SUPERAUTO Nowości Testy Porady Moto news Auto katalog Galerie Kalkulatory
SuperAuto testy TEST Toyota Verso 1.6 D-4D Premium: japonka z niemieckim sercem - ZDJĘCIA

TEST Toyota Verso 1.6 D-4D Premium: japonka z niemieckim sercem - ZDJĘCIA

22.11.2014, godz. 02:40
Toyota Verso 2014 vs Toyota Verso 2011
Toyota Verso 2014 vs Toyota Verso 2011 foto: zdjęcia własne

Rodzinna, łagodnie prowadząca się, dysponująca pojemnym wnętrzem i niezłą ergonomią. Prosto i na temat, czyli dokładnie tak, jak wypada się tego po Toyocie spodziewać. Brzmi to trochę jak reklama, ale Verso po prostu taka jest i nie próbuje udawać czegoś innego. Czy taka przynudnawa Toyota może czymkolwiek zaskoczyć? Okazuje się, że tak! Jest coś, co dotyczy wyłącznie wersji 1.6 D-4D, a tym czymś jest silnik pochodzący wprost od... BMW.

Świat się nieustannie zmienia, a wraz z nim samochody, które nie dają rady się oprzeć technicznym nowinkom i różnym koncernowym mariażom. Jeszcze niedawno nikt by nie uwierzył, że Toyota zbrata się z BMW, a tu współpraca między tymi firmami coraz bardziej się zacieśnia. Niemcy wspólnie z Japończykami połączyli siły i razem prowadzą badania w procesie technologicznym nad silnikami Diesla, ogniwami paliwowymi, akumulatorami i napędem hybrydowym. Owoce porozumienia już są zbierane, a jednym przykładów jest rodzinna Toyota Verso, co dla wielu może być sporym zaskoczeniem.

Jak to możliwe? Nie chodzi tu oczywiście o sam samochód, ale to co wprawia go w ruch. Zanim przejdę do sedna szybko tylko nakreślę, skąd w ogóle wzięło się Verso. Minivan pojawił się w 2002 r. w postaci rozpompowanej Corolli Verso, a w 2009 roku porzucił przedrostek znanej na całym świecie nazwy, wchodząc na rynki już tylko jako Verso. Pojazd urósł, skonstruowany został na płycie podłogowej Toyoty Avensis i jest budowany w tureckich zakładach Toyoty w Bursie. Rodzinnemu transporterowi w 2013 r. zaszczepiono facelifting, a rok później dokonano innej ważnej operacji przy asyście Niemców. I tu w nawiązaniu do myśli przewodniej mamy finał - Verso dostało serce pochodzące wprost od BMW.

W pędzie za zmianami

Przedlifingowe Verso zdążyło się już trochę opatrzyć, bo jest dość często spotykanie na polskich ulicach. Łagodne rysy nadwozia tożsame z poprzednim Aurisem czy Avensisem, nie wyróżniają tych samochodów z tłumu. Verso to książkowy przykład pojazdu typu MPV, w którym ponad wyglądem stoi praktyczność i walory przewozowe. Po czerwonym egzemplarzu z 2011 roku, który dzięki uprzejmości Pana Grzegorza pojawił się w moim teście dobitnie widać, w jak szybkim tempie zmieniają się projektowe trendy. Toyota po wprowadzeniu na rynek II generacji Aurisa szybko zabrała się też za Verso, wrzucając do niej niemal po całości przednią stylistykę znaną z kompaktu. Zabiegiem tym udało się tchnąć w nadwozie więcej życia, robiąc to nawet nieco z przesadą.

Przeczytaj: TEST Toyota Auris Touring Sports vs. Honda Civic Tourer: porównanie japońskich kombi

Co zmieniło się dokładnie w Verso? Zamieszczone fotografie świetnie to obrazują. Otóż przód dostał skośne projekcyjne lampy, schodzące się wraz z grillem. Znacznie spłaszczono klosze, a ich wypełnienie efekciarsko połączono chromowaną listwą z atrapką grilla. Doszły jeszcze światła do jazdy dziennej LED w lampach, co w poprzedniku było tylko marzeniem. Projekt zderzaka to też totalna nowość, o czym świadczy ogromne przetłoczenie imitujące częściowo wlot powietrza. Okrągłe lampki przeciwmgielne także są inne. Za to co ciekawe maski nawet nie muśnięto. Tył zyskał detal w postaci poprzecznych cięć na zderzaku i czarnej listwy na jego zakończeniu. Klapa ma inną nakładkę ponad wnęką na rejestrację, natomiast w lampach zmieniono centralne okrągłe punkty z białych na czerwone. Profil to już natomiast identyczny samochód - tu wyzbyto się jedynie kierunkowskazów z błotników, które przeniesiono na zupełni nowe lusterka.

Kabina bez zaskoczeń

Porywającego wnętrza próżno szukać w Toyocie. Tu należy się spodziewać czytelności, przejrzystości i łatwości obsługi. Jedynym nieszablonowym elementem zakrawającym o jakieś szaleństwo są skośnie ustawione zegary na środku deski rozdzielczej, które tylko kosmetycznie zmieniły się po przeprowadzonym liftingu, za sprawą wyrazistszego podświetlenia cyferblatów. Zdaje się jednak, że już w żadnej kolejnej Toyocie więcej tego rozwiązania nie zobaczymy, bo firma ewidentnie odchodzi od stosowania zegarów na środku.

Toyota się chwali, że przy poprawkach Verso modyfikacji uległo w sumie 430 elementów. W kabinie niestety trudno dopatrzeć się tych zmian. W oczy rzucają się: nowy drążek zmiany biegów, dołożone srebrne detale dekoracyjne i wstawiony w panel konsoli centralnej system multimedialny Toyota Touch 2 (opcja), który zastąpił dotychczasową wersję. To największa modyfikacja we wnętrzu, a samo urządzenie obsługuje funkcje audio, obsługę telefonu za pomocą bezprzewodowej łączności Bluetooth, przekazuje obraz z kamery cofania i ma nawigację GPS. Duży plus, że ekran jest dotykowy, mapy są w 3D, a rozdzielczość wyświetlacza jest czterokrotnie wyższa, niż w poprzednim modelu. Całe menu urządzenia wraz z mapami są po polsku, a uruchomiona nawigacja czerpiąca dane z GPS, potrafi gadać do kierowcy w ojczystym języku, ostrzegając o przekroczonej prędkości nawet jeśli zamiast mapy jest włączone radio.

Intuicyjności obsługi Toyoty trudno jest cokolwiek zarzucić. Graficzne menu opcjonalnego wyświetlacza to prosty projekt. Większością elementów wyposażenia steruje się logicznie rozlokowanymi, dużymi guzikami i przełącznikami. To wszystko ubrano w trwałe, ale jakoś mało atrakcyjne dla oka plastiki. Nawet po liftingu w tym temacie niewiele się poprawiło. To co widać na plus to jakość zastosowanej tapicerki. Verso po 2013 roku dostało nowe wzory i kolory. W testowanym egzemplarzu Prestige znalazł się akurat zestaw będący połączeniem grubej tkaniny z elementami ze skóry ekologicznej, co na tle czarno-bordowego materiału ze starszej wersji (fotografie w galerii), wyglądało nader ekskluzywnie. Samym fotelom ciężko coś zarzucić - siedzi się w nich wygodnie i mają spory zakres regulacji. Kierownica też ustawia się dwuzakresowo, a z plastiku przy podsufitce można wysunąć drugie lusterko służące do obserwacji pasażerów siedzących z tyłu.

Całkiem pojemnie

Przejdę w tym miejscu do części pasażerskiej. Nie ma co oczekiwać nadzwyczaj wielgachnego wnętrza, bo mimo 7 oferowanych miejsc (amfiteatralny układ siedzeń 2+3+2) nie jest aż tak przestronnie. Chodzi tutaj głównie o ilość oferowanego placu w drugim rzędzie siedzeń. Kanapa jest jak najbardziej obszerna i nie można przyczepić się do objętości oferowanej na głowy i łokcie, ale w przypadku przestrzeni na nogi aż tak dużej swobody nie będzie jeśli z przodu siądą wysokie osoby. Bardzo duży plus to płaska podłoga i oddzielna regulacja wraz możliwością złożenia każdego z trzech miejsc siedzących. To może się bardzo przydać w najmniej oczekiwanym momencie.

W trzecim rzędzie siedzeń ilość wygospodarowanego miejsca jest minimalna. Fotele wyjmowane z podłogi są małe, ale najgorszy jest brak miejsca na nogi. Owszem można przesunąć kanapę, ale to i tak niewiele pomoże, a zabierze cenne miejsce dla nóg w środkowym rzędzie. To ewidentnie pozycje tylko dla dzieci, albo "awaryjki" do jazdy na krótkim dystansie. Jednym z niedociągnięć rozwiązania miejsc w bagażniku, jest brak ekspresowej możliwości całkowitego wymontowania foteli.

Sprawdź też: TEST nowa Toyota Corolla 1.6 Valvematic: skromna, nudna i pożądana

Nie darowałbym sobie wspomnienia jeszcze o bagażniku. Jest on całkiem funkcjonalny jak to w rodzinnych pojazdach bywa. Pomimo niewielkich wymiarów zewnętrznych bagażnik w standardowym ustawieniu ma pojemność 484 litrów, a po złożeniu drugiego rzędu siedzeń daje do dyspozycji 1026 litrów. Oparcia nie kładą się z taką łatwością, jaką to się spotyka w Citroenie czy Volkswagenie, ale tworzą płaską podłogę. Fajnie wypada utrzymanie porządku dzięki dużej ilości pojemnych schowków i kieszeni. W oparciach foteli są nawet rozkładane stoliki, a przy szybach z tyłu rolety. Zaleta Verso to całkiem niezła widoczność na boki, mimo wysoko poprowadzonej linii szyb. Doświetlenie kabiny jest bardzo dobre, a to podnosi wrażenie przestronności. Widok do tyłu mógłby być za to lepszy, tak jak wielkość lusterek. Ułatwiającym gadżetem przy wykonywaniu manewru cofania jest kamera, ale ta nie występuje w serii.

Tylko łagodny szmer

Najbardziej intrygującą informacją dotyczącą Verso po liftingu jest rozbudowa palety silnikowej. Teraz w japońskim samochodzie budowanym w Turcji można otrzymać silniki z Niemiec. Pochodzący od bawarskiego producenta agregat wysokoprężny, o którym już wspominałem na początku tekstu, ma niewielką pojemność skokową, a jego oznaczenie w nomenklaturze Toyoty to 1.6 D-4D (jest ona o 20 kg lżejsza od 2.0 D-4D Toyoty). Jak twierdzi producent jednostka nie jest wcale tak żywcem wyjęta z BMW, po przeszła pewne modyfikacje. Zastosowano między innymi nowe dwumasowe koło zamachowe, poprawione mocowania silnika oraz zmodyfikowano układ elektryczny. Toyota wcale nie ukrywa, że montuje u siebie ten silnik, bo po zaglądnięciu pod maskę informują o tym naklejki z charakterystyczną szachownicą Bayerische Motoren Werke na elementach osprzętu. Toyota tylko przykryła głowicę plastikową nakładką ze swoim logotypem.

Wysokoprężny motor w codziennej eksploatacji sprawuje się wyśmienicie. Praca jest aksamitna i praktycznie wcale nie czuje się jazdy dieslem. Poziom hałasu i drgań jest niski jak na ten typ jednostki. Zużywane są też małe ilości oleju napędowego do czego przyczynia się dołożony system Start&Stop (średnie spalanie w teście wynosiło 5,8 litra). Moc pasuje do charakteru samochodu - generowana siła to 112 KM, które pojawiają się przy 4000 obr./min. O wiele ważniejszy jest tu w eksploatacji maksymalny moment obrotowy sięgający 270 Nm już przy 1750 obr./min. Koła przednie szybko są wprawiane w ruch i łatwo zerwać ich przyczepność z asfaltem gdy mocno przy starcie depnie się w pedał gazu. Nie trzeba więc używać wysokich wartości przedziału obrotowego, bo już dolny zakres wystarcza do dynamicznego poruszania się.

Zobacz: TEST nowa Toyota Aygo 1.0 X-CITE: powiew świeżości w klasie mini - ZDJĘCIA

W warunkach miejskich Toyocie Verso niczego nie brakuje, a w trasie wszystko zależy od tego, jak bardzo mamy obciążony pokład. Sześciobiegowa skrzynia manualna świetnie sobie radzi z przełożeniem napędu i działa precyzyjnie. Wysoko ulokowany w desce lewarek przyjemnie wklikuje przełożenia. Elastyczność także zasługuje na pochwałę dzięki płaskiemu przebiegowi momentu obrotowego. Trzeba tylko pamietać, że 6-tka to nadbieg dobry tylko na trasie. Wszystko to sprawia, że Verso przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie 12,7 sekundy, a prędkość z jaką maksymalnie jest w stanie pojechać dochodzi do 180 km/h. W mieście obserwowałem zużycie ON w granicach 7 l/100 km, a w trasie ze swobodą udało się uzyskać bez obciążenia lekko ponad 4 litry.

Poza opisanym przeze mnie dieslem jest jeszcze alternatywa. Do Verso proponowane są też dwa benzynowe motory z systemem zmiennych faz rozrządu i zaworów Valvematic 1.6 132 KM i 1.8 147 KM oraz inny diesel 2.0 D4-D 126 KM.

Nastawy ku wygodzie

Tak jak we wnętrzu nie ma co doszukiwać się polotu, tak samo lepiej nie oczekiwać adrenaliny podczas jazdy. Ten samochód to minivan nastawiony na wygodę i taki też jest. Pojazd skomponowany w przedniej części z kolumn McPhersona, a z tyłu oparty na tradycyjnej belce skrętnej z wahaczami wleczonymi, stara się być wygodny. Rozstaw osi szeroki na 2780 mm maskuje pokonywanie dziur. Auto dobrze radzi sobie z gorszym typem nawierzchni i nie są w stanie tego zepsuć nawet 17-calowe alufelgi.

Verso idzie polubić już od pierwszej jazdy, bo daje kierowcy niezwykle lekko się prowadzić. Układ wspomagania kierowniczego jest mocny, przez co niezbyt precyzyjny, ale w tego typu aucie tak właśnie powinno to wyglądać. Gładkość jazdy przypadnie do gustu szczególnie osobom, które nie wymagają sportowych walorów. To taki rodzinny transporter kołyszący się na zakrętach i wymagający rozsądku w pokonywaniu łuków dogi. Mistrzem zwrotności Verso też nie jest, dlatego aby zaparkować w wąskiej luce trzeba trochę pokręcić kierownicą.

Po liftingu doszedł w minivanie system kontroli ciśnienia kół, który teraz zgodnie z wymogami Unii Europejskiej jest montowany nawet w podstawowej wersji wyposażenia. A skoro o bezpieczeństwie mowa, to w serii Toyota montuje jeszcze: 7 poduszek powietrznych, przednie lampy przeciwmgielne, systemy ABS, (system zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania), EBD (system rozdziału siły hamowania kół skracający drogę hamowania), BA (system automatycznie wspomagający hamowanie awaryjne), VSC+ (system stabilizacji toru jazdy), TRC (kontrola trakcji) i HAC (system wspomagający pokonywanie podjazdu).

Podsumowanie i cena

Porównanie aktualnej Verso z odmianą przed liftingiem pochodzącą z 2011 r. pokazuje, jak niewiele wystarczy zmienić w samochodzie, by ten wciąż wyglądał dobrze i był interesujący. W gruncie rzeczy odświeżone Verso szczególnie w środku wygląda tak samo, a tylko ostrzejszy wyraz twarzy sprawia, że jakoś inaczej się na nią patrzy. Warto też dodać wspomnianą łatwość prowadzenia i przede wszystkim niskie spalanie przejętego od BMW silnika, wprowadzającego Toyotę w nowe obszary.

Na początku wspomniałem, że Verso łatwo spotkać na naszych ulicach. To efekt sporej popularności, gdyż model ten jest liderem sprzedaży w segmencie minivanów. Tylko w samym 2013 roku sprzedano w Polsce 1008 egzemplarzy. Taki minivan jest po prostu dobrym rozwiązaniem dla większej rodziny. Poza tym jak na Toyotę przystało w kabinie jest intuicyjnie i bez zbędnych udziwnień. Verso dzięki uniwersalności podkreślonej w opcji  trzema rzędami siedzeń, może przewieźć aż 7 osób, a takie urozmaicone walory transportowe często są poszukiwane i mogą być kartą przetargową. Dokładnie taka jak w teście wersja PREMIUM + dołożone pakiety Style i Family, to wydatek 93 290 zł.

Atrakcyjność pojazdu ostatecznie bada się przez cenę, a ta w przypadku testowanej Toyoty Verso do niskiego pułapu nie należy. Auto w serii jest skalkulowane o wiele przystępniej i drożyzną już nie straszy. W momencie pisania tego testu sprawdziłem cenniki wersji podstawowych rywalizujących modeli klasy MPV. I tak: Verso - cena 65 990 zł, Ford Grand C-Max - cena 58 500 zł, Citroen Grand C4 Picasso - cena 67 000 zł, Renault Grand Scenic - cena 68 500 zł, Volkswagen Touran - cena 75 490 zł, Peugeot 5008 - cena 78 900 zł, Opel Zafira Tourer - cena 81 250 zł. Auto w porównaniu z wymienionymi konkurentami nie jest najlepszą propozycją w klasie, ale ma pewne asy w rękawie. Kartą przetargową Toyoty może być dla wielu powolna utrata wartości rynkowej i opinia bezawaryjnej.

Toyota Verso - dane techniczne

SILNIK
R4 16V
Paliwo Diesel
Pojemność 1598 cm3
Moc maksymalna 82 kW/ 112 KM/ przy 4000 obr./min
Maks mom. obrotowy

270 Nm/ przy 1750-2250 obr./min

Prędkość maksymalna
180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 12,7 s
Skrzynia biegów manualna 6 biegów
Napęd na przód
Zbiornik paliwa 55 l
Katalogowe zużycie paliwa (miasto/ trasa/ średnie) 5,5 l/ 3,9 l/ 4,5 l
Emisja CO2
139 g/km
Długość 4660 mm
Szerokość
1790 mm
Wysokość 1630 mm
Rozstaw osi
2780 mm
Masa własna/ maksymalna dopuszczalna
1620 kg/ 2260 kg
Pojemność bagażnika/ po złożeniu siedzeń
484 l/ 1026 l
Hamulce przód/ tył tarczowe wentylowane/ tarczowe
Zawieszenie przód
kolumny McPherson
Zawieszenie tył
belka skrętna
Opony przód i tył
205/60 R16

.

*Podziękowania dla Grzegorza Sulicha za udostępnienie czerwonej Toyoty Verso do zdjęć.

Polub SuperAuto24.pl na Facebooku


autor: Rafał Mądry zobacz inne artykuły tego autora
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: