany Renault Fluence został wyposażony w niewielką roletę tylnej szyby, która ogranicza ilość wpadającego światła. Na koniec opisu wnętrza nie sposób zapomnieć o przestrzeni bagażowej francuskiego sedana. Foremne 530 litrów ograniczane jest przez zawiasy wnikające do wnętrza. Porównując wyniki z konkurencją (Jetta – 510 l, Astra Sedan – 460 l, Corolla – 452 l) to bagażnik Renault plasuje się w czołówce segmentu.

Ekonomia przez duże E

Pod maską testowanego Renault Fluence pracowała wysokoprężna jednostka z rodziny dCi. Cała francuska oferta składa się z jednego silnika benzynowego (1.6 110 KM) oraz trzech motorów wysokoprężnych (1.5 95 KM, 1.5 110 KM i 1.6 130 KM). Do testu otrzymałem auto z najmocniejszym dieslem. Osobiście uważam, że choć najdroższy, to  najlepszy wybór do tego auta. 130 KM i 320 Nm momentu obrotowego są wartościami pozwalającymi na sprawne napędzanie francuskiego sedana.

Świadczy o tym chociażby czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h – 9,8 sekundy, czy prędkość maksymalna – 200 km/h. Jedynym warunkiem komfortowej jazdy Renault Fluence jest konieczność trzymania obrotów powyżej wartości 1800 obr./min, ponieważ niżej jest problem z dynamiką. Moc na koła trafiała poprzez 6-biegową przekładnię manualną, która jest mocnym argumentem francuskiego sedana. Zmiana biegu to przyjemność a drążek nie stawia oporów i posłusznie wykonuje rozkazy kierowcy.

Zobacz: TEST Renault Koleos 2.0 dCi 4x4 Privilege: już czas na emeryturę

Najmocniejszym atutem Renault Fluence 1.6 dCi jest apetyt na olej napędowy. W warszawskich korkach auto zużywało około 6,5 l/100 km. Spokojna jazda w trasie to wyniki rzędu 4,2-4,5 l/100 km. Podkręcenie tempa do prędkości autostradowych podniosło spalanie do 4,7-5,0 l/100 km. Przy lekkim zawzięciu uzyskanie wyników z 3 na początku nie stanowi problemów (najniższy wynik uzyskany w ponad 900-kilometrowym teście to 3,8 l/100 km). Warto również napisać, że testowane Renault Fluence nie było wyposażone w ekologiczne udogodnienia jak chociażby system start&stop. Duży zbiornik pozwala przejechać na jednym tankowaniu ponad 1000 km.

Komfortowe jazdy

Prowadząc testowane Renault Fluence nie dało się zapomnieć, że to francuskie auto. Zawieszenie składające się z kolumn McPhersona z przodu i belki skrętnej z tyłu jest bardzo miękkie i zdecydowanie nastawione na komfort. Jazda po wyboistych i nierównych drogach to sama przyjemność bo wszystko jest eliminowane i rzadko kiedy odczuwalne są drgania czy wstrząsy. Gorzej zaczyna się robić kiedy pojedziemy szybciej, bowiem zawieszenie nie przepada za dynamiczną jazdą. Objawia się to lekkim kołysaniem i nurkowaniem karoserii przy zmianach kierunku czy mocniejszym hamowaniu.

Sprawdź: TEST Renault Megane Grandtour GT 220: kombi ze sportem w tle

W dynamicznej jeździe nie pomaga układ kierowniczy, który również jest nastawiony na komfort. O ile przy spokojnej jeździe nie ma z tym żadnych problemów, o tyle przy dynamiczniejszym poruszaniu już zaczyna brakować precyzji w prowadzeniu. W skali szkolnej zawieszenie i prowadzenie Fluence oceniam na mocną czwórkę.

Dlaczego taki rzadki?

Przechodząc do podsumowania, nie można zapomnieć o rzucie okiem w cennik. Aby stać się właścicielem francuskiego sedana trzeba wyłożyć co najmniej 56 000 zł. Wtedy też stajemy się właścicielem Fluence'a z benzynowym silnikiem 1.6 110 KM w podstawowej wersji wyposażeniowej Start. Ceny testowanego egzemplarza z wysokoprężnym dieslem 1.6 dCi 130 KM w wersji Intens startują od 83 200 zł. Dołożenie elektrycznie otwieranego dachu (3200 zł), skórzanej tapicerki (5300 zł), lakieru metalizowanego (2100 zł), systemu R-Link (3900 zł) czy ksenonowych reflektorów (3900 zł) podniosło kwotę do ponad 100 000 zł. Podobnie wyposażona konkurencja w postaci Volkswagena Jetty (2.0 TDI 150 KM Highline) czy Opla Astry Sedan (1.6 CDTI 136 KM Executive) kosztują odpowiednio minimum 97 190 zł i 93 200 zł. Więc kwoty są zbliżone, a przede wszystkim niemałe.

Kluczem do podsumowującego pytania mogą być dwie rzeczy: wspomniana cena i znaczek na masce. Za kwotę około 90 000 zł można zacząć szukać już samochodu segmentu D - chociażby świeżą Skodę Superb można kupić już za niecałe 80 000 zł. Wniosek jest zatem prosty: cena Fluence została źle skalkulowana. Drugi czynnik to wspomniany znaczek na masce. Francuskie samochody są w Polsce postrzegane jako te o słabszej niezawodności i gorszym wykonaniu od niemieckiej czy japońskiej konkurencji. Patrząc na testowane Fluence trudno się z tymi przekonaniami zgodzić. Renault mocno poprawiło się w wykonaniu samochodów, a modele rodem z Francji zaczynają się mozolnie piąć w górę rankingów niezawodności. Jeśli ktoś zatem poszukuje sedana segmentu C, nie powinien pomijać oferty Renault Fluence.

Renault Fluence 1.6 dCi - dane techniczne


Renault Fluence
1.6 dCi
SILNIK R4 16V
Paliwo Olej Napędowy
Pojemność 1593 cm3
Moc maksymalna 130 KM/ przy 4000 obr./min
Maks mom. obrotowy 320 Nm/ przy 1750 obr./min
Prędkość maksymalna
200 km/h
Przyspieszenie 0-100km/h 9.8 sekundy
Skrzynia biegów manualna, 6-biegowa
Napęd Przedni (FWD)
Zbiornik paliwa 60 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 5,7 /3,9 /4,6 l
poziom emisji CO2
119 g/km
Długość 4622 mm
Szerokość 2037 mm
Wysokość 1479 mm
Rozstaw osi
2702 mm
Masa własna
1349 kg
Dopuszczalna masa całkowita
1850 kg
Pojemność bagażnika/ po złożeniu siedzeń
530/ - l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył
belka skrętna
Opony przód i tył (w testowym modelu)
205/55 R17

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku

autor: Marek Adamowicz zobacz inne artykuły tego autora
Więcej w superauto
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: